Jak wyjść z ciemności?

„Wtedy wielu ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwe i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywali.” 1 Mch 2, 29

Patrzysz na świat… Słuchasz mediów… Jedni ludzie mówią, że coś jest złe, a inni, że to samo jest dobre… Masz w głowie totalny zamęt… Zaczynasz wierzyć tylko sobie i temu co zobaczysz… Z drugiej strony zauważasz, że nie zawsze masz rację, ponieważ brakuje Ci wiedzy i doświadczenia… Co w takim wypadku zrobić?… Komu zaufać?… Gdzie szukać prawdy?…
Jednym z najbardziej błogosławionych miejsc, które Bóg dał mi, by poznać prawdę o sobie, Bogu, ludziach i świecie była pustynia – miejsce w odosobnieniu i totalnej ciszy… Byłem sam na sam z Bogiem przez 7 dni… Tylko Eucharystia, Adoracja, cztery godzinne kontemplacje dziennie i 20 min rozmowy o kontemplacjach z zakonnikiem (chodzi oczywiście o rekolekcje ignacjańskie)… W takim klimacie narodziłem się na nowo w ubiegłym roku… Nikt mnie nie poznawał… Inaczej wyglądałem, mówiłem i zachowywałem się… Sam nie poznawałem siebie… Czułem się w niebie mimo, że chodziłem po ziemi 🙂 Niedawno Bóg dał mi łaskę ponownego wyjazdu na pustynię… Mówiąc krótko – czułem się karmiony miłością, jak małe dziecko… Moje ja chciałoby pisać godzinami o duchowych cukierkach, które tam dostałem… Jednak odczytuję w sercu, że Bóg chce, aby dzielić się tym powoli i czynić to wobec tych, którzy tego chcą oraz są na to gotowi… Niestety już kilka dni po rekolekcjach przyszło mi poczuć się tak jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii:

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”. Łk 19, 41-44

Wyobraź sobie Jezusa, który miał tak wielkie pragnienie zejść na ziemię i nauczyć ludzi prawdziwej miłości do Ojca… Ogromna większość nie przyjmuje Jego nauki… Nie widzą najczystszej miłości…
Regularnie nawiedzam szkołę… Kocham wszystkich, których uczę… Chciałbym im przychylić nieba… Pierwszego dnia po rekolekcjach wiedziałem, że mógłbym mówić godzinami o budujących obrazach ukazujących miłość Boga… Z drugiej strony słyszę w sercu, aby dzielić się tym stopniowo… Niestety prawie od razu poczułem, żeby nie mówić nic, ponieważ mają zamknięte serca… Patrząc na dzisiejszą Ewangelię ogarnia mnie jeszcze większy smutek… Bo wiem, że tak, jak Jerozolima została powalona na ziemię przez nieprzyjaciół, tak będzie i z tymi, których kocham, ponieważ nie widzą i nie słuchają o miłości i wolności, którą daje Bóg… Wierzę jednak, że Pan nawiedzi ich jeszcze setki razy i poda im dłoń, a oni otrzymają łaskę chwycenia się jej… Dobry jest Bóg i szuka każdego do ostatniego tchu… Jeżeli czytasz dzisiaj ten wpis, to wiedz, że to jest właśnie czas Twojego spotkania z Bogiem… Podziękuj Mu za tę łaskę i proś za wszystkich ludzi, którzy mają jeszcze zamknięte serca, aby czytali znaki i ustrzegli się upadków…
Dziękuję Ci Panie za to, że każdego dnia wielokrotnie nawiedzasz moje serce i prowadzisz mnie… Wciąż mnie przestrzegasz przed złym i demaskujesz Jego podejścia… W Twojej bliskości czuję się bezpiecznie…
Polecam dzisiaj piękną historię ukazaną w niezwykle utalentowany sposób:

Dodaj komentarz