W imię Prawdy! C. D. 221

21 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem także ważne dla mnie treści autorstwa papieża Piusa XI:

,,Błądziłby ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi /…/. Niech więc rządzący państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa /…/. Jeżeli więc dziś rozkazujemy, aby cały świat katolicki czcił Chrystusa jako Króla, tym samym podwajamy jedno z najskuteczniejszych lekarstw na nasze czasy /…/. Nadszedł wreszcie upragniony dzień, w którym możemy ogłosić, iż należy czcić Chrystusa jako króla całej ludzkości, własnym i szczególnym świętem. Przeto na mocy naszej Władzy Apostolskiej, ustanawiamy święto Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla, które ma być obchodzone na całym świecie, corocznie w ostatnią niedzielę października…”

W tym dniu przeczytałem także ważne dla mnie treści autorstwa św. Piusa XII:

,,Czcigodni Bracia! Nie ma dziś bardziej naglącej sprawy, jak ludziom naszych czasów ,,ogłosić (…) jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa”. Najszlachetniejszą czynnością dziś jest rozwinąć sztandar Boskiego Króla i nieść go wysoko na oczach tych, którzy szli i wciąż idą za sztandarami przedstawiającymi fałsz, i spowodować szczęśliwy powrót do stóp zwycięskiego Krzyża tych, którzy odeń nieszczęśliwie odeszli. Któż więc, widząc tak wielką liczbę swych braci i sióstr zaślepionych błędem, uwikłanych w żądze, sprowadzonych na bezdroża uprzedzeniami – którzy, na skutek tego, odstąpili od prawdziwej wiary w Boga i zerwali łączność ze zbawczą Ewangelią Jezusa Chrystusa… któż, powtarzamy, wobec tego wszystkiego nie zapłonie miłością i nie pośpieszy im z chętną i wydatną pomocą? Każdy z nas należy do armii Chrystusa – jedni w szeregach kapłańskich, inni w szeregach świeckich. Wszyscy zatem – widząc coraz groźniejszy wzrost zastępów nieprzyjaciół Chrystusa – powinni poczuwać się do obowiązku zdwojonej czujności i wzmocnionej akcji, by bronić wspólnej sprawy. Widzą przecież wszyscy działalność szerzycieli kłamliwych haseł i doktryn, którzy albo przeczą zbawczej mocy prawdy wiary chrześcijańskiej, albo nie dopuszczają do wprowadzenia tej prawdy w życie ludzkie. (…) Rzecz to powszechnie znana i nader bolesna, iż posiew owych błędów wydał u wielu ludzi owoce prawdziwie zabójcze. Ludzie ci uważali się za wyznawców i zwolenników Chrystusa, jak długo zażywali życia w spokoju i bezpieczeństwie. Byli to jednak chrześcijanie tylko z imienia. Skoro bowiem zaszła potrzeba wykazania siły wobec twardej przemocy, potrzeba walki, trwania i znoszenia skrytych i otwartych ataków, zachowali się chwiejnie, tchórzliwie i niedołężnie. Bojąc się zaś ofiar, do których są zobowiązani przez swą religię, nie mają odwagi kroczyć zbroczonymi krwią śladami Boskiego Odkupiciela.

(…) A więc głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, jest niegodziwe i zaiste zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa prawa prawdy oraz odrzucenie prawa miłości, które jako Boskie tchnienie jest życiodajną treścią i mocą Jego władania.
Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.
(…) Krew tysięcy ludzi, nawet tych, którzy nie brali udziału w służbie wojskowej, a jednak zostali zabici, zanosi bolesną skargę, zwłaszcza w Polsce, narodzie tak Nam drogim, tej Polsce, która przez swą niezłomną wierność dla Kościoła i przez wielkie zasługi, jakie zdobyła, broniąc chrześcijańskiej kultury i cywilizacji – o czym historia nigdy nie zapomni – ma prawo do braterskiego współczucia całej ludzkości. Położywszy swą ufność w Bogarodzicy Dziewicy, czeka ona upragnionego dnia, w którym wyłoni się wreszcie zmartwychwstała z owego jakby potopu, który się na nią zwalił… W świecie, który przedstawia dziś tak krzyczące przeciwieństwo do pokoju w Królestwie Chrystusa, Kościół i jego wierni znajdują się w czasach udręk, rzadko notowanych w historii jego cierpień i prześladowań. Kto jednak pozostanie wytrwały, mocny w wierze i zachowa moc serca w tych właśnie latach, odczuje, że Chrystus Król nigdy nie jest mu tak bliski, jak w godzinach dręczących doświadczeń, kiedy wierność trzeba potwierdzić czynem”.

W tym dniu przeczytałem także niezwykły testament duchowy jednego z kapłanów:

,,Odbierałem od Was przyrzeczenia chrztu świętego – nie łamcie ich;
Zaszczepiłem w Was wiarę – nie wyrzeknijcie się jej;
Głosiłem Wam przykazania – nie przekraczajcie ich;
Udzielałem Wam rozgrzeszenia – nie trwońcie Bożej łaski;
Wskazywałem Wam drogę do Nieba – nie schodźcie z niej;
Wiązałem Wasze małżeństwa – nie szargajcie ich świętości;
Kochałem Wasze dzieci – nie zaniedbujcie ich dusz.
Odpowiem za Was na Sądzie – nie idźcie na potępienie.
Chciałbym wśród Was pozostać na zawsze.
Tu, gdzie moje serce się radowało i gdzie krwawiło,
W posadzce kościoła, w której złożycie moje ciało.
Puść Panie sługę Twego w pokoju,
Aby oczy moje oglądały zbawienie Twoje.
Do zobaczenia w Niebie.
Amen”

W imię Prawdy! C. D. 220

21 marca 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze,
zawsze szukajcie Jego oblicza.
Pamiętajcie o cudach, które On uczynił,
o Jego znakach, o wyrokach ust Jego”. Ps 105

,,Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeżeli kto zachowa naukę moją, nigdy nie ujrzy śmierci”. Wtedy odpowiedzieli Mu Żydzi: ,,Teraz przekonaliśmy się, że jesteś opętany przez diabła. Abraham umarł i prorocy, a Ty powiadasz: Jeżeli kto zachowa naukę moją, nie zazna nigdy śmierci. Czy jesteś większy od Ojca naszego Abrahama, który umarł? Także prorocy pomarli. Kim siebie czynisz?” Jezus odrzekł: ,,Gdybym Ja sam siebie uwielbiał, chwała moja byłaby niczym. Uwielbia mnie Ojciec mój, o którym powiadacie: Jest Bogiem naszym. A jednak nie znacie Go! Ja zaś znam Go; a gdybym wam powiedział, że Go nie znam, byłbym kłamcą, jak wy. Ale Ja Go znam i słowa Jego przestrzegam. Ojciec wasz Abraham radował się na myśl, że ujrzy dzień mój. Ujrzał go i cieszył się”. Wówczas Żydzi powiedzieli do Niego: ,,Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?” Jezus odrzekł im: ,,Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: pierwej niż Abraham się stał, jam jest!” Porwali tedy kamienie, by rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł z podwórca świątynnego”. J 8, 51-59

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,O rozpoznawaniu duchów” kardynała Jana Bona:

,,Pochodzenie złych myśli powstających w naszej duszy można rozpoznać w następujący sposób. Kiedy rozpoczynają się jakimś szpetnym wyobrażeniem budzącym się w wyobraźni, a dopiero potem przychodzą sromotne poruszenia w ciele, można je uważać za podszept tego, który zwykł rozdmuchiwać ogień namiętności. Jeżeli zaś poruszenie najpierw powstaje w ciele, a potem dopiero przychodzą złe myśli, jest to skutkiem zepsutej natury i pochodzi z pożądliwości, która panuje w śmiertelnym ciele. W ten sposób święty Filip Nereusz rozpoznał, że owa pokusa nieczysta, jakiej doznał w Rzymie około Amfiteatru na widok obdartego żebraka, nie pochodziła z żądzy cielesnej, ale od szatana; gdyż istotnie ten wróg naszych dusz ukazał się świętemu pod postacią owego nędzarza – jak o tym pisze Galloniusz w jego żywocie.
Ponieważ zaś przeciwko każdej pokusie najskuteczniejszą bronią jest modlitwa, ona bowiem zwycięża i odpędza szatana, przeto te złe poruszenia, które nawet po długiej i gorącej modlitwie nie ustępują, słusznie można uważać za wpływy skażonej natury, a nie za pokusy czartowskie”.

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści autorstwa św. Leona XIII:

,,Nasza epoka jak żadna inna daje przykład buntu przeciwko Bogu, ponieważ dziś odnawia się głos przeciwko Chrystusowi: ,,nie chcemy, aby ten królował nad nami”. Z tym łączy się smutne wezwanie: ,,Zgładzimy go z ziemi żyjących”. Wielu dąży z niezwykłą starannością do wyrugowania Boga ze stosunków społecznych i ze wszystkich ludzkich poczynań, spraw i zajęć. Jakkolwiek Bóg dotąd dopuszcza ten zbrodniczy obłęd, to jest rzeczą smutną patrzeć, jak ludzie żyją w zapomnieniu Bożego Majestatu, Bożych dobrodziejstw, a przede wszystkim w zapomnieniu zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa”.

W imię Prawdy! C. D. 219

20 marca 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i moje policzki rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam”. Iz 50, 5-7

,,O Panie, wybawicielu mój od ludzi pełnych gniewu, Ty mnie wyniesiesz ponad moich przeciwników i oswobodzisz od człowieka niegodziwego”. por. Ps 18, 48-49

,,Król Nabuchodonozor powiedział: «Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi – w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych – upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk?»
Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: «Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś».
Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca.
Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i nagle powstał. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: «Czyż nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia?» Oni zaś odpowiedzieli królowi: «Oczywiście, królu». On zaś w odpowiedzi rzekł: «Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia, i nie dzieje się im nic złego; czwarty wyglądem przypomina anioła Bożego».
Nabuchodonozor powiedział na to: «Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratować swoje sługi. W Nim pokładali ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim»”. Dn 3, 14-20. 91-92. 95

,,Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości”. Por. Łk 8, 15

,,Mówił tedy Jezus do tych Żydów, którzy weń uwierzyli: ,,Jeżeli wytrwacie w nauce mojej, będziecie prawdziwie uczniami moimi. Poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi.” Odrzekli Mu: ,,Potomkami Abrahama jesteśmy i nigdy nie byliśmy w niczyjej niewoli. Jakże możesz mówić: Staniecie się wolnymi?” Jezus odrzekł im: ,,Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto grzech popełnia, jest niewolnikiem grzechu. Otóż niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze; tymczasem syn pozostaje w nim na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, będziecie rzeczywiście wolni. Wiem dobrze, że jesteście potomkami Abrahama, a jednak nastajecie na życie moje, bo nauka moja nie zapuszcza w was korzeni. Ja nauczam tego, co widziałem u mego Ojca, a wy czynicie to, czego nauczyliście się od waszego ojca.” Na to odpowiedzieli Mu: ,,Ojcem naszym jest Abraham”. A Jezus odparł im: ,,Jeżeli jesteście synami Abrahama, spełniajcie czyny Abrahama. A wy przeciwnie, usiłujecie teraz zabić mnie, mnie, który głosiłem wam prawdę, jaką od Boga usłyszałem. Tego Abraham nie czynił. Wy spełniacie czyny ojca waszego.” Rzekli do Niego: ,,Nie jesteśmy dziećmi nieprawego łoża; mamy jednego Ojca, Boga!” Jezus odrzekł im: ,,Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie; bo Ja od Boga wyszedłem i przyszedłem. Nie od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mojego sposobu mówienia? Bo nie jesteście zdolni słuchać słów moich. Wy macie diabła za ojca i chcecie postępować według tego, czego wasz ojciec pożąda. On był zabójcą od początku i nie oparł się mocno o prawdę, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie, mówi zgodnie ze swą naturą, bo kłamcą jest i ojcem kłamstwa. A ponieważ ja prawdę mówię, nie wierzycie mi. Kto z was może dowieść mi grzechu? Jeżeli wam prawdę mówię, czemu mi nie wierzycie? Kto z Boga jest, słucha słów Bożych. Oto dlaczego wy ich nie słuchacie; ponieważ nie jesteście z Boga.” Na to odpowiedzieli Mu Żydzi: ,,Czyż nie mamy słuszności mówiąc, że jesteś Samarytaninem i że jesteś opętany przez diabła?” Jezus odrzekł: ,,Ja nie jestem opętany, ale czczę Ojca mego, wy zaś znieważacie mnie. Ja nie szukam własnej chwały; jest jednak ten, który jej szuka i sądzi. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeżeli kto zachowa moją naukę, nigdy nie ujrzy śmierci”. J 8, 31-51

W tym dniu odnalazłem piękną modlitwę św. Tomasza z Akwinu:

,,Wszechmogący wieczny Boże, oto zbliżam się do przenajświętszych tajemnic Jednorodzonego Syna twego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa; przystępuję do nich jak chory do lekarza żywota, jak splugawiony do źródła miłosierdzia, jak ślepy do światła przedwiecznej jasności, jak ubogi i nędzny do Pana nieba i ziemi. Błagam Cię, Panie, – abyś przez nieskończoną szczodrobliwość twoją łaskawie niemoce moje uleczył, nieczystą szpetność, obmył, ślepotę moją oświecił, ubóstwo moje wzbogacił, nagość okrył, abym zdolny był chleb Aniołów, Króla nad królami i Pana nad panami przyjąć z taką czcią i pokorą z taką skruchą i pobożnością, z taką czystością i wiarą, z takim zamiarem i intencją, jak tego wymaga największa korzyść duszy mojej, dla jej zbawienia. Zrządź łaskawie, abym przyjął nie tylko znak zewnętrzny sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej, lecz istotę i całą moc tej tajemnicy. Użycz mi, Boże najłaskawszy, abym Ciało jednorodzonego Syna twego, wzięte z Maryi Panny, w taki sposób przyjął, abym przez to wcielił się w mistyczne Ciało Jego i stał się godnym być między Jego członki policzonym. O Ojcze najmiłościwszy, daj mi wiecznie wpatrywać się, bez zasłony w oblicze ukochanego Syna twego, którego w doczesnej pielgrzymce mojej pod zasłoną chleba teraz zamierzam przyjąć. Amen”.

W imię Prawdy! C. D. 218

19 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,O rozpoznawaniu duchów” kardynała Jana Bona:

,,Nasza podwójna pożądliwość: przyciągająca i odpychająca, mieści w sobie mnóstwo żądz, które – jako z obfitego źródła w rozlicznych strumieniach – z niej wypływają. Platon przedstawia człowieka jako dziwotwór mający za wzorem owych bajecznych sfinksów wielorakie członki różnych zwierząt, a pożądliwość nazywa hydrą mającą głowy rozlicznych zwierząt, tj. nieprzeliczone żądze. Na innym miejscu powiada tenże sam mędrzec, że wiele jest żądz, które znamy z nazwy, ale jeszcze więcej jest takich, które nawet nazwy nie mają.

Scholastycy zaś – za wodzą Arystotelesa i świętego Tomasza – liczą jedenaście żądz głównych, w których mieszczą się inne, podrzędne. Na widok bowiem dobra lub prawdy rzeczywistej czy tylko pozornej w pożądliwości budzi się natychmiast popęd. Kiedy ten wzrośnie – przechodzi w pragnienie. Następnie przychodzi skłonność, która dochodzi do namiętności. Jeśli dobro jest obecne, budzi się upodobanie, które w zewnętrznym objawie nazywamy uciechą, radością, uniesieniem. Kiedy zaś duszy nasunie się obraz złego, budzi się w nas najpierw odraza ku niemu.; smutek zaś niepomierny prowadzi do zniechęcenia; a jeśli odwodzi od pracy, jako zbyt trudnej, zowie się gnuśnością; jeśli go wywołuje nieszczęście spotykające bliźnich, nazywa się współczuciem, a jeśli go sprowadza powodzenie bliźnich, tak pojmowane, jakoby zmniejszało naszą osobistą godność, nazywa się zazdrością; kiedy zaś [smutek wywołany jest] widokiem takiej pomyślności u bliźnich, na jaką według naszego zdania nie zasługują, pojawia się oburzenie.

Wobec przyszłego dobra, bardzo trudnego do pozyskania, budzi się nadzieja lub rozpacz; grożące zaś nieszczęście budzi odwagę lub bojaźń. Zbyteczna nadzieja wyradza się w presumpcję, czyli w ślepe zaufanie, a zbyteczna odwaga w zuchwalstwo. Widok rzeczy niespodziewanych sprowadza ten rodzaj przestrachu, który nazywamy podziwem. Przestrach zaś powstający na widok grożącej klęski nazywa się zamieszaniem, które prowadzi do osłupienia oraz sprowadza zmartwienie i kłopoty. Jeżeli to, co nas przeraża, przerasta nasze siły, natenczas powstają w nas zniechęcenie i lenistwo; jeśli zaś zawiera w sobie coś szpetnego, budzi się w nas uczucie skromności; jeśli się to dzieje wobec innych – uczucie wstydliwości.

Jeżeli się lękamy winy grzechowej, tam gdzie jej nie ma, nazywa się [to] skrupułem. Jeśli zaś niepokonalne zło już nadeszło – rodzi się gniew; a ten, wzrastając, dochodzi do gwałtowności i szału.

Te to są przeróżne porywy duszy, te to są poruszenia i zamieszania, jakie w niej wywołuje albo Bóg, albo szatan, albo też własna natura. Rozpoznawanie duchów tymczasem ma wykazać za pomocą pewnych prawideł, z jakiego pochodzą one źródła. (…)
Z mojej strony tylko dodam – dla zupełnego naświetlenia sprawy – że rozpoznawanie duchów ma nie tylko rozróżniać między złem a dobrem, ale nadto między dobrym a lepszym. Albert Wielki tak mówi: ,,Prawdziwe rozpoznawanie duchów polega na rozróżnianiu tego, co dobre, co lepsze, a co najlepsze”.”

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,Zakazana prawda”:

,,Ale tamtego wieczora, gdy po raz pierwszy pojechałem do płockiej prokuratury, gdy jeszcze nie wiedziałem, jak zakończy się ta historia i później, gdy mimo chłodnego wieczora musiałem się przejść, by wszystko jeszcze raz przemyśleć i przyswoić – coś zrozumiałem. Coś ważnego. To była jedna z tych chwil, które miewa każdy z nas – gdy czujemy, że nieważne jakie błędy wcześniej popełniliśmy, ale teraz znaleźliśmy się na właściwej ścieżce i chcemy już na niej zostać. Zarazem jednak była to chwila, gdy uświadamiamy sobie, że, jeżeli pójdziemy dalej tą ścieżką, dojdziemy do mostu, a niedługo potem znajdziemy się po drugiej stronie rzeki, skąd już nie będzie powrotu. Tym mostem miało być dla mnie kurczowe trzymanie się prawdy – będę szedł, dokąd tylko będę mógł iść, do samego końca, bez względu na to, jaki będzie ten koniec”.

W imię Prawdy! C. D. 217

19 marca 2024 roku

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,O rozpoznawaniu duchów” kardynała Jana Bona:

,,Modlitwa.
Przybądź tedy, o przeczyste światło Mądrości Odwiecznej, oświeć ciemności moje, bo mnie ogarnęła nieustająca noc i straszne zastępy Złego. Naucz mnie poznawać prawdę Twoją, abym Twym skutecznym natchnieniem przejęty wyzwolił się z brudu ziemskiego, a opierał się na powadze prawd Bożych. Rozświeć Twoim ożywczym promieniem tajniki mojego serca, abym lgnąc do ciemności, w jakich się zrodziłem, nie odstąpił od Ciebie i nie zbłąkał się na manowce. Spraw, aby uczucie moje znajdowało upodobanie w tym, co za Twoją pomocą rozumem poznaję, abym tym sposobem Ciebie, Istotę Najczystszą, jak najczęściej poznawał, a pozbył się z duszy fałszywych zasad i mrzonek światowych.

Daj, abym pisał to, co się zgadza z Twoim prawem, a wzgardził baśniami złośliwych. Ty, który skryte rzeczy mądrości Twojej (Ps 50, 8) objawiasz nie mędrcom tego świata, lecz malutkim i pokornym, ocuć mnie i zapal tym ogniem, któryś spuścił na ziemię, i wskaż mi swoją wolę. Otwórz łono Twoich tajemnic i poddaj mi myśli godne Twej wysokiej umiejętności, której zasady – ufny w Twoją pomoc – zamierzam nakreślić.

Od Ciebie, najwyższego Dobra, Stwórcy i Mistrza, pochodzą wszystkie siły i zdolności. Bez Twojej pomocy zawodzi pamięć i błądzi rozum. [Bez niej] nie zdołam skutecznie wybierać dobra, którego się przez grzech pozbawiłem. Opuściłem Cię i ściągnąłem na siebie podwójną nędzę: zaciemnienie rozumu i skażenie woli. Pozostałbym zaś w nich i zginął, gdybyś mnie nie poratował. Bez Twojego światła i pomocy nie ma prawdy, ale marność; nie ma wiedzy, ale błąd; nie ma rozpoznania, ale zamieszanie.

Dlatego wołam do Ciebie za Prorokiem: Pan oświecenie moje i zbawienie moje (Ps 26, 1)!. Oświecenie ma rozproszyć ciemności zmysłowe, a zbawienie ma uleczyć zepsutą wolę. Wołam do Ciebie, abyś mnie pouczał w tym, czego nie rozumiem; abyś mnie poprawiał w tym, w czym błądzę; abyś mnie dźwigał w tym, w czym upadam; abyś mnie wybawił ze wszystkiego, co błędne i zgubne. Z Twojej łaski chcieć jest w mej mocy, ale by dobre wykonać, nie znajduję (Rz 7, 18). I nie znajdę, jeżeli Ty, który dajesz chcenie, nie dodasz i wykonanie (Flp 2, 13).

Nie jest to bowiem dziełem ani tego, co chce, ani tego, co biegnie (Rz 9, 16), lecz Twojej, o Zbawicielu, litości, bez której nic nie zdołam, nic nie mam i niczego jestem”.