W imię Prawdy! C. D. 126

3 stycznia 2024 roku ciąg dalszy

Podczas Godziny czytań modliłem się między innymi tymi słowami:

,,Miłuję Cię, Panie, mocy moja,
Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu,
Boże, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały,
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.
Ogarnęły mnie fale śmierci
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę.
Oplątały mnie pęta Otchłani,
schwyciły mnie sidła śmierci.
Wzywałem Pana w moim utrapieniu,
wołałem do mojego Boga;
I głos mój usłyszał ze swojej świątyni,
dotarł mój krzyk do uszu Jego”. Ps 18

,,Bracia! Zadajcie śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem. Z ich powodu nadchodzi gniew Boży na synów buntu. I wyście niegdyś tak postępowali, kiedyście tym żyli. A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę wychodzącą z ust waszych.
Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga, na obraz Tego, który go stworzył. A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus.
Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał coś do zarzucenia drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy.
Na to zaś wszystko przywdziejcie miłość, która jest spoiwem doskonałości. A w sercach waszych niech panuje pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie: z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach”. Kol 3, 5-16

W tym dniu czytałem także ważne treści z książki pt. ,,O naśladowaniu Chrystusa”:

,,Chrystus. Miłość to wielka rzecz i nader wielkie dobro; ona tylko czyni lekkim wszelki ciężar i znosi łagodnie wszelkie nierówności, albowiem niesie ciężar bez utrudzenia i wszelką gorycz osładza.
Szlachetna miłość Jezusa przynagla do wielkich czynów i pobudza zawsze do pragnienia coraz to doskonalszych dzieł.
Miłość dąży wzwyż i nie pozwala, by ją przykuła jakakolwiek rzecz przyziemna.
Miłość chce być wolną i daleką od wszelkiego uczucia niedobrego, żeby jej wewnętrzne spojrzenie nie było niczym przysłonione, żeby żadna doczesna korzyść nie narzucała jej wikłających pęt i żeby wśród niepowodzenia nie upadała.
Nad miłość nie ma nic słodszego, nic mocniejszego, nic wyższego, nic rozleglejszego, nic przyjemniejszego, nic pełniejszego, nic lepszego w niebie i na ziemi; bo miłość w Bogu się poczęła i wśród wszelkich stworzeń nie spocznie aż dopiero w Bogu.

Kto kocha, leci, biegnie i raduje się, wolny jest, nic go nie trzyma.
Daje wszystko wszystkim i wszystko ma we wszystkich, bo ponad wszystko odpoczywa w jednym Najwyższym, skąd wszelkie dobro wypływa i pochodzi.
Nie patrzy na dary, lecz ponad wszystko dobre ku dawcy ulata.
Często miłość nie zna granic, lecz ponad wszelką miarę się rozpala.
Miłość nie czuje ciężaru, na trudy nie zważa, na więcej się porywa, niż może, z niepodobieństwem się nie liczy; gdyż sądzi, że wszystko może i że jej wszystko wolno.
A więc do wszystkiego jest zdolna, wiele dokona tam, gdzie ten, co nie kocha, ustaje i upada.

Miłość czuwa, a nawet śpiąc, nie zaśpi. Znużona nie ustaje, ściśniona nie traci swobody, straszona nie ulęknie się; jak żywy płomień i płonąca pochodnia rwie się w górę i swobodnie wszystko przechodzi.
Kto kocha rozumie, co jej głos znaczy: jest potężnym wołaniem w uszach Bożych, szczerze gorącym westchnieniem duszy, która mówi: Boże mój, miłości moja, Tyś cały mój, a ja cały Twój!

Uczeń. Powiększ we mnie miłość, żebym się nauczył w głębi serca smakować, jak słodka to rzecz kochać, w miłości się rozpływać i zanurzać.
Niech mię miłość ogarnie, bym w zapale i w zachwycie przeszedł sam siebie.
Obym śpiewał pieśń miłości i wznosił się w górę za Tobą, mym Ukochanym. Niech dusza moja ustaje, wielbiąc Cię i weseląc się z miłości.
Obym kochał więcej Ciebie, niż siebie, a siebie tylko dla Ciebie i wszystkich ludzi, abym kochał w Tobie, jak to nakazuje prawo miłości, które jak światło promieniuje z Ciebie.

Chrystus. Miłość jest rącza, szczera, pobożna, miła i przyjemna, mocna i cierpliwa, roztropna, wielkoduszna, mężna, nie szukająca nigdy siebie.
Albowiem gdzie ktoś siebie samego szuka, tam miłość ustaje.
Miłość jest ostrożna, pokorna, prosta, nie miękka, nie płocha, nie szukająca marnych rzeczy, trzeźwa, czysta, stała, spokojna, strzegąca pilnie wszystkich zmysłów.
Miłość jest uległa i posłuszna zwierzchnikom; siebie ma za lichotę; Bogu oddana i wdzięczna, w Bogu pokłada zawsze ufność i nadzieję, nawet wtedy, gdy nie czuje pociągu ku Bogu, gdyż i w miłości nie żyje się bez boleści.

Kto nie jest gotów wszystko wycierpieć i stosować się do woli ukochanego, nie wart, by go nazywać miłującym.
Kochający powinien dla umiłowanego chętnie znosić wszystko, co przykre i gorzkie i nie może go odstępować z powodu przytrafiających się przeciwności.

Chrystus. Synu, nie jesteś jeszcze mocnym i roztropnym w miłości.
Uczeń. Dlaczego, Panie?
Chrystus. Gdyż dla drobnej przeciwności ustajesz w zaczętej pracy i zanadtwo chciwie szukasz pociechy.
Miłujący stoi niewzruszony wśród pokus i nie wierzy podstępnym namowom wroga.
Jak mu miłym jestem w pomyślności, tak mu się nie przestaję podobać w przeciwnościach.

Roztropnie kochający nie tyle patrzy na dar miłującego, ile na miłość dawcy.
Więcej ceni uczucie, niż korzyść i ponad wszystkie dary stawia umiłowanego.
Szlachetnie miłujący nie zadowala się darem, lecz Mną ponad wszelkie dary.
Ale nie myśl, że już wszystko stracone; nawet jeśli jeszcze nie masz do Mnie, albo do moich świętych prawdziwego uczucia miłości, to przecież samo pragnienie posiadania takiego uczucia jest już dla Mnie cenne i wartościowe.

Owe dobre i błogie uczucie, którego czasem doznajesz, jest owocem obecnej łaski, jakby przedsmakiem niebieskiej ojczyzny; lecz nie ma co na nim zbytnio polegać, bo przychodzi i mija.
Zwalczanie zaś złych wzruszeń, które spadają na dusze, pogarda dla poduszczeń szatańskich jest znakiem wielkiej cnoty i wielkiej zasługi.

Niech cię więc nie trwożą niestosowne, cisnące się mimowoli wyobrażenia jakiegokolwiek przedmiotu.
Trwaj mężnie w postanowieniu i szczerej intencji, skierowanej do Boga.
Nie jest to złudzenie, że niekiedy czujesz się nagle w zachwyt porwany, a zaraz potem wracasz do zwykłych, płaskich wrażeń serca.
Te zaś raczej poniewolnie odbierasz, a nie z rozmysłem je powodujesz; jeżeli tylko nimi się brzydzisz i im sprzeciwiasz, przyczynią ci się do zasługi, a nie do potępienia.

Wiedz, że stary nieprzyjaciel stanowczo usiłuje przeszkodzić twym pragnieniom dobra i stara się odciągnąć cię od wszelkiego pobożnego ćwiczenia, mianowicie: od czci świętych, od szczerego rozpamiętywania Męki mej, od zbawiennej pamięci na grzechy, od czuwania nad własnym sercem i od mocnego postanowienia postępu w cnocie.
Podsuwa ci mnóstwo złych myśli, aby wzbudzić w tobie nudę i wstręt, by cię odwieść od modlitwy i pobożnego czytania.
Nie podoba mu się pokorna spowiedź i gdyby mógł, skłoniłby cię do zaniechania Komunii świętej.
Nie wierz mu, nie zważaj na niego, choćby ci często, gęsto zastawiał zwodnicze sieci.

Gdy ci podsuwa złe i brudne myśli, jemu je przypisuj. Mów do niego: Idź precz, duchu nieczysty! Wstydź się nędzniku, bardzoś plugawy, skoro takie rzeczy szepczesz do mych uszu!
Odejdź ode mnie najgorszy uwodzicielu, nie będziesz miał we mnie żadnej cząstki; ale Jezus będzie ze mną jak potężny bojownik, ty zaś odejdziesz zawstydzony.
Wolę umrzeć i wszelkie męki ponieść, niż tobie dać przystęp ku sobie.
,,Zamilknij, oniemiej, nie będę cię więcej słuchał, choćbyś na jeszcze większe silił się udręki. Pan oświeceniem moim, kogo się będę bał”. (Ps 26, 1)
,,Choćby stanęły przeciwko mnie wojska, nie będzie się bało serce moje”. (Ps 26, 3)
,,Pan wspomożycielem moim i odkupicielem moim”. (Ps 18, 15)

Walcz jak dobry żołnierz, a jeśli kiedy przez słabość upadniesz, zbierz większe siły niż dotąd, licząc ufnie na potężniejszą łaskę moją i bardzo strzeż się próżnego upodobania w sobie oraz pychy.
Ona bowiem wielu sprowadza na bezdroża, a czasem powoduje ślepotę prawie nieuleczalną.
Niech ci będzie ostrzeżeniem i pobudką do trwałej pokory zguba tych pysznych, co głupio w samych sobie położyli ufność”.