W imię Prawdy! C. D. 256

6 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,Golgota a życie dzisiejsze”:

,,Pewien pisarz opowiada takie zdarzenie. W pewnej wiosce żyły dwie ubogie dziewczyny – Adela i Rozalja, które od dziecięctwa łączyła wielka przyjaźń. Razem uczęszczały do jednej szkoły, razem chodziły do kościoła, razem uczyły się. Adela uczyła się na kwieciarkę i doszła niemal do mistrzostwa w swym fachu, dzięki czemu wyszła za mąż za bogatego drukarza. Rozalja została szwaczką i jako przeciętna krawczyni poślubiła biednego cieślę, który też niewiele zarabiał. Jednak w domu Rozalji znać było, że tam kwitnie szczęście rodzinne, domek jej wyglądał schludnie, gospodarstwo, choć małe, było utrzymane w wzorowym porządku: Dzieci zawsze czysto ubrane, co dnia uczęszczały razem z matką na Mszę świętą. Cieśla, choć mało zarabiał, był zawsze zadowolony i w pogodnem usposobieniu. Dom tak go przyciągał, iż nigdy nikt nie widział go w szynku.

Po wielu latach rozłąki Adela odwiedziła Rozalję – ale tak była zmieniona, że Rozalja nie mogła jej z początku poznać. Blada, wymizerniała, trzymała w ręku wątłe dziecko, a drugie starsze szło przy niej, również nędzne i wybladłe jak matka.
,,Adelo”, woła zdumiona Rózia, ,,czemu ty tak strasznie wyglądasz?”
,,Róziu droga”, mówi płacząc Adela, ,,mnie już nic nie cieszy na świecie, gdyż dzieci stale chorują, nie pozwalają mi ani na chwilę zabrać się do robienia kwiatów… mąż zaś, choć dużo zarabia, to jednak wszystko zostawia w szynku; długi stale rosną, wierzyciele nas dręczą, słowem żyję w nędzy. Cóż ty robisz?… zdradź mi sekret, że takie szczęście tchnie w twoim domu niemal z każdego kąta… ja ci po prostu zazdroszczę.”

,,Dobrze”, odpowiada Rozalja, ,,najchętniej wyjawię ci sekret mojego powodzenia, ale dopiero jutro. Przyjdź do mnie raniutko, a poznasz ten sekret.”
Adela nie mogła doczekać rana… zjawiła się najpunktualniej. Rozalja zaprowadziła ją na Mszę św. do kościoła. Po Mszy św. pożegnała ją prędko i pośpieszyła do swego domu, prosząc na odchodnem, by znów przyszła do niej jutro rano…
Nazajutrz znów zaprowadziła ją do kościoła i tak postępowała przez kilka dni, aż wreszcie Adela zniecierpliwiona zawołała: ,,No, kiedyż wreszcie wyjawisz mi ten sekret?”
,,Jakto”, powiada Rozalja, ,,to jeszcze nie zobaczyłaś mojego sekretu? Ja ci go przecież codziennie pokazywałam w kościele, skąd przynoszę Boże błogosławieństwo do domu, i szczęście, jakiego mi zazdrościsz.” ,,Msza święta nie opóźnia”.

Mówiąc albo pisząc o Mszy św., bardzo wielu popełnia ten wielki błąd, że nie przytaczają cudów, jakie dzieją się w czasie Mszy św. Jeśli czytamy roczniki z Lourdes, to dowiadujemy się z nich, że niemal wszystkie cuda zdarzają się tam właśnie wtedy, gdy chorzy słuchają Mszy św., które się tam licznie w czasie pielgrzymek odprawiają.
Z pomiędzy tysięcznych cudów, jakie się dzieją w czasie Mszy św., niech wystarczy następujący:

Jan Józef Allemand, mając dziewięć czy dziesięć lat, utracił zupełnie wzrok. Rodzice używali wszelkich środków na usunięcie kalectwa, ale wszystko bezskutecznie. ,,Zaprowadźcie mnie na Msze świętą”, błagał mały niewidomy rodziców, ,,a odzyskam wzrok”. Rodzice obiecywali mu, ale zawsze zwłóczyli. Raz chrzestna matka, która go bardzo kochała dowiedziała się o życzeniu chorego dziecka, odwiedziła go i rzekła do niego: ,,Jasiu, zaczniemy razem nowennę, a w ostatni dzień zaprowadzę cię do kościoła”. Chłopak modlił się w czasie nowenny i z niecierpliwością czekał dziewiątego dnia, w którym miał pójść do kościoła na Msze św.

Chrzestna matka dotrzymała obietnicy i zaprowadziła go na Msze św. w gronie licznych osób z rodziny. Młody ślepiec klęczał przy ołtarzu i modlił się żarliwie o uzdrowienie. Przychodzi chwila podniesienia, odzywa się dzwonek, a z nim silny głos małego Janka: ,,O Boże mój, widzę, widzę!” Po Mszy św. wszyscy obecni oglądali cudownie uleczonego ze ślepoty chłopaka. Allemand został później księdzem i zmarł w roku 1830 w Marsylji.

A ileż dusz uleczyła Msza św., która z istoty swej ma dusze nasze na celu.
Gdy grzesznik słucha pobożnie Mszy św., choćby serce jego było twardsze od diamentu, Msza św. potrafi je zmiękczyć, zanurzając je we Krwi Baranka, który jest na ołtarzu. Następny przykład jest tego dowodem:
Pewna młoda osoba, nazwiskiem Gauthier, straciła ojca, mając lat siedemnaście. Znalazłszy się bez żadnych środków do życia, wstąpiła do teatru w Paryżu, gdzie doszła do takiej sławy, że o nią ubiegali się nawet najznakomitsi książęta. Cnotliwa przyjaciółka jej zachęcała ją do prowadzenia życia więcej chrześcijańskiego. Nie było to jednak rzeczą łatwą. Oczarowana wielkością, opływająca w rozkoszach artystka, kochała świat i była od niego kochaną. Doszła do lat trzydziestu. Pewnego dnia, wbrew swoim zwyczajom, poszła na Msze św. i nagle łaska przemówiła do jej serca i uczuła wielką trwogę o los swej duszy. Powtórnie poszła na Msze św., a trwoga jeszcze się wzmogła. Postanowiła tedy chodzić codziennie zrana do kościoła, a wieczorem do teatru. Wyszydzana za swe nabożeństwo poznała, że nie można dwom panom służyć: trzeba wybrać – Boga, albo świat. Straszna walka powstała w jej duszy. Wreszcie łaska zwyciężyła. Artystka zrywa nagle wszystkie węzły i zadziwia Paryż swojem nawróceniem. Pewien wielki pan ofiarował jej wieś, lecz ona wyrwała się z tych nowych sideł i przywdziała habit Karmelitanek w Ljonie, gdzie prowadziła żywot bardzo świątobliwy.

Na zakończenie przeczytajmy kilka zdań niedawno zmarłego wielkiego biskupa węgierskiego Prohaszki, najsławniejszego kaznodziei naszych czasów:
,,Może wiele razy człowiek pomyśli, że nie potrzeba znowu tak wielkiej wagi przywiązywać do Mszy św., skoro tak łatwo ją jest odprawiać i wysłuchać. Ale gdy się pomyśli, ile ta ofiara kosztowała Jezusa Chrystusa, to chyba każdy przejmie się jej wielkością i zrozumie, że nie była łatwa, ani lekka. Najlepiej rozumieją to ci, co znaczy Msza św., którzy musieli wiele cierpieć za wysłuchanie jednej tylko Mszy świętej… Czytaliśmy niedawno w gazetach, jak w Polsce na Podlasiu, we wsi Kroże, rosyjscy kozacy chcieli zająć i zamknąć katolicki kościół. Oficer zmusił księdza, by wyniósł Najświętszy Sakrament, wtedy ludzie stanęli murem przy drzwiach, a jeden starzec siedemdziesięcioletni wziął puszkę z Najświętszym Sakramentem, który ksiądz złożył na ziemi i zaniósł go z powrotem na ołtarz. Wtedy do kościoła wpadli Kozacy i dali do Polaków salwę z karabinów i bili wiernych nahajkami. O, biedni Polacy, oni umieli cenić Msze św., rozumieli jej ogromną wartość, skoro nie wahali się takich ofiar dla niej ponieść… bo rozumieli, jak małe są nasze ofiary w stosunku do ceny, którą Chrystus zdobył nam królestwo niebieskie.

Polacy, będący na Sybirze, tam dopiero odczuli, i to w czasie Mszy św. odprawianej w kopalni ołowiu, zakuci w kajdany, oparci bezwładnie o wilgotne ściany, zapatrzeni, jak kapłan, również przebrany za Sybiraka, odprawiał Msze św. na czarnym chlebie i winie nalanem w zwyczajną szklankę… Tam Polacy rozumieli, co znaczy ofiarować i cierpieć.”
Polacy, jeśli kto z was do tego czasu jeszcze nie umie docenić znaczenia Mszy św., niechże ją pocznie czcić godnie choćby ze względu na pamięć tych, którzy gnili w tajgach sybirskich za to, że walczyli za wolność naszą i za zmartwychwstanie Ojczyzny, którego nie doczekali… Dla nich Msza św. była jedynym skarbem na ziemi, bo im zastępowała rodzinę i ukochaną Ojczyznę i dawał niezłomną wiarę, że Polska musi zmartwychwstać, skoro o jej zmartwychwstanie modlili się podczas Mszy św. zakuci w kajdany i skazani na powolne konanie.
Może tą drogą łatwiej będzie wam dojść do należytego zrozumienia Mszy św. i już nie będzie dla was ,,niedocenionym skarbem”.

W imię Prawdy! C. D. 255

6 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.
Kazali więc im wyjść z sali Sanhedrynu i naradzali się między sobą: «Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jeruzalem. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie szerzyło się to wśród ludu, surowo zabrońmy im przemawiać do kogokolwiek w to imię!»
Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».
Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało”. Dz 4, 13-21

,,Powstawszy z martwych wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia , ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wypędził był siedem czartów. Ona poszła i oznajmiła to towarzyszom jego, pogrążonym w smutku i we łzach. Lecz oni usłyszawszy, że żyje i że się jej ukazał, nie chcieli uwierzyć.
Potem ukazał się w odmiennej postaci jeszcze dwom innym spomiędzy nich, gdy byli w drodze na wieś. Oni także pobiegli i zanieśli tę wieść innym. Lecz im również nie uwierzono.
Na koniec ukazał się samym Jedenastu, gdy byli przy stole. Zganił ich brak wiary i upór, że nie chcieli wierzyć tym, którzy go widzieli zmartwychwstałego. Potem rzekł do nich: ,,Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony; lecz kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te oto znaki towarzyszyć będą tym, co uwierzyli: w imieniu moim czarty wypędzać będą; nowymi językami mówić będą; węże w swe ręce brać będą, a gdyby nawet truciznę pili, nie zaszkodzi im; na chorych ręce kłaść będą, a ci powrócą do zdrowia”. Mk 16, 10-19

,,Umiłowani! Temu żarowi, który w pośrodku was trwa dla waszego doświadczenia, nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego, ale cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały. Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa.
Nikt jednak z was niech nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako niepowołany nadzorca obcych dóbr. Jeżeli zaś cierpi jako chrześcijanin, niech się nie wstydzi, ale niech wychwala Boga w tym imieniu.
Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej? A jeżeli sprawiedliwy z trudem dojdzie do zbawienia, gdzie znajdzie się bezbożny i grzesznik? Zatem również ci, którzy cierpią zgodnie z wolą Bożą, niech dobrze czyniąc, wiernemu Stwórcy oddają swe dusze.
Starszych więc, którzy są wśród was, proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.
Tak samo wy, młodzieńcy, bądźcie poddani starszym. Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.
Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu. Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie.
A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.
Krótko, jak mi się wydaje, wam napisałem przy pomocy Sylwana, wiernego brata, upominając i stwierdzając, że taka jest prawdziwa łaska Boża, w której trwacie. Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn. Pozdrówcie się wzajemnym pocałunkiem miłości. Pokój wam wszystkim, którzy trwacie w Chrystusie”. 1 P 4, 12 – 5, 14

W imię Prawdy! C. D. 254

5 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Gdy Piotr i Jan przemawiali do ludu, po uzdrowieniu chromego, podeszli do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie umarłych w Jezusie. Zatrzymali ich i oddali pod straż aż do następnego dnia, bo już był wieczór. A wielu z tych, którzy słyszeli naukę, uwierzyło. Liczba mężczyzn sięgała pięciu tysięcy.
Następnego dnia zebrali się ich przełożeni i starsi, i uczeni w Jeruzalem: arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. Postawiwszy ich pośrodku, pytali: «Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?»
Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: «Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy.
On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni»”. Dz 4, 1-12

,,Bóg znany jest w Judzie,
Jego imię wielkie jest w Izraelu.
W Salem się wznosi przybytek Jego,
a na Syjonie jest Jego mieszkanie.
Tam zdruzgotał strzały łuków,
tarcze, miecze i zbroje.
Ty jesteś pełen światła
i potężniejszy od gór odwiecznych.
Najwaleczniejsi stali się łupem,
sen ich ogarnął,
bezwładnie opadły ręce wojowników.
Od Twojej groźby, Boże Jakuba,
rydwany i konie zamarły w bezruchu.
Jesteś straszliwy i któż Ci się oprze,
gdy gniew Twój się obudzi?
Z nieba ogłosiłeś wyrok;
zamilkła strwożona ziemia,
Kiedy Bóg powstał, by dokonać sądu
i ocalić poniżonych tej ziemi.
Bo nawet gniew na ludzi
przyniesie Ci chwałę,
A ci, których gniew nie dotknie,
będą obchodzić Twe święto.
Składajcie i wypełniajcie śluby
wobec Boga naszego i Pana.
Niech wszyscy stojący dokoła
przyniosą dary Budzącemu grozę,
Panu, który poskramia pychę książąt
i jest postrachem władców ziemi”. Ps 76

W imię Prawdy! C. D. 253

4 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Gdy chromy, uzdrowiony, trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym.
Na ten widok Piotr przemówił do ludu: «Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami.
I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego oglądacie i którego znacie, imię to przywróciło siły. Wiara wzbudzona przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie.
Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków.
Powiedział przecież Mojżesz: „Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu”. Zapowiadali te dni także wszyscy prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców.
Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: „Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi”. Dla was najpierw wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów»”. Dz 3, 11-26

,,Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego»”. Łk 24, 35-48

W imię Prawdy! C. D. 252

3 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Tego samego dnia szli dwaj z nich do miasteczka zwanego Emaus, oddalonego od Jerozolimy o sześćdziesiąt stadiów. Podczas gdy tak rozmawiali i rozprawiali, zbliżył się Jezus we własnej osobie i towarzyszył im w drodze. Lecz oczy ich były przesłonięte, tak że go nie poznali. I zapytał ich: ,,Cóż to za rozmowy prowadzicie w drodze między sobą?” Wtedy przystanęli ze wzrokiem pełnym smutku. Jeden zaś, imieniem Kleofas, odrzekł mu: ,,Czy ty jesteś jedynym przybyszem w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach wydarzyło?” A on zapytał: ,,Cóż takiego?” Odpowiedzieli mu: ,,To, co stało się z Jezusem Nazareńskim. Był on prorokiem, mocarzem w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu. Przedniejsi kapłani i władze nasze sprawiły, że został skazany na śmierć i ukrzyżowany. A myśmy żywili nadzieję, że on właśnie będzie Zbawcą Izraela. A przy tym wszystkim to już trzeci dzień upływa dziś od tych wydarzeń. Co więcej, niektóre z naszych niewiast wprawiły nas w niepokój. Wczesnym rankiem były u grobu, lecz nie znalazły jego ciała. Przybiegły z nowiną, że ukazali się im aniołowie, którzy twierdzą, że żyje. Niektórzy z naszego grona udali się więc do grobu i znaleźli wszystko tak, jak niewiasty mówiły, lecz jego nie widzieli”. A wówczas on rzekł do nich: ,,O ludzie nierozumni i zbyt ociężałej myśli, by móc uwierzyć w to wszystko, co mówili prorocy! Czyż Mesjasz nie musiał znieść tych cierpień i tak dopiero wejść do chwały swojej?” A potem poczynając od Mojżesza i wszystkich proroków tłumaczył im, co odnosiło się w całym Piśmie do jego osoby.
W ten sposób zbliżyli się do miasteczka, które było celem ich podróży, i wydawał się, że zamierza iść dalej. Lecz oni przynaglili go prośbami mówiąc: ,,Zostań z nami, bo ma się ku wieczorowi i schyłek dnia już bliski!” Wstąpił więc, aby z nimi pozostać. A kiedy siedział wraz z nimi przy stole, wziął chleb, pobłogosławił go i łamiąc podawał im. Wówczas otworzyły się ich oczy i poznali go. Zaraz po tym stał się dla nich niewidoczny. I mówili między sobą: ,,Czy serce nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze wyjaśniając nam Pisma?” Łk 24, 13-35

Tego dnia przeczytałem niezwykłe słowa św. Nila żyjącego na przełomie IV i V wieku:

,,Ludzie po 1900 roku, — w połowie XX stulecia, — zmienią się nie do poznania.
Kiedy nadejdzie czas nadejścia Antychrysta, — cielesne namiętności zaćmią umysły ludzi, — hańba i bezprawie będzie rosnąć w siłę.
Wtedy to świat będzie się zmieniać nie do poznania.
Wygląd ludzi się zmieni tak, że nie można będzie odróżnić mężczyzn od kobiet, z powodu bezwstydności w ubiorze i uczesaniu.
— Ludzie ci będą okrutni i podobni do dzikich zwierząt z powodu pokus Antychrysta.
Nie będzie żądnego szacunku dla rodziców i starszych ludzi, — miłość będzie gasnąć,
— a katoliccy duchowni, biskupi i księża, — będą stawać się próżnymi ludźmi, — zupełnie nie odróżniającymi prawdy od fałszu.
W tym czasie zmieni się moralność i tradycje chrześcijan i Kościoła.
Ludzie porzucą skromność, i zapanuje rozwiązłość.
Kłamstwo i chciwość przybierze wielkie rozmiary, — a biada tym co gromadzą skarby.
Żądza, cudzołóstwo, homoseksualizm, tajemne niegodziwości i zbrodnia zapanują w społeczności.
W tym czasie, który nadejdzie, z powodu ogromu tych wielkich zbrodni i rozwiązłości, — ludzie zostaną pozbawieni łaski Ducha Świętego, jaką otrzymali na Chrzcie świętym, a także wyrzutów sumienia.
Domy Boże będą pozbawione bogobojnych i pobożnych duszpasterzy,
— i biada chrześcijanom jacy pozostaną na świecie w tym czasie.
Wielu zupełnie straci Wiarę, — ponieważ nie znajdą nikogo, kto by im pokazał światło prawdziwej wiedzy.
Wtedy to będą się oni separować od świata w święte „okopy” w poszukiwaniu ulgi w ich duchowych cierpieniach, — ale wszędzie będą napotykać przeszkody i ograniczenia.
I wszystko to będzie wynikać z faktu, — że Antychryst będzie chciał być panem ponad wszystkim i stanie się władcą całego świata, i będzie czynić „cuda” i znaki kłamliwe.
Udzieli też nieszczęśliwemu człowiekowi zdeprawowanej inteligencji tak,
— że odkryje on sposób, — w jaki jeden człowiek będzie mógł prowadzić rozmowę z innym z jednego końca ziemi do drugiego.
W tym czasie ludzie będą latać jak ptaki i docierać do dna morskiego jak ryby.
I kiedy dokonają tego wszystkiego, — ci nieszczęśliwi ludzie będą wieść życie w wygodach — nie wiedząc, biedne dusze, — że jest to oszustwo Antychrysta.
I co jest świętokradztwem – Antychryst tak napełni naukę próżnością,
— że zboczy ona z prawdziwej drogi i spowoduje, — że ludzie stracą wiarę w istnienie Boga i w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej.
Wtedy to dobry Bóg zobaczy upadek ludzkiego rodu — i skróci te dni przez wzgląd na tych niewielu, — którzy będą zbawieni,
— ponieważ nieprzyjaciel stara się wprowadzić w błąd (jeżeli to możliwe) nawet i wybranych…
Wtedy to miecz kary nagle się ukarze i zgładzi bezbożnika i jego pachołków”.