W imię Prawdy! C. D. 568

16 września 2024 roku – ciąg dalszy

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę.
W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje Prawo mieszka w moim sercu».
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich,
o czym Ty wiesz, Panie.
Niech się radują i weselą w Tobie
wszyscy, którzy Ciebie szukają,
a ci, którzy pragną Twojej pomocy,
niech zawsze mówią: «Pan jest wielki»”. Ps 40

,,Gdy skończył te wszystkie nauki, które głosił wobec pilnie słuchającego go ludu, udał się do Kafarnaum.
Tam leżał powalony chorobą, bliski śmierci, sługa pewnego setnika; setnik wielce sobie cenił tego sługę. Usłyszawszy o Jezusie posłał do niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił sługę jego. Tamci przyszli do Jezusa i prosili go usilnie: ,,Zasługuje na to, żebyś mu tak uczynił, bo miłuje nasz naród i to on właśnie wystawił nam synagogę.” Poszedł więc Jezus z nimi. Gdy już był niedaleko domu, setnik wysłał przyjaciół, żeby mu za ich pośrednictwem powiedzieć: ,,Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. Dlatego też nie śmiałem sam udać się do ciebie; powiedz jednak choćby słowo, a sługa mój wyzdrowieje. Boć i ja chociaż jestem człowiekiem podległym władzy, mam przecież żołnierzy pod sobą. Gdy powiem temu: Idź! – to idzie; a drugiemu: Przyjdź! – to przychodzi; a słudze memu: Uczyń to! – to czyni.” A Jezus słysząc to był pełen podziwu dla niego i zwróciwszy się do rzeszy, która szła za nim, rzekł: Zaprawdę powiadam wam: nawet w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary.” Gdy wysłańcy wrócili do domu, znaleźli zdrowym sługę który chorował.” Łk 7, 1-10

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W. 3. Starsze żydowskie.
Tych, którzy tam nad wszystkich Żydów, bądź wiekiem, bądź powagą byli najgodniejszymi czci. Posłał ich, gdyż siebie nie sądził być godnym, żeby się zbliżyć do Chrystusa.
W.5. Naród nasz.
Żydów. Zaliczają Jezusa do swoich, żeby sprawę uczynić wspólną, a zatem lepszą.
-On nam zbudował bożnicę.
Godna podziwienia pobożność żołnierza i poganina.
Jako naonczas bożnicę zbudować była rzecz dobra, Bogu wdzięczna, i zasługująca modlitwę u wiernych za te którzy ją budowali: tak daleko więcej u Chrześcijanów zbudować kościół, fundować kolegium, szpital albo klasztor jaki, albo co takiego na cześć i na służbę Panu Bogu należącego, jest rzecz Bogu miła, i zasługuje modlitwy ludzi pobożnych, dla których się pożytku ono zbudowało albo fundowało, i zapłatę wieczną.
W.7. Przetożem.
Albowiem dla tej samej przyczyny sam nie przyszedł do ciebie, że się uważałem za niegodnego rozmawiać z tobą.
-Rzeknij słowem.
Rozkaż tylko słowem.”

,,Cyprian do Korneliusza, swego brata w biskupstwie.
Dowiedzieliśmy się, umiłowany bracie, o tak chwalebnym świadectwie waszej wiary i męstwa. Chlubę waszego wyznania przeżywaliśmy z ogromną radością, iż siebie samych uważamy za współuczestników i współtowarzyszy waszych zasług i sławy. Skoro bowiem jeden jest nasz Kościół, jeden wspólny duch, jedna niepodzielna harmonia serc, to jakiż kapłan, głosząc chwałę innego kapłana, nie będzie się nią radował jako swoją własną?
Nie sposób wypowiedzieć całej naszej radości i szczęścia, skoro tylko otrzymaliśmy dobre wieści o waszej odwadze. Stałeś się dla braci przewodnikiem w wyznawaniu wiary, ale też wyznanie braci umocniło wyznanie przewodnika. W ten sposób poprzedzając innych na drodze do chwały, uczyniłeś wielu uczestnikami tej chwały; zawsze gotowy złożyć wyznanie jako pierwszy i za wszystkich, nakłoniłeś cały lud do dania świadectwa. Toteż nie wiem, co najpierw powinienem sławić w was: czy twoją niezachwianą i pełną gotowości wiarę, czy nierozerwalną miłość braci. Męstwo biskupa kroczącego na czele ujawniło się w całej pełni; równocześnie pokazała się jedność braci podążających jego śladami. Cały rzymski Kościół złożył przez was wyznanie, ponieważ okazaliście jedność w słowach i myślach.
W ten sposób, bracie umiłowany, zabłysła w waszej wspólnocie ta wiara, którą sławił święty Apostoł. Już wtedy oglądał w duchu chwałę męstwa i niewzruszoną stałość i stwierdzając w proroczych słowach wasze zasługi przez wysławianie ojców, wzywał synów do wiary. Swą jednomyślnością i męstwem daliście braciom wspaniały przykład zgody i wytrwałości.
Zachęcamy was, jak umiemy, bracie umiłowany, przez miłość, która nas jednoczy; ponieważ Boża opatrzność poucza, a Bóg w swym miłosierdziu zbawiennymi wskazaniami przypomina, że zbliża się już dla nas dzień walki i ostatecznych zmagań, nie ustawajmy w postach, czuwaniach, modlitwach wraz z całym ludem. To właśnie jest nasz oręż niebieski, który pozwala nam mężnie trwać i wytrwać. To właśnie są nasze mury obronne i duchowe strzały, które nas chronią.
Pamiętajmy jedni o drugich; miejmy jedno serce i jednego ducha; módlmy się za siebie nawzajem nieustannie, a wzajemną miłością ulżyjmy sobie w uciskach i utrapieniach”. – św. Cyprian

,,Gdy walczymy w obronie wiary, patrzy na nas Bóg, patrzą Jego aniołowie, patrzy Chrystus. Wielka to chwała i dostojeństwo, i wielkie szczęście walczyć w obecności Boga, i otrzymać wieniec od Chrystusa Sędziego.
Przywołajmy więc wszystkie nasze siły i uzbrójmy się w czystość serca, wiarę nienaruszoną i życie cnotliwe, aby wystąpić do boju.”

W imię Prawdy! C. D. 566

16 września 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Śpiewajmy hymny triumfu
I sławmy dzisiaj z radością
Zwycięstwo Bożych wyznawców
Nad lękiem, bólem i śmiercią.
Jak Chrystus hańbą okryci,
Samotni wobec cierpienia,
Odważnie znieśli męczeństwo,
Bo uwierzyli miłości.
Odchodząc z ziemi w udręce,
Wyznali mężnie przed światem,
Że Bóg jest dobrem najwyższym
I On im życie przywróci.
A teraz patrzą w oblicze
Swojego Mistrza i Zbawcy,
Gdyż On im bramę otworzył
Królestwa wiecznej światłości.
Niech męka sług Ewangelii
Umocni wiarę Kościoła,
A nam wyjedna obmycie
W ożywczej krwi Barankowej.
Wielbimy Ciebie, Wszechmocny,
Za świadków Twojej wielkości;
Majestat, cześć i podzięka
Niech będzie Trójcy Najświętszej. Amen”.

,,Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga. Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy”. 2 Kor 1, 3-5

,,Teraz przechodzę do następnego rozporządzenia. Nie mogę was pochwalić za to, że zebrania wasze nie czynią was lepszymi, a przeciwnie gorszymi. Najpierw dowiaduję się, że na waszych zebraniach religijnych tworzą się partie wśród was; częściowo, owszem, wierzę temu. Bo nawet sekty muszą powstać między wami, ażeby się okazało, którzy z was są wypróbowani w cnocie. Więc uczty na waszych wspólnych zebraniach przestają być wieczerzą Pańską. Bo każdy, zasiadając do stołu, zabiera się do spożywania swoich własnych potraw – i jeden jest głodny, a drugi podpił sobie. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Lub czy chcecie okazać pogardę gminie Bożej i zawstydzić ubogich? Cóż wam powiedzieć? Czym mam was pochwalić? Za to pochwalić was nie mogę.
Albowiem ja otrzymałem od Pana to, co ze swej strony wam przekazałem: iż Pan Jezus tej nocy, której został zdradzony, wziął chleb, a dzięki uczyniwszy łamał go i rzekł: ,,To jest ciało moje, za was wydane. To czyńcie na moją pamiątkę.” Podobnie wziął kielich po wieczerzy i rzekł: ,,Ten kielich jest nowym przymierzem we krwi mojej: to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na moją pamiątkę.” Bo ilekroć spożywacie ten chleb i pijecie z tego kielicha, śmierć Pańską zwiastujecie, dopóki nie przyjdzie.
Kto zatem spożywa ten chleb lub pije kielich Pański niegodnie, zaciąga winę wobec ciała i krwi Pańskiej. Niechaj tedy bada człowiek samego siebie i niech tak spożywa z chleba tego i pije z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije niegodnie, nie rozróżniając ciała Pańskiego, ten je i pije dla siebie wyrok potępiający. Dlatego miedzy wami jest tak wielu słabych i chorych, a dużo pomarło. Gdybyśmy badali samych siebie, nie bylibyśmy sądzeni. Lecz te kary, które Pan na nas zsyła, są ostrzeżeniem, abyśmy nie zostali potępieni razem ze światem.
A zatem, bracia moi, gdy zbieracie się na ucztę, czekajcie jedni na drugich. Jeśli kto jest głodny, niechaj w domu się naje – żebyście przez swe zebrania nie ściągali kary na siebie.
Resztę spraw zarządzę, gdy przybędę.” 1 Kor 11, 17-34

W imię Prawdy! C. D. 565

15 września 2024 roku – ciąg dalszy

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Płynęli w kierunku ziemi Gerazeńczyków, która znajduje się na drugim brzegu, naprzeciw Galilei. Zaledwie wysiadł na ląd, zabiegł mu drogę jakiś człowiek z tego miasta opętany przez złe duchy; od dawna już nie przyodziewał się i nie mieszkał w domu, lecz w jaskiniach grobowych. Ujrzawszy Jezusa rzucił mu się z krzykiem do nóg i wołał wielkim głosem: ,,Cóż wspólnego mam z tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam cię, nie dręcz mnie!” Jezus bowiem rozkazał duchowi nieczystemu, żeby wyszedł z tego człowieka, które wiele razy już opętał. Wiązano go łańcuchami i zabezpieczono kajdanami, lecz on za każdym razem zrywał te więzy, a szatan gnał go na miejsca odludne. Jezus zapytał go: ,,Jak ci na imię?” ,,Legion” – odrzekł; bo wiele szatanów wstąpiło w niego. Oni to właśnie błagali Jezusa, aby im nie kazał odejść do piekła. A pasło się tam pod górą duże stado wieprzów. Błagali go więc, żeby im zezwolił w nie wejść. I zezwolił im. wtedy wyszły szatany z tego człowieka i weszły w wieprze. Stado zaś rzuciło się pędem ze zbocza do jeziora i potopiło się. Pasterze zobaczywszy, co się stało, uciekli i rozgłosili wieść o tym po mieście i po zagrodach. Wyszli więc ludzie, aby zobaczyć, co się stało. Przybywszy do Jezusa spostrzegli, że człowiek z którego wyszły czarty, siedzi u stóp Jezusa odziany i całkiem zdrowy na umyśle. Wówczas ogarnął ich lęk. Naoczni świadkowie opowiedzieli im, jak ów opętany został uwolniony od Legionu. A wtedy cała ludność krainy Gerazeńczyków zaczęła prosić go, żeby ich opuścił; bo ogarnęła ich wielka bojaźń.
Wsiadł więc do łodzi i zawrócił. Człowiek zaś, z którego wyszły szatany, prosił go, żeby mu pozwolił być ze sobą. Ale Jezus odprawił go z tymi słowy: ,,Powróć do domu swego i opowiadaj, jak wielkie rzeczy Bóg ci uczynił.” Poszedł więc i rozpowiadał po całym mieście, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus.” Łk 8, 27-41

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.28. Co nam i tobie?
Cośmy ci złego uczynili, że nas z tych ciał wyrzucasz.
-Przyszedłeś tu.
Do tej krainy Gerazeńczyków.
-Przed czasem.
To jest, przed dniem sądu ostatecznego, w którym oczekują większych kar dla siebie.
-Męczyć nas.
Doznawali udręczenie, gdyż niechętnie ustępowali z ciał które byli opętali, i łatwo wierzyć, że Chrystus powiększał ich udręczenie, aby znaglić do wyjścia.
W.32. Stado wiela wieprzów.
O dwie rzeczy prosili czarci: o jedną, żeby ich nie pogrążał w przepaść, jak wyraził św. Łukasz, jakby jeśliby tam byli posłani, miały ich spotkać te same męki, jakiemi mają być trapieni po sądzie ostatecznym: o drugą, żeby im dopuścił wejść w wieprzów; i jak się zdaje , prosili o to dla tego, aby mieszkańcy owej krainy, dotknięci stratą wieprzów, nie przyjęli Chrystusa, które to przypuszczenie zdaje się potwierdzać sam skutek.
W.33. I rzekł im idźcie.
Dla czego przystał Chrystus na żądania czartów, wiele się powodów przytacza. 1 Żeby przez to udręczenie mieszkańców tego miasta zostali przywiedzeni do zbawienia. 2 Żeby tą stratą ukarać Żydów, którzy wbrew prawa jedli wieprzowinę. 3 Z przyczyny Saduceuszów, którzy zaprzeczali istnienia duchów, żeby rzeczą samą ujrzeli, iż się duchy znajdują. 4 Iżby wybawieni od szatanów, uznali wielkość dobrodziejstwa, widząc jak wielka liczba ich była. 5 Abyśmy wiedzieli, że bez jego dozwolenia, nawet nad wieprzami szatani władzy nie mają. 6 Iżby wybawieni rozumieli, jak wiele oni mieliby do cierpienia, jeśliby ich Pan Bóg od tego był nie zachował, widząc że wieprze wespół z czartami wnet w morze pogrążone zostały. 7 Aby się pokazało jak wielka liczba szatanów wyrzuconą została z jednego człowieka, gdy napełniła całe stado wieprzów. 8 Żeby pokazać, iż czarci ochotnie przebywają w ludziach na wzór wieprzów żyjących, którą tu jednak przyczynę można rozumieć w sensie raczej mistycznym, nie zaś literalnym.
-W Morze.
W jezioro Genezaret.
W.37. Prosili aby z ich granic wyszedł.
Lękając się o inne rzeczy swoje, gdy już utracili wieprze.”

W imię Prawdy! C. D. 563

14 września 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który z nieba zstąpił, Syn Człowieczy który jest w niebie. A jak Mojżesz podwyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, lecz miał żywot wieczny. Bo Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego wydał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem Bóg nie posłał Syna swego na świat, aby świat potępił, lecz po to, aby świat przez niego był zbawiony. Kto wierzy w niego, nie ulega potępieniu; lecz kto w niego nie wierzy, jest już potępiony, ponieważ nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A przyczyna potępienia jest taka: światło przyszło na świat, lecz ludzie więcej ukochali ciemności niż światło, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła z obawy, aby nie wykazało się, czym rzeczywiście są uczynki jego. Kto zaś prawdę w czyn wprowadza, zbliża się do światła, aby się okazało, że uczynki jego są dokonane według Boga.” J 3, 13-21

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.14. A jako Mojżesz.
Jakby rzekł: Abyście zaś poznali, jak wiele wam na tem zależy, abyście we mnie uwierzyli, wspomnijcie na węża miedzianego, którego Mojżesz zawiesił na drzewie. Jak bowiem na owego węża miedzianego, który nie miał jadu lecz był podobnym do wężów mających jad, ktokolwiek nie spojrzał, ginął; ktokolwiek zaś spojrzał, od ukąszenia węża zostawał uzdrowiony: tak ktokolwiek na mnie, nie mającego grzechu i podniesionego na krzyżu, z żywą wiarą nie spojrzy, zginie: kto zaś wzrok ku mnie obróci, będzie miał żywot wieczny.
W.16. Albowiem tak Bóg umiłował świat.
Jakby rzekł: dziwisz się może temu com powiedział, iż dla nauczania ludzi z nieba zstąpiłem: lecz tak wielką jest miłość Boga ku ludziom, iż nie wahał się dać im jednorodzonego Syna swego, aby wierzący weń, przez wiarę dostąpili żywota wiecznego.
W.18. Kto wierzy weń.
W Chrystusa i prawo Jego zachowuje..
-Nie bywa sądzon.
Nie bywa potępiony.
-A kto nie wierzy, już osądzony jest.
Kto wierzyć nie zechce, jawne i sprawiedliwe jest jego potępienie, i nie ma potrzeby aby dla dania o nim wyroku, uczynki jego były rozbierane, ponieważ nie przyjmuje, i odrzuca samego Syna Bożego, którego Bóg posłał.
-Już osądzony jest.
Kto wierzy w Chrystusa oną wiarą, która przez miłość dobrze czyni (jak Apostoł mówi Ga 5, 6), to jest, wiarą żywą złączoną z miłością i z posłuszeństwem Pańskiego przykazania: ten nie będzie potępion. Ale ten, który nie wierzy, lub Żyd, lub poganin, lub heretyk (jeśli w swoim niedowiarstwie umrze) ten już sam od siebie jest osądzony i potępiony: iż ma w sobie niewiarę, jasną przyczynę swego potępienia: tak iż nie trzeba go będzie sądzić na sądzie ostatecznym sądem rozbierania, według uczynków miłosiernych , uczynionych albo opuszczonych. Tak i Paweł święty świadczy, iż uporni heretycy są własnym sądem swym potępieni Tyt 3, 11.
W.19. A ten jest sąd.
Potępienie albo przyczyna potępienia.
-Światłość.
Jednorodzony Syn Boży.
-Ciemności.
Świata i błędy, w których leżeli.
-Bo były złe ich uczynki.
Tak więc woleli pozostać w ciemnościach niewierności, żeby nie byli zmuszeni porzucić grzechy swoje i sprośność życia.
W.20. Każdy bowiem, który źle czyni.
Tak złodzieje, tak cudzołożnicy obierać zwykli czas nocny.
-Nie idzie na światłość.
Światła, jawności unika.
-Żeby nie były zganione uczynki jego.
Żeby się nie wykryła obrzydliwość jego postępków.
W.21. Lecz kto czyni prawdę.
Ten zaś, kto ma postanowione czynić to co jest prawe, sprawiedliwe i Bogu miłe.
-W Bogu.
Według prawa i woli Boga.
-Iż w Bogu są uczynione.
To jest za pomocą Bożą z łaski Bożej, i z natchnienia Bożego. A tak jest jedna przyczyna zasługi uczynków naszych dobrych: iż je nie my sami czynimy, ale Pan Bóg i łaska jego z nami, jako Paweł mówi. 1 Kor 15,11.”

W imię Prawdy! C. D. 557

9 września 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. Był tam człowiek, który miał uschła prawą rękę. Uczeni w Piśmie i faryzeusze śledzili go bacznie, czy w szabat dokona uzdrowienia, bo chcieli znaleźć powód, aby go oskarżyć. Ale on, który znał ich myśli, rzekł do człowieka mającego uschłą rękę: ,,Podnieś się i stań pośrodku!” Tamten podniósł się i stanął. Wtedy rzekł do nich Jezus: ,,Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy powodować szkodę? Ocalić życie, czy skazać je na zagładę?” i powiódłszy wzrokiem po nich wszystkich rzekł do człowieka: ,,Wyciągnij swoją rękę!” A on tak uczynił, bo ręka jego stała się znów zdrowa. Oni zaś tracili wprost rozum ze złości i zaczęli się między sobą naradzać, co by mogli uczynić Jezusowi.” Łk 6, 6-11

,,W owych dniach wszyscy dowódcy wojskowi wraz z Jochananem, synem Kareacha, i Jezaniaszem, synem Hoszajasza, oraz cały lud od małego do wielkiego przyszli i powiedzieli do proroka Jeremiasza: „Niech nasza prośba znajdzie posłuch u ciebie. Módl się za nami do twojego Pana Boga, za całą tę resztę – bo pozostało nas niewielu z wielkiej liczby, jak to nas sam widzisz – aby twój Pan Bóg wskazał nam drogę, którą mamy pójść, i co mamy czynić”.
Prorok Jeremiasz odpowiedział im: „Dobrze! Będę się modlił do waszego Pana Boga, zgodnie z waszym życzeniem. Każde słowo, jakie mi Pan powie o was, oznajmię wam, nie tając przed wami niczego”. Oni zaś rzekli do Jeremiasza: „Bóg nam świadkiem wiernym i prawdomównym, że postąpimy we wszystkim według tego, co Pan, twój Bóg, objawi dla nas. Czy będzie to dobre, czy złe, usłuchamy głosu naszego Pana Boga, do którego cię posyłamy, aby się nam dobrze powodziło, gdyż posłuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego”.
Po upływie dziesięciu dni Pan skierował do Jeremiasza słowo. Zwołał więc Jeremiasz Jochanana, syna Kareacha, wszystkich dowódców wojskowych, którzy mu towarzyszyli, oraz cały lud od małego do wielkiego i powiedział do nich: „To mówi Pan, Bóg Izraela, do którego mnie posłaliście, bym przedstawił Mu waszą prośbę. Jeżeli będziecie nadal mieszkać w tym kraju, wzmocnię was, a nie zniszczę, zasadzę was, a nie wyrwę; ogarnął Mnie bowiem żal nad nieszczęściem, jakie wam uczyniłem. Nie obawiajcie się króla babilońskiego, przed którym drżycie. Nie bójcie się go – wyrocznia Pana – bo Ja jestem z wami, by was ocalić i uwolnić z jego ręki. Okażę wam miłosierdzie, tak że się zlituje nad wami i pozwoli wam zamieszkać w waszej ziemi.
Jeśli zaś postanowicie, nie słuchając głosu Pana, waszego Boga: «Nie chcemy przebywać w tym kraju» i powiecie: «Nie! Raczej chcemy udać się do ziemi egipskiej, gdzie nie będziemy oglądać wojny ani słyszeć głosu trąby, ani łaknąć chleba. Tam chcemy zamieszkać», to wtedy posłuchajcie słowa Pańskiego, reszto Judy. To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Jeżeli powzięliście zdecydowane postanowienie, by udać się do Egiptu, i pójdziecie, by się tam osiedlić, dosięgnie was tam, w ziemi egipskiej, miecz, którego się obawiacie, oraz głód, którego się lękacie, będzie szedł za wami nieodłącznie w Egipcie; tam też pomrzecie”.
Jochanan, syn Kareacha, wszyscy dowódcy wojskowi i cały naród nie usłuchali głosu Pana nakazującego pozostać w ziemi judzkiej. Zabrał więc Jochanan, syn Kareacha, i wszyscy dowódcy wojskowi całą resztę Judy, która powróciła z różnych okolic, gdzie byli rozproszeni, by zamieszkać w ziemi judzkiej, mężczyzn, kobiety, dzieci, córki królewskie i wszystkie osoby, które Nebuzaradan, dowódca straży przybocznej, zostawił wraz z Godoliaszem, synem Achikama, syna Szafana, nadto i proroka Jeremiasza oraz Barucha, syna Neriasza. Poszli przeto do Egiptu, nie usłuchawszy głosu Pana, i dotarli do Tachpanches”. Jer 42, 1-16; 43, 4-7

,,Wczoraj, 30 maja tego roku 1627, w uroczystość Trójcy Przenajświętszej, zeszło na ląd z okrętu bardzo wielu Murzynów schwytanych nad afrykańskimi rzekami. Pobiegliśmy do nich, dźwigając w dwóch koszach pomarańcze, cytryny, słodycze i inne rzeczy. Udaliśmy się do ich baraków. Mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się w drugiej Gwinei. Trzeba się było przepychać przez środek tej rzeszy, zanim dotarliśmy do chorych, których była wielka liczba. Leżeli na wilgotnej, a raczej na błotnistej ziemi. Aby im ulżyć, udało się nam z odłamków cegieł i szczątków dachu zrobić lekkie wzniesienie, dzięki temu nie musieli leżeć na mokrej ziemi. I to było także ich posłanie, niestety bardzo nieprzyjemne, zwłaszcza że byli nadzy, pozbawieni jakiegokolwiek przyodziewku.
Po zdjęciu płaszczy zabraliśmy się do robienia pryczy, korzystając z tego, co znaleźliśmy w składzie. W ten sposób przygotowaliśmy miejsca dla chorych, gdzie ich przenieśliśmy, przedzierając się przez zbity tłum. Następnie podzieliliśmy się na dwie grupy: do jednej poszedł mój towarzysz z tłumaczem, a do drugiej ja sam. Dwaj Murzyni byli bliscy śmierci, niemal zimni, trudno było nawet uchwycić puls. Z zebranych resztek dachu przygotowaliśmy ognisko i rozpaliliśmy je pośrodku chorych. Potem do ogniska wrzuciliśmy wonności, jakie mieliśmy w kieszeniach, zużywając wszystkie. Następnie przykryliśmy ich naszymi płaszczami, oni sami bowiem nie mieli nic, a nie udało się nam uzyskać czegokolwiek od ich panów. To ich rozgrzało i ożywiło. Można było dostrzec w ich oczach radość, z jaką na nas patrzyli.
W taki sposób przemówiliśmy do nich – nie słowem, lecz czynami naszych rąk. Jakakolwiek inna mowa nie dotarłaby do nich, gdyż byli przekonani, że ich przywieziono na pożarcie. My zaś siadaliśmy lub klękaliśmy przy nich, myjąc winem ich twarze i ciała, starając się ich rozweselić dobrym słowem oraz nawiązać do różnych naturalnych sytuacji, mogących chorych jakoś pobudzić do radości.
Dopiero wtedy zaczęliśmy tłumaczyć katechizmowe pojęcie chrztu, podkreślając, jak wspaniałe są jego skutki dla ciała i duszy. A kiedy z ich odpowiedzi na nasze pytania wynikało, że zrozumieli, przeszliśmy do szerszej tematyki, mówiąc o Bogu Jedynym, który udziela nagrody lub kary, w zależności od naszego postępowania. Poruszaliśmy i inne tematy. Zwróciliśmy się wreszcie z prośbą, aby wzbudzili akt żalu i okazali wstręt do swych win. Gdy wyglądało na to, że są już dostatecznie przygotowani, tłumaczyliśmy im tajemnicę Trójcy Świętej, Wcielenia i Męki. W końcu, ukazując obraz Chrystusa Ukrzyżowanego, umieszczonego nad źródłem chrzcielnym, do którego spływała krew z ran Chrystusowych, zaproponowaliśmy im, by w swoim języku odmówili akt skruchy”. – św. Piotr Klawer