Czuwaj!

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!» Mk 13, 33-37

Jezus mówi dzisiaj w Ewangelii aż 3 razy: czuwajcie! Jak prawdziwie czuwać? Popatrz na swoje serce. Czy ono tu i teraz jest gotowe na przyjście Pana? Czy potrafiłbyś w tym momencie spojrzeć Jezusowi w twarz i powiedzieć: przyjmij mnie Umiłowany do swojego królestwa, moje serce płonie z tęsknoty za Tobą, każdy dzień tutaj na ziemi dłuży mi się, gdy myślę o wiecznym uwielbianiu Boga…?

Jednak nie od Ciebie zależy, ile będziesz pielgrzymem na tym świecie. Chrystus w swoim czasie powoła Cię do siebie. Póki co pewnie ma dla Ciebie nie jedną misję. Jednak podstawą każdej jest gorąca miłość do Boga. Twoje serce powinno stale płonąć i nie gasnąć nawet w najciemniejszych chwilach. To właśnie oznacza prawdziwe czuwanie.

Ty, Panie, jesteś naszym Ojcem, Odkupiciel nasz – to Twoje imię odwieczne. Czemu, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serca nasze stają się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił – przed Tobą zatrzęsłyby się góry.

Zstąpiłeś: przed Tobą zatrzęsły się góry. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność. Obyś wychodził naprzeciw tym, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach. Oto Ty zawrzałeś gniewem, bo grzeszyliśmy przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy opadliśmy zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher.

Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie. Bo skryłeś Twoje oblicze przed nami i oddałeś nas w moc naszej winy. A jednak, Panie, Ty jesteś naszym Ojcem. My jesteśmy gliną, a Ty naszym Twórcą. Wszyscy jesteśmy dziełem rąk Twoich. Iz 63, 16b-17. 19b; 64, 2b-7

Nie skrywaj Panie swojego oblicza przede mną. Pozwól mi wzywać Twego imienia i chwytać się Ciebie z całych sił. Tylko w Tobie jest moja nadzieja. Nie chcę błądzić Panie!

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili. Ps 80, 19

Panie Jezu, proszę, odnawiaj stale moje życie, abym chwalił Cię całym sercem i każdym czynem.

On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego, Jezusa Chrystusa. 1 Kor 1, 8

Maryjo, proszę, zanieś moje dziękczynienie do Twego Syna za dzisiejsze słowa pełne nadziei i zachęty do stałego czuwania. Mamo, bądź przy mnie i podtrzymuj żar mojego serca do Boga.

Dodaj komentarz