W imię Prawdy! C. D. 236

28 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu ważne był dla mnie poniższe słowa autorstw św. Tomasza z Akwinu:

,,Głoście usta tajemnicę Ciała
– pokłon bądź Mu dan!
– I bezcennej tej krwawicy,
Którą wylał za świat z ran
Ten, co Matkę miał Dziewicę.
Wszystkich ludów Król i Pan.
Nam zesłany, nam zrodzony z Panny, która jest bez skaz,
Przeszedł ziemię tę, nasiona
Słowa siejąc pośród nas
I cudownym swym Zakonem
Zamknął swej wędrówki czas.
W noc ostatniej swej wieczerzy
Dzieląc z braćmi swymi stół,
W przepisanej prawem mierze
Jadł z dwunastą uczni współ
I za pokarm sam w ofierze
Siebie dał siedzącym wkół.
Słowo-Ciało zmienia słowem
W Ciało chleb prawdziwy nam;
Wino Krwią jest Chrystusową;
Choć nasz zmysł zadaje kłam,
Sercu, które czystość chowa,
Wiary głos wystarcza sam.
Przed tak wielkim Sakramentem
Schylmy w czci pokorną skroń
I przed Nowym Testamentem
Niechaj Stary złoży broń,
Wiara zaś nas zmysłów mętem
Poda nam pomocną dłoń.
Rodzicowi, zrodzonemu,
Serc radosną złóżmy treść;
Dziękczynienia hołd każdemu
Bądźmy zawsze skorzy nieś:
Z Obu nich pochodzącemu
Niechaj równa będzie cześć. Amen.”

W tym dniu ważne były dla mnie także poniższe słowa z Ps 115:

,,Wierzył silnie, nawet gdym się żalił: ,,O, jakże jestem utrapiony!”
A w swej udręce słusznie wyrzekłem: ,,Tu żaden człowiek już nie pomoże.”
Więc czymże odwdzięczę się Panu za wszystko dobre, które mi uczynił?
Kielich zbawienia podniosę i będę wzywał Pańskiego Imienia.
Co ślubowałem, dopełnię Panu wobec wszystkiego ludu.
Kosztowna wielce w obliczu Pana śmierć świętych sług Jego.
O Panie, jam także twój sługa; jestem twój sługa, syn twej służebnicy, wiec potargałeś me więzy.
Przeto Ci złożę ofiarę dziękczynną i będę wzywał Imienia Pańskiego.
Co ślubowałem, dopełnię Panu wobec wszystkiego ludu,
W przedsionkach domu Pańskiego, w pośrodku ciebie o Jeruzalem.”

W imię Prawdy! C. D. 235

28 marca 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: «Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku! Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak:
„Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, i chleby przaśne będą spożywali z gorzkimi ziołami.
Tak zaś spożywać go będziecie: biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana.
Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka aż po bydło, i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan. Krew posłuży wam do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.
Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia – na zawsze w tym dniu będziecie obchodzić święto”». Wj 12, 1-8. 11-14

,,Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.
Cenna jest w oczach Pana
śmierć Jego wyznawców.
Jestem Twym sługą, synem Twojej służebnicy,
Ty rozerwałeś moje kajdany.
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem”. Ps 116

,,Albowiem ja otrzymałem od Pana to, co ze swej strony wam przekazałem: iż Pan Jezus tej nocy, której został zdradzony, wziął chleb, a dzięki uczyniwszy łamał go i rzekł: ,,To jest ciało moje, za was wydane. To czyńcie na moją pamiątkę.” Podobnie wziął kielich po wieczerzy i rzekł: ,,Ten kielich jest nowym przymierzem we krwi mojej: to czyńcie ilekroć pić będziecie, na moją pamiątkę.” Bo ilekroć spożywacie ten chleb i pijecie z tego kielicha, śmierć Pańską zwiastujecie, dopóki nie przyjdzie.
Kto zatem spożywa ten chleb lub pije kielich Pański niegodnie, zaciąga winę wobec ciała i krwi Pańskiej. Niechaj tedy bada człowiek samego siebie i niech tak spożywa z chleba tego i pije z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, ten je i pije dla siebie wyrok potępiający. Dlatego między wami jest tak wielu słabych i chorych, a dużo pomarło. Gdybyśmy badali samych siebie, nie bylibyśmy sądzeni. Lecz te kary, które Pan na nas zsyła, są ostrzeżeniem, abyśmy nie zostali potępieni razem ze światem.” 1 Kor 11, 23-32

,,Było to przed świętem Paschy, Jezus widząc, że nadeszła jego godzina, aby przeszedł z tego świata do Ojca swego, który miłował swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował.
A działo się to podczas wieczerzy. Diabeł był już Judaszowi Iszkariotowi, synowi Szymona, poddał myśl, żeby go zdradził. A Jezus, chociaż miał świadomość, że Ojciec oddał wszystko w ręce jego i że wyszedł od Boga i do Boga powraca – powstał od wieczerzy, a złożywszy swe szaty wziął prześcieradło i przepasał się nim. Potem nalał wody do miednicy i zaczął uczniom obmywać nogi i wycierać je prześcieradłem, którym był przepasany. I tak przystąpił też do Szymona Piotra. A ten mu rzekł: ,,Panie, ty chcesz mi nogi umyś?” Jezus odpowiedział mu: ,,Co ja czynie, tego ty teraz nie rozumiesz, ale potem zrozumiesz.” Piotr odrzekł mu: ,,Nie, przenigdy nie będziesz mi nóg mył.” Jezus odpowiedział mu: ,,Jeżeli cię nie umyję, nie będziesz w łączności ze mną.” Wtedy rzekł Szymon Piotr: ,,Panie, a więc nie tylko me nogi, lecz także ręce i głowę!” Jezus rzekł mu: ,,Kto wziął kąpiel, ten potrzebuje tylko nogi sobie umyć i cały będzie czysty. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy.” Wiedział bowiem, kto go zdradzi. Dlatego powiedział: ,,Nie wszyscy jesteście czysci.”
Kiedy więc umył im nogi i przywdziawszy swe szaty zasiadł do stołu, rzekł do nich: ,, Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Nazywacie mnie Mistrzem i Panem – i słusznie, bo jestem nim. Jeżeli tedy ja, Pan i Mistrz, umyłem wam nogi, to i wy powinniście jeden drugiemu nogi umywać. Dałem wam bowiem przykład – abyście wy także czynili tak, jak ja wam uczyniłem”. J 13, 1-15

W imię Prawdy! C. D. 234

27 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści w książce pt. ,,Ksiądz, historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć”

,,Odłożyłem dokumenty na bok. I nagle zrozumiałem. A zrozumiałem, bo znalazłem już odpowiedzi na swoje wcześniejsze pytania – dostarczyły mi je tajne dokumenty, które spoczywały w esbeckich archiwach przez trzydzieści lat. Zawierały te informacje, których mi brakowało, a bez których nie rozumiałem, dlaczego niedługo po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki jego przyjaciel tak raptownie zniknął. I to nie na miesiące, czy lata, nawet nie do końca PRL-u – ale właściwie na cały okres III RP. Zrozumiałem, że jako ofiara zgniłych kompromisów i układów zawartych na szczytach władzy i hierarchii kościelnej, jako figurant potężnej agentury służb specjalnych ulokowanej głęboko w dziesiątkach instytucji państwa – i także w Kościele – której wpływy o dziesiątki lat przeżyły PRL, tak naprawdę nie miał szans. Osaczony przez SB i jej agenturę, zostawiony przez przełożonych własnemu losowi w obliczu śmiertelnego zagrożenia, pozbawiony wsparcia przyjaciela, którego zamordowano, ze zniszczoną reputacją i bez prawa głoszenia kazań, odsunięty na boczny tor, zmarginalizowany, napiętnowany i osamotniony – miał zostać zapomniany. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tak się właśnie stanie, bo lata mijały, a położenie (…) nie ulegało zmianie, zupełnie tak, jakby ktoś pilnował tej sprawy – a jednak stało się inaczej. Okazało się, że ksiądz zmarginalizowany i zdradzony przez ,,wielkich” tego świata, którzy zamknęli przed nim drzwi, przetrwał w pamięci tysięcy zwykłych ludzi, którzy go szczerze szanowali. Zacząłem zastanawiać się nad niezwykłym paradoksem, nad tym, że tak naprawdę szanowali go nie tylko ci, którzy go kochali, ale nawet funkcjonariusze SB, na co mimowolnie wskazywały ich meldunki. Wychodził to na wierzch, niczym podszewka spod kurtki, między innymi wtedy, gdy raportowali przełożonym, że ,,Małkowski będzie kontynuował swoją działalność bez względu na wszystko” i żadne szykany tego nie zmienią – ale wychodziło to także w wielu innych sytuacjach.
Tak więc szanowali go wszyscy, nawet ci, którzy go szczerze nienawidzili, nawet ci, którzy chętnie widzieliby go martwym. A potem, nagle, pomyślałem – że jednak nie wszyscy…”

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści w książce pt. ,,Ksiądz, historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć”:

,,Rzecznik archidiecezji (…) przyznawał coś, o czym wiedziałem od dawna, ale nie spodziewałem się nigdy, że z tej strony zostanie to aż tak jasno wyartykułowane: że historia z 1984 wcale nie jest historią, lecz czymś, co wciąż trwa. A przynajmniej trwa w odniesieniu do (…). Już tylko to samo w sobie było czymś przerażającym i porażającym zarazem, ale jednocześnie czymś, co otwierało nowe kierunki rozmowy. Postanowiłem skorzystać z tak otwartej furtki.
– Czy może mi ksiądz odpowiedzieć na jeszcze kilka dosłownie pytań?
– Ale naprawdę kilka, nie mam za wiele czasu. Poza tym powiedziałem już chyba wszystko.
– Kilka, obiecuję.
– Proszę.
– Czy ksiądz (…) jest suspendowany?
– Nie jest.
– Czy prowadzi się amoralnie, popełnił przestępstwo albo może są jakieś dokumenty, które wskazywałyby, iż jest upośledzony umysłowo?
– O niczym takim nie wiem.
– To teraz ja już wiem, dlaczego nie wolno mu odprawiać Mszy Świętej ani głosić kazań – powiedziałem z sarkazmem.
– Proszę pana, do czego pan zmierza? – spytał mój rozmówca już wyraźnie poirytowany.
– Próbuję ustalić, dlaczego dzieje się to, co się dzieje.
– Ma pan jeszcze jakieś pytania?
Nie miałem żadnych. Usłyszałem dźwięk odkładanej słuchawki i – poddałem się. Zrozumiałem, że przegrałem. Są takie sytuacje, gdy człowiek zaczyna rozumieć, że zrobił wszystko, co było w ludzkiej mocy, a mimo to przegrał. To właśnie była taka sytuacja”.

W imię Prawdy! C. D. 233

27 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści w książce pt. ,,Ksiądz, historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć” dotyczące jednej ze spraw operacyjnych dotyczących kapłanów:

,,W trakcie rozmowy poruszono m.in. temat zaangażowania się niektórych warszawskich księży (…) w akcję anty-wyborczą, a więc przeciwko państwu i ustrojowi PRL-u. Twierdzenie to zilustrował prezydent przykładem z kazań ks. (…).
Prezydent przedstawił w tym punkcie rozmowy wniosek, aby kuria spowodowała wyeliminowanie ataków księży na władzę, wybory i ustrój PRL-u jako sprzeczne z obowiązującym porządkiem prawnym i zakłócającym wzajemne stosunki między państwem a kościołem.
Bp. (…) oświadczył, że ks. (…) i im podobni nie reprezentują stanowiska kościoła. Kościół bowiem nie atakuje władzy, zaś nieliczne przypadki nieodpowiedzialnych zachowań duchownych są przedmiotem troski kurii, a nawet samego prymasa, który z wymienionymi księżmi kilkakrotnie rozmawiał.
Prymas jednak nie chce w stosunku do nich wyciągnąć sankcji kanonicznych, gdyż zrobiłoby to im reklamę i zostałoby wykorzystane do jeszcze większego stopnia niepokoju społecznego.
Kuria stoi na stanowisku, że skuteczniejszym działaniem w stosunku do tych księży jest ich lekceważenie, aż poczują się bardziej samotni.
Ks. (…) wg biskupa nie mieści się w strukturach kościoła i jego przemówienia świadczą o tym, że nie zdałby on egzaminu z tolerancji. Dlatego tacy księża jak on nie otrzymują pracy w dużych placówkach kościelnych, aby nie mieli wpływu na duże masy ludzi.
Bp. (…) zaznaczył ponadto iż ks. (…) przesłuchiwani są przez organa śledcze i po tych przesłuchaniach używają sobie podczas kazań.
Biskup (…) obiecał na zakończenie, iż postulat Prezydenta w powyższej sprawie przekaże prymasowi.
W dniu bm. Prokurator Wojewódzki w Warszawie wydał postanowienie o wyłączeniu do odrębnego prowadzenia materiały ze śledztwa przeciwko (…) i innym w stosunku do m. in. ks. (…). Prowadzone czynności śledcze zmierzać będą do udowodnienia wymienionemu popełnienia przestępstwa z art. 194 i 270 KK. Wydział Śledczy SUSW wystąpił do prokuratury wojewódzkiej z wnioskiem przedstawienia ks. (…) zarzutów i zastosowania środka zapobiegawczego w formie tymczasowego aresztowania”.
,,Czytając ten materiał nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Przesłanie przełożonych księdza (…) i księdza (…) było jasne – tak jasne, że trudno o jaśniejsze: (…) i (…) mają być lekceważeni i czuć się osamotnieni. Grunt pod ostateczne rozwiązanie tzw. ,,problemu (…) i (…)” został przygotowany. Trwające od wielu miesięcy działania SB, realizującej wytyczne ludzi na wysokich stołkach, dobiegały końca. Służbie bezpieczeństwa udało się doprowadzić do tego, że obaj przyjaciele samotnie zmierzali ku swemu przeznaczeniu, które w obu przypadkach było zupełnie inne – w obu jednak bardzo tragiczne.
Po śmierci księdza (…) jego przyjaciel próbował jeszcze dopominać się o prawdę. Robił, co mógł, by poprzez homilie i kazania docierać do ludzkich serc i sumień, ale był to już tylko ostatni akt pierwszej części dramatu. Czas pokazał, że według autorów tego scenariusza część druga została obliczona na wiele następnych lat i że na tej ,,scenie” przyjdzie wystąpić mu w osamotnieniu i po części – w zapomnieniu.
Wtedy jeszcze jednak, gdy pod koniec 1984, domyślając się – słusznie – że i jego życie jest zagrożone i że w taki czy inny sposób i jemu zamkną niebawem usta gromadził i poruszał tłumy, wykorzystując intuicyjnie ten krótki czas, który mu jeszcze pozostał. Pokazywała to choćby notatka informacyjna sporządzona przez SB ,,w sprawie antypaństwowych wystąpień ks (…)” odnosząca się do kazania księdza (…) wygłoszonego 18 listopada w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej w Warszawie, którego według szacunków resortu MSW słuchało ponad tysiąc pięćset osób, a którego ,,najbardziej drastyczne fragmenty” – jak to określono – trafiły bezpośrednio do rąk własnych generałów (…) i (…):
,,Zabili ks. Jerzego ludzie bez serca i bez ducha, szkieletów ludy, jak powiada Mickiewicz. Biada ludziom, którzy przemieniają siebie w szkielety, tracąc ludzkie serce i ludzką duszę, wyrzekając się bożego serca i bożego ducha. Biada ludziom, którzy innych chcieliby w szkielety poprzemieniać, biada systemowi bezbożnemu, nieludzkiemu, biada komunizmowi, który chce ludzi poprzemieniać w szkielety, a świat cały w cmentarz, który chce na cmentarzu założyć państwo szatana. Ks. Jerzy stał się ofiarą komunistycznego systemu i ofiarą ludzi, którzy czerwonemu smokowi służą. Ojczyzna nasza napadnięta przez zbójców woła o ratunek. Komunistyczni zbójcy w ciemności kłamstwa i zniewolenia napadli naszą matkę, Polskę, chcą ją obrabować i zabić. Wołanie naszej Matki usłyszał ks. Jerzy i odważnie pospieszył na pomoc i właśnie dlatego został zabity. Kto teraz usłyszy krzyk Matki, kto pobiegnie na ratunek, póki Matka nasza żyje. I mnie wolno wołać ,,ratunku, bandyci”, gdy widzę jak komuniści rabują i mordują Matkę, Polskę, gdy czuję, że ja sam mogę przez nich być zabity”.

W imię Prawdy! C. D. 232

27 marca 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści w książce pt. ,,Ksiądz, historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć”, w których znajdowały się fragmenty planu zniszczenia jednego z kapłanów:

,,Neutralizacja poczynań ks. (…) powinna zmierzać w kierunku całkowitej kompromitacji i izolacji figuranta przede wszystkim w środowisku kleru i osób mu najbliższych. W celu doprowadzenia do tej izolacji ks. (…) i neutralizacji jego wrogiej działalności w środowisku kleru oraz ograniczenie jego powiązań z grupami antysocjalistycznymi planuje się:
Przy pomocy posiadanej przez Wydział IV KSMO sieci tajnych współpracowników oddać pełnej kontroli działalność ks. (…) oraz utrwalić i dokumentować wystąpienia publiczne w obiektach sakralnych w celu:
a)wykorzystania uzyskanych materiałów do rozmów przez nas zainspirowanych, a przeprowadzonych przez władze wyznaniowe z przedstawicielami kurii warszawskiej, doprowadzając do ograniczenia, a nawet uniemożliwienia figurantowi wykorzystywania ambony do swoich celów,
b)wykorzystanie operacyjnego wypowiedzi potwierdzających niezrównoważenie psychiczne i brak odpowiedzialności figuranta,
c)opracowanie materiału w ramach działań specjalnych zmierzających do pogłębienia izolacji ks. (…) w środowisku kleru warszawskiego i podważenia zaufania do jego wiedzy teologicznej.
Kontynuowanie działań ,,D”, których celem będzie ośmieszenie działalności figuranta, dalsze kompromitowanie jego osoby wśród kleru i środowiska oraz podważanie jego kompetencji w podejmowaniu działalności politycznej, będą prowadzone wielotorowo, z uwzględnieniem wykorzystania możliwości tajnych współpracowników, szczególnie usytuowanych w kurii lub mających dostęp do pracowników kurii i wpływ na nich. Źródła zostaną wytypowane w porozumieniu z tow. N, a poszczególne zadania omówione z pracownikami prowadzącymi.”

*

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści autorstwa ks. Wojciecha Sumlińskiego w książce pt. ,,Ksiądz, historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć”:

,,Co mogli ,,znaleźć” w mieszkaniu ,,homoseksualisty (…)”? Absolutnie wszystko. Zrobić z niego pedofila nie byłoby trudne, bo przecież od dawna pracowano nad wyrobieniem mu wizerunku ,,maniaka niezrównoważonego psychicznie”. Oczywiście zawsze można było postąpić tak, jak z księdzem Jerzym, czyli – jak to subtelnie ujął kapitan SB Grzegorz Piotrowski podczas ,,Procesu Toruńskiego” – ,,zadziałać na granicy zawału” i pamiętałem, że także w odniesieniu do księdza (…) taki plan przecież istniał. Na tamten moment nie został zrealizowany tylko z jednego powodu – po prostu sądzono, że na to zawsze jest czas. Później, już po zbrodni dokonanej na księdzu Jerzym, uznano, że zamordowanie kolejnego księdza, w dodatku przyjaciela Popiełuszki, niedługo po śmierci jego samego, z pewnością przykułoby uwagę międzynarodowej opinii publicznej. Z punktu widzenia pragmatyki Służby Bezpieczeństwa to nie było dobre rozwiązanie. O ileż skuteczniej byłoby pozostawić figuranta żywym – ale de facto ,,martwym”. Lepiej mieć zmarginalizowanego, odesłanego na boczny tor, a tym samym zneutralizowanego szaleńca czy kolejnego męczennika? Żyłem dość długo na tym świecie, by nie pytać o sprawy oczywiste i nie musieć stawiać kropki nad ,,i”. Z dokumentów, które miałem przed sobą, wynikał, że obok kilku innych, bardziej radykalnych, ale wzbudzających większą uwagę, także ta opcja – zakładająca totalną marginalizację księdza (…) – była na stole. I to z tej właśnie opcji, w tym przypadku, postanowiono ostatecznie skorzystać”.