W imię Prawdy! C. D. 266

11 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie słowa z książki pt. ,,Golgota a życie dzisiejsze”:

,,Kardynał Wiesemann w swej wspaniałej ,,Fabioli” opowiada następującą historię z pierwszych czasów chrześcijaństwa.
Pewien rzymski pan, znakomitego zamożnego rod, imieniem Quintus, oddał swe życie za Wiarę katolicką.
Przy okropnem męczeństwie była obecna jego żona Lucyna, która zamoczyła w krwi swego męża małą gąbkę, by mieć świętą relikwię, którą zawsze z sobą nosiła w woreczku bogato haftowanym perłami.
Wdowa po męczenniku miała syna Pankracjusza.
Gdy chłopak doszedł lat 14-tu i oskarżono go jako chrześcijanina, za to groziła mu niechybna śmierć, Lucyna pobudza i podtrzymuje w nim ducha, w końcu wyciąga gąbkę, z rzewnym płaczem całuje ją i następnie przytyka do warg Pankracjusza.
Krew nagle ożyła w gąbce i poczerwieniła wargi Pankracjusza.
Chłopak od tej chwili poczuł w sobie moc i odwagę największego bohatera, a równocześnie taką głęboką miłość do Wiary, że gdy przyszła chwila męczeństwa, szedł na nie, jakby na rozkoszne gody.
Ta odrobina krwi męczeńskiej zrobiła w jednej chwili z młodego, z natury lękliwego chłopaka, Bohatera-Męczennika Świętego.
To skutek dotknięcia relikwiami świętego człowieka.

Nieraz marzymy, by mieć stale przy sobie relikwie świętych…
Tomasz a Kempis w dziełku ,,O naśladowaniu Chrystusa” słusznie zwraca uwagę jak ludzie starają się za wszelką cenę nabywać relikwie Świętych; a czyż jest większa i świętsza Relikwja nad Najświętszą Eucharystię, w której nie drobną cząstkę np. kości świętego Męczennika czy Wyznawcy, ale Samego Jezusa, Boga żywego, i to nie w relikwjarzyku, ale w duszy nosić możemy?

Jeśli małemu Pankracjuszowi parę kropel krwi jego ojca Męczennika dało taką siłę, że w wieku dziecięcym mógł stać się bohaterem, to czegoż winna dokazać w nas Krew Boga Samego, Jezusa Chrystusa, Która już nie wargi lub język barwi, ale do serca naszego, do głębi duszy naszej wchodzi i organicznie się z nami łączy?!
Boska Krew, z Boskiem Ciałem, przyjmowana w Komunji świętej, da nam zawsze Boską Moc, jeśli godnie komunikujemy.

Dzisiejsza wiedza lekarska wprowadza w leczeniu tzw. transfuzję krwi. Łączy się żyły zdrowego człowieka z żyłami chorego, anemicznego dla zasilenia chorego organizmu zdrową krwią.
Czem dla ciała transfuzja krwi, tem dla duszy przyjmowanie w Komunji św. Boskiej Krwi Jezusa.
Pan Jezus dawniej wprowadził do leczenia dusz transfuzję Swej Boskiej Krwi, niż lekarze poznali tę sztukę w leczeniu ciała. Jezusowi chodzi o dusze nieśmiertelne.
,,Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat osiągnął, a na duszy szkodę poniósł…”
,,Dlatego powiadam wam, nie troskajcie się… co będziecie jedli… czem się okryjecie, dusza jest czemś większem niż pokarm, a ciało czemś większem niśli odzież…
O to wszystko ubiegają się poganie świata… Lecz najprzód szukajcie królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko będzie wam przydane”…
,,Albowiem, gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze…” Zapamiętajmy sobie te znamienne powiedzenia Jezusa!

Jak Komunia św. potrafi przemienić człowieka, to pokazują nam pierwsze czasy chrześcijaństwa, czasy młodocianego męczennika Pankracjusza.
Gdyby dziś w naszej Polsce wybuchło tak straszne prześladowanie, jakie niedawno szalało w Meksyku, jakie trwa w bolszewickiej Rosji i jakie było w Rzymie w czasie życia Apostołów i później przez 300 lat… iluby z nas poniosło chętnie śmierć…, iluby uciekało, a ilu wyparło się Wiary?
A przecież myśmy synami rodziców chrześcijańskich, przecież w Polsce katolicyzm trwa prawie tysiąc lat. Tyle lat uczyliśmy się religji, tyle znamy przepięknych, bohaterskich przykładów z życia Męczenników, tyle razy wzmacniamy się Sakramentami świętymi…

A ci pierwsi chrześcijanie z czasów Apostołów, to przecież jeszcze wczorajsi poganie, którzy nie tylko nic nie wiedzieli o heroicznych cnotach Wiary naszej, lecz znali tylko grzechy wiary pogańskiej, która wszystkim grzechom stawiała ołtarze i cześć boską im składała.

Dziś, jeśli spotkamy ludzi doskonałych, świątobliwych, z jakąż czcią i poważaniem do nich się odnosimy…

W pierwszych czasach chrześcijańskich było inaczej – tam ludzi świątobliwych nie tylko nie poważano, ale właśnie prześladowano, męczono i mordowano.
Ich za Wiarę katolicką nie czekała chwała i sława, ale właśnie hańba i nędza, więzienie, konfiskata majątku, a w końcu i najokrutniejsza śmierć.
Jednych szarpały dzikie zwierzęta kłami i pazurami, innych darto kołami gwoździstemi, innych palono żywcem na kratach w ogniu, innych na słupach ognistych, innych rozrywano końmi, języki im wyrywano, oczy wydłubywano, darto z nich pasy, innych wreszcie pojono roztopionym ołowiem, a wielu krzyżowano.
Wszyscy ci może od dzisiaj chrześcijanie, szli na te męki z radością, z uśmiechem na twarzy, nierzadko ze śpiewem i triumfalnemi okrzykami.

A byli wśród nich nie tylko mężczyźni rycerskiego ducha, lecz i starcy, byli młodzi chłopcy, były niewiasty, dziewczęta, które przecież z natury drżą i mdleją na widok krwi… Owszem, nawet dzieci szły na męki tak radośnie i promiennie, jakby w objęcia mamy.
Poganie, którzy to niemal codziennie widzieli, pytali z trwogą: ,,Co tym ludziom daje taką moc, co zmienia ich naturę, że w torturach i w śmierci takie szczęście widzą? Oni muszą mieć jakieś czary.”
Cóż to więc była za moc, co za czary, które tak odmieniały naturę ludzką, trwożnie i panicznie uciekającą już nie tylko przed śmiercią, ale nawet przed bólem najdrobniejszym?
To był Przenajświętszy Sakrament Ołtarza, Którym pierwsi chrześcijanie codziennie się zasilali, bo codziennie komunikowali”.

W imię Prawdy! C. D. 265

11 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce kardynała Bona pt. ,,O rozpoznawaniu duchów”:

,,Powiedzieliśmy wyżej, że jest sześć rodzajów duchów i że można zredukować do następujących trzech: Boskiego, szatańskiego i ludzkiego. Tak samo twierdzi Kasjan. ,,To przede wszystkim trzeba nam wiedzieć” – powiada on – ,,że z trojakiego źródła pochodzą nasze myśli, tj. z Boga, szatana i z nas samych”. Dotąd mówiliśmy ogólnie o rozpoznawaniu duchów. W następujących zaś rozdziałach będziemy szczegółowo traktować o każdym duchu z osobna, rozpoczynając od Boskiego.
Duchem Bożym nazywamy wewnętrzne poruszenie duszy, czyli natchnienie pochodzące od Boga, a skłaniające do cnoty i świętości. Jest to wewnętrzny głos Boży, o którym tak wyraża się św. Bernard: ,,Szczęśliwa i błogosławiona ta dusza, która jakoby ukradkiem przyjmuje ciąg szeptania Jego (Hi 4, 12) i często powtarza słowa Samuelowe: ,,Mów, Panie, bo słucha sługa Twój” (1 Krl 3, 9). A więc słuchajmy Pana Boga w milczeniu, wewnątrz nas rozprawiającego i przekonywującego o królestwie (Dz 19, 8) swoim, i to tym skuteczniej, o ile delikatniej, bo przez wewnętrzne natchnienia”.

Ten rodzaj natchnienia Bożego święty Bernard nazywa ,,przyjściem Oblubieńca i odwiedzinami Słowa”: ,,Pokaż mi duszę” – mówi on – ,,którą często nawiedza Słowo jako Oblubieniec, obcowaniem budząc w niej poufałość, słodyczą – pragnienie, a pociechami – odrazę do rzeczy znikomych; a ja się nie zawaham nazwać jej oblubienicą”. Poniżej zaś dodaje: ,,Przyznaję, że i mnie nawiedzało Słowo i w głupstwie mówię: niejednokrotnie. A choć częste były te odwiedziny, często ich nie spostrzegałem. Czułem jego obecność, przypominam sobie Jego pobyt, niekiedy mogłem nawet przeczuć Jego zbliżenie, lecz spostrzec go ani zauważyć Jego odejścia nie zdołałem. Wyznaję szczerze, że i teraz jeszcze nie wiem, skąd i którędy przychodzi ten Oblubieniec do duszy ani też dokąd i którędy odchodził, według tego słowa Pisma Świętego: ,,Nie wiesz skąd przychodzi i dokąd idzie” (J 3, 8). I nic w tym dziwnego, bo o Nim napisano: ,,Śladów Twoich znać znać nie będzie” (Ps 76, 20). Zaiste nie wszedł przez oczy, bo jest bezbarwny, nie wszedł przez uszy, bo Go słychać nie było, ani przez nozdrza, bo się nie ulatnia w powietrzu, ale duszą. On nie przejął powietrza swoją wonią, ale ją stworzył; nie wszedł przez gardło, bo nie jest ciałem stałym ani lotnym; nie poznałem Go przez dotykanie, bo jest nienamacalny. A więc którędyż wszedł? A może i nie wszedł, skoro nie przyszedł z zewnątrz? Zresztą nie jest On czymś zewnętrznym. Nie przyszedł do mnie z wewnątrz, bo On jest dobry, a wiem, że ,,we mnie nie mieszka dobre” (Rz 7, 18). Wzniosłem się ponad własną naturę, a oto ponad tym wszystkim ,,Słowo wyniosłe”; zstąpiłem jako ciekawy badacz w niższe sfery ducha mego, ale i tu Go nie zastałem. Spoglądnąłem naokoło siebie, a poznałem, że On się rozciąga poza granice moje; wglądnąłem wewnątrz siebie, ale i tu Go znalazłem. I przekonałem się o prawdziwości tego, co gdzieś czytałem: ,,Albowiem w Nim żyjemy, i ruszamy się, i jesteśmy” (Dz 17, 28). Szczęśliwy, kto Go posiada w sobie, kto żyje dla Niego, kto się Jego pobudkami kieruje”.
Tak mówi święty Bernard. Kiedy się go zaś spytamy, po czym poznał w sobie słowo Boże, skoro niezbadane są Jego ścieżki, odpowie nam, że oznaki Jego pobytu najlepiej się objawiają w skutkach, jakie sprawia w duszy. O tym będzie mowa poniżej.

To poruszenie wewnętrzne, czyli natchnienie Boże, dokonuje się w rozmaity sposób, gdyż wielokrotnie i różnorodnie (Hbr 1, 1) przemawia Bóg do sług swoich. Niekiedy przemawia do nas bezpośrednio sam przez siebie, poruszając sam, bez czyjegokolwiek pośrednictwa, nasze serce, budząc w nim dobre myśli i święte pragnienia. Bez Jego bowiem światła i poruszenia nie moglibyśmy ich sami w sobie obudzić. On to najmiłościwiej daje darmo wszelką dostateczność w dobrym. Niekiedy zaś za pośrednictwem aniołów odciąga nas od złego, karci za upadki, pobudza do poprawy, poddaje dobre chęci, wspiera w ich wykonaniu i kieruje nasze kroki na drogę pokoju, pobożności i doskonałości.
Kiedy indziej przemawia do nas już to przez głos sumienia, pobudzający i zachęcający nas do życia rozumnego i cnotliwego; już to przez wiarę i miłość – wiara bowiem uszlachetnia nasze serca, a miłość… przyciska nas (2 Kor 5, 14).
Kiedy indziej przemawia do nas przez nauki Pisma Świętego, przez dobre przykłady, upomnienia i przeróżne doświadczenia, które na nas zsyła z zewnątrz, a równocześnie porusza duszę przez wewnętrzne natchnienia i budzi ją ze snu, objawiając jej swoją wolę, mającą na celu nasze zbawienie i uświęcenie.

Kasjan wyraża się o powyższych prawdach w następujący sposób: ,,Od Boga pochodzą te natchnienia, ilekroć Duch Święty raczy nas nawiedzić i pobudzać do coraz wyższej doskonałości; ilekroć za zaniedbanie tych natchnień lub za niedbałe współpracowanie z nimi karci nas wyrzutami sumienia; ilekroć objawia nam tajemnice Boskie, a nasze zamiary zwraca do coraz doskonalszych celów. Pod Jego to wpływem zmienia się wola tak, jak to czytamy o królu Aswersusie, który nawiedzony klęskami otrzymał wewnętrzne natchnienie, aby odczytał dawne roczniki królewskie. One przypomniały mu zasługi Mardocheusza i skłoniły go do obsypania swego zbawcy najwyższymi zaszczytami i do natychmiastowego odwołania okrutnego wyroku skazującego cały naród żydowski na wymordowanie. Natchnienie Boże sprawia ten skutek, że dusza powtarza za prorokiem: ,,Będę słuchał, co we mnie będzie mówił Pan Bóg” (Ps 84, 9), albo też słowa innego proroka: ,,I rzekł do mnie anioł, który mówił we mnie” (Za 1, 9). Zapewne i sam Pan Jezus o tym wpływie Bożym myślał, kiedy przyobiecywał, że razem z Ojcem przyjdą do nas i w nas zamieszkają, lub kiedy powiedział: ,,Albowiem nie wy jesteście, którzy mówicie, ale Duch Ojca waszego, który mówi w was” (Mt 10, 20)”.

Atoli niezmiernie trudno rozpoznać, czy Pan Bóg sam przez siebie przemawia czy też za pośrednictwem aniołów. Jednakże nie ma to wcale znaczenia albo tylko bardzo niewielkie, gdyż nie potrzebujemy koniecznie znać osoby mówiącej, bylebyśmy wiedzieli, że to, co ona mówi, jest dobre. ,,Nie łatwo jest poznać” – mówi święty Bernard – ,,kto przemawia, ale też i nie jest niebezpieczną taka nieświadomość, szczególnie wobec tej pewnej zasady, że anioł dobry nigdy nie mówi sam z siebie, ale że Bóg przemawia przez niego”. Raczej o to należy się starać i o to pokornie prosić Pana Boga, byśmy rozpoznawali dobre natchnienia i za nimi postępowali.

Byłoby to najgorszą i najniebezpieczniejszą nieświadomością, gdybyśmy wskutek własnego zaślepienia grzechowego nie umieli rozpoznać i odróżnić anioła dobrego od złego i natchnienia Bożego od pokusy szatańskiej. Dlatego też bał się Apostoł, aby jak wąż oszukał Ewę chytrością swoją (2 Kor 11, 3), także i nasze serca nie były zwiedzione przez tego, którego zamysły nie były tajne (2 Kor 2, 11) świętemu Apostołowi.
Aby się nam to nie przydarzyło, powinniśmy iść za radą świętego Antoniego Pustelnika, jaką nam podaje jego imieniem święty Atanazy: ,,Każdemu poruszeniu, natchnieniu wewnętrznemu i objawieniu należy śmiało postawić pytanie, jakie zadał Jozue aniołowi, który się mu w widomej postaci ukazał: ,,Nasz jesteś, czy też nieprzyjacielski? (Joz 5, 13)”. Święty Piotr Damiani powiada: ,,Często przychodzi pokusa, bo anioł ciemności przybiera niekiedy postać anioła światłości. Dlatego też należy troskliwie i dokładnie rozpoznawać różne rodzaje objawień. Jak Jozue, syn Nuna, ujrzawszy anioła, nie wątpiąc, że w takich zjawiskach ukrywa się niekiedy pokusa, natychmiast się zapytał: ,,Nasz jesteś, czy też nieprzyjacielski?”. Święty Grzegorz Wielki podaję tę samą radę, zaczerpniętą z tego samego przykładu, i tak ją uzasadnia: ,,Ponieważ szatan często przywdziewa szatę świętości, a zdradliwych jego zasadzek nie można bez szczególniejszej łaski Bożej rozeznać, toż słusznie powiedziano: ,,Któż odkryje wierzch odzienia jego?” (Hi 41, 4), a odczytać to należy: ,,Jeżeli nie ja, który sługom moim udzielam wewnętrznego natchnienia, mocą którego rozpoznają jak najdelikatniejsze wpływy, a odkrywszy złe, spostrzegają w całej nagości oblicze tego który się ukrywał pod maską świętości”. Ponieważ zaś ten nieprzyjaciel stara się zatruć dusze wiernych przez ukazywanie się zewnętrzne albo też przez wewnętrzne pokusy – raz bowiem napada czynnie, kiedy indziej znowu tylko zachęca – stąd słusznie dodano (w powyższym wstępie Pisma Świętego): ,,a w środek paszczy jego kto wejdzie?” (Hi 41, 4), co odczytać znowu potrzeba: ,,Jeżeli nie ja, który wewnętrznie wspieram umysły wiernych w rozpoznawaniu jego słów i wykazuję, że one co innego znaczą, a co innego na pozór wyrażają. Pozornie bowiem obiecują dobre rzeczy, lecz prowadzą na zatracenie”.

W imię Prawdy! C. D. 264

11 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Przyprowadziwszy ich postawili ich przed sanhedrynem. Arcykapłan zaś rozpoczynając przesłuchanie rzekł: ,,Przykazaliśmy wam przecież wyraźnie, żebyście nie głosili nauki powołując się na to imię; wy jednak całą Jerozolimę napełniacie swoją nauką i chcecie koniecznie ściągnąć na nas krew tego człowieka.” Wtedy odparł Piotr oraz inni apostołowie: ,,Trzeba być posłusznym raczej Bogu niż ludziom. Bóg ojców naszych wskrzesił Jezusa , którego wyście stracili powiesiwszy go na drzewie. Bóg podwyższył go prawicą swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi możność nawrócenia się i odpuszczenia grzechów. My właśnie dajemy świadectwo temu, jak również Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy są mu posłuszni”. Gdy to usłyszeli, ogarnęła ich wściekła złość i chcieli ich zabić”. Dz 5, 27-33

,,Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia”. Ps 34

,,Aniołowi gminy sardyjskiej napisz:
To mówi ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam uczynki twoje. Mówią o tobie, że żyjesz, a przecież w śmierci pogrążony jesteś. Przebudź się! Utwierdź, co jeszcze pozostało, ale już zamiera. Bo nie widzę, żeby twe uczynki miały prawdziwą wartość w oczach Boga mojego. Wspomnij więc na naukę, którą otrzymałeś i usłyszałeś. Zachowuj ją i nawróć się! Lecz jeżeli się nie ockniesz, przyjdę do ciebie jak złodziej, a nie będziesz wiedział, o której godzinie cię nawiedzę. Masz jednak w Sardes jeszcze kilka dusz, które nie skalały szat swoich. Ci będą za mną szli w lśniących szatach, gdyż godni są tego.
Kto zwycięży, zostanie przeobleczony w białe szaty, a ja nie wymażę imienia jego z księgi żywota, lecz wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed aniołami jego.
Kto ma uszy, niechaj słucha, co mówi Duch do gmin.

Aniołowi gminy filadelfijskiej napisz:
To mówi Święty i Prawdziwy, który posiada klucz Dawida i który otwiera, a nikt zamknąć nie może, i zamyka, a nikt otworzyć nie może. Znam uczynki twoje. Oto zostawiłem przed tobą drzwi otwarte, których nikt zamknąć nie zdoła. Bo choć niewielką masz siłę, zachowałeś jednak słowo moje i nie zaparłeś się imienia mego. Oto daruję ci dusze z synagogi, ludzi, którzy twierdzą, że są Żydami, a nimi nie są, lecz są kłamcami. Oto sprawię, że przyjdą, do stóp ci padną i poznają, że umiłowałem cię. Ponieważ zachowałeś to, co powiedziałem o wyczekiwaniu na mnie, więc i ja uchowam cię przed godziną pokuszenia, która przyjdzie na cały świat, aby wystawić na próbę mieszkańców ziemi. Oto przyjdę rychło. Zachowaj, co masz, ażeby nikt ci nie zabrał wieńca twego.
Zwycięzcę uczynię kolumną w świątyni Boga mojego; i nigdy z niej już usunięty nie będzie. Wypiszę na niej imię Boga mojego oraz imię miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od Boga mojego; i wypiszę na niej moje nowe imię.
Kto ma uszy niechaj słucha, co mówi Duch do gmin.

Aniołowi gminy laodycejskiej napisz:
To mówi ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, który jest początkiem stworzenia Bożego: Znam uczynki twoje. Nie jesteś ani zimny, ani gorący. Bodaj byś był zimny albo gorący! Ale że letni jesteś, a nie zimny ani gorący, więc pocznę cię wypluwać z ust moich. Mawiasz: Jestem bogaty, opływam we wszystko, niczego mi nie trzeba. A nie wiesz, że ty właśnie jesteś nędzny i godny politowania, biedny, ślepy i nagi. Radzę ci, kup sobie u mnie złota, w ogniu oczyszczonego, abyś stał się bogaty; i kup białe szaty, abyś się przyodział i aby nie była widoczna sromota twoja i nagość; a także balsamu, aby namaścić swe oczy, byś przejrzał. Strofuję i karzę tych, których miłuję. Stań się gorliwy i wejdź w siebie. Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeżeli ktoś posłucha głosu mego i otworzy mi drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.
Zwycięzcy dozwolę zasiąść ze mną na tronie, tak jak i ja zasiadłem jako zwycięzca wespół z Ojcem moim na tronie jego.
Kto ma uszy, niechaj słucha, co mówi Duch do gmin”. Ap 3, 1-22

W imię Prawdy! C. D. 263

10 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści franciszkanina ojca Wiktora Mroza z ok. 1970 roku:

,,Rola mass mediów w sekularyzowaniu oraz dechrystianizacji dzisiejszego świata jest nie do przecenienia. Świecka prasa, radio oraz TV stały się ważną potęgą w wojnie przeciwko Bogu oraz Kościołowi Katolickiemu . Nigdy przedtem nie była dostępna tak wielka władza w budowaniu lub degradowaniu ludzkiego ducha, zależnie od zalet lub wad tych, którzy manipulują mediami. Mass media stają się jedyną siłą kształtującą umysły oraz czyny ludzkości. Właściciele tych organizacji często są wrogami Chrześcijaństwa oraz oddanymi wyznawcami fałszywej religii.” Jeden Świat bez Boga. Wykorzystują swój zły wpływ by podkopać i zniszczyć Kościół Katolicki. Ich zwycięstwo wydaje się być przesądzone. Chyba, że dzisiejsza „katolicka” prasa znów stanie się prawdziwie katolicka. To znaczy oddanym, bezkompromisowym obrońcą prawdy, którym kiedyś była.

Pisze mi brat Romuald, że parasz się teraz figurkami, jakie Osaka narobiła, może to i dobra rzecz, ale tu w Ameryce figurki już nikt nie uznaje. Stoją po strychach i w garażach. Ludzie wolą się modlić do pustych ścian, jeśli w ogóle się modlą. Modlitwy też wyszły z mody. Im więcej Kościół katolicki się 'reformuje” – tym więcej staje się podobny do „kościoła reformowanego”, to jest protestanckiego, a nawet idzie dalej na lewo, bo już słychać między protestantami, że upominają się nawzajem, aby nie spaść tak nisko, jak katolicy i modlą się o nawrócenie katolików, mają mieć też wnet misje w krajach katolickich.

Tydzień temu papież Paweł VI – jak podał dziennik buffalowski – wzywał Kościół anglikański, aby się przyłączyli do katolickiego, bo katolicki już jest na takim poziomie, jak oni, aby tylko się wpisali na listę, a wszystko, w co wierzą i co uznają i co praktykują mogą sobie zatrzymać – bo nic nas już nie różni. Ich pastorzy automatycznie zostaną na tych samych stanowiskach jako księża katoliccy. Nasze pismo diecezjalne, Magnificat – ciągle chwali protestantów w niebogłosy, że aż się wprost człowiek wstydzić zaczyna, że nie jest się protestantem. A wczoraj w Courier Express – świeckim dzienniku, była wiadomość na trzeciej stronie, że Kościół katolicki nawiązuje ścisłe więzy z żydami, a jakże. Z komunistami już jest w zgodzie, a przynajmniej idzie w ich kierunku, z masonami nie ma walki, bo to przecież bracia. Protestantom już się zazdrości ich doskonałości i małpuje ich liturgię i obyczaje.

Pozostał jeszcze tylko djabeł, z którym Kościół oficjalnie nie ma stosunków w duchu ekumenicznym, ale jeśli ruch ekumeniczny pójdzie dalej w tym samym tempie, a nowi teologowie będą dalej zgłębiać doktrynę, to jestem absolutnie pewny, że wnet będziemy mieli z djabłem jak najlepsze stosunki, ba, nawet połączymy się w jedności religii, pokoju i miłości, djabeł biedak już i tak traci grunt pod nogami, bo większość nowoczesnych teologów nie uznaje wieczności piekła, a więc musi się z tymi teologami połączyć, bo co będzie z jego państwem i władaniem? Już tylko kilka zebrań teologicznych i ekumenicznych, a djabeł dostanie należne sobie miejsce w liturgii, jako potężny duch przekory i postępu, patron modernizmu i opiekun tych księży z długimi włosami, którzy aż pianę z gęby puszczają z wyczerpania w walce o prawo do żeniaczki, zniesienie celibatu.

Jak na razie – wedle wszystkich „nowoczesnych” dzieł teologów katolickich – protestanci są OK, a wszystko, co było dotychczas katolickie – śmierdzi myszką, jest zacofaniem, zabobonem, bigoterią, różaniec niczym się nie różni od chińskich młynków do modlitwy, a obrazy i dzieła sztuki – są abominacją, zgnilizną kapitalistów duchownych i świeckich. Ale wnet reforsiści katoliccy pójdą dalej: bo kto ich zatrzyma w badaniach? przecie kary i klątwy i cenzury na autorów są zniesione, na duchownych też. Tu jeden z księży chodzi po seminariach i kolęduje o potrzebie zniesienia spowiedzi i t.p. wydał książkę przeciwko biskupom i papieżom i żadna suspensa go nie zdybała, bo kar duchownych nie ma. A więc będzie tak, że protestanci pozostaną na swoich miejscach jako ostoja, a katolicyzm zacznie się rozproszkowywać na liczne sekty lewicowe, komunizujące i ateistyczne. Nie wierzysz w to? bo ja jestem pewny. Corruptio optisi-passima.

Nie mówię, że kościół katolicki upadnie, gdzieś pozostanie, schowany in pettore albo w katakumbach, ale ogół pogrąży się w setkach sprzecznych sekt protestanckich graniczących z materializmem i ateizmem”.

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe słowa św. Pawła:

„I we wszelkim uwodzeniu nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby mogli być zbawieni. Dlatego Bóg ześle na nich działanie błędu, aby uwierzyli kłamstwu: Aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale zgodzili się na nieprawość”. (2 Tes 2, 10-11)

W imię Prawdy! C. D. 262

10 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Wówczas wystąpił arcykapłan wraz ze swoimi zwolennikami, mianowicie z partią saduceuszów; uniesieni zazdrością, kazali zaaresztować apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia. Lecz anioł Pański otworzył w nocy bramy więzienia i wyprowadziwszy ich rzekł: ,,Idźcie i w świątyni otwarcie głoście ludowi wszystkie te słowa, które życie dają.” Usłyszawszy to weszli z brzaskiem dnia do świątyni i nauczali.
Tymczasem arcykapłan i jego zwolennicy zwołali sanhedryn oraz całą starszyznę synów Izraela; potem posłali do więzienia, by ich przyprowadzono. Lecz kiedy słudzy poszli, otworzywszy więzienie nie znaleźli ich w więzieniu, a powróciwszy donieśli: ,,Więzienie znaleźliśmy starannie zamknięte i straż na swym stanowisku przed bramą; lecz kiedyśmy otworzyli, nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo”. Otrzymawszy tę wieść zarządca świątyni i arcykapłani potracili głowy nie wiedząc, co to może znaczyć. Wtem nadszedł ktoś i oznajmił: ,,Mężowie, których osadziliście w więzieniu, są obecnie w świątyni i nauczają lud”. Wówczas poszedł zarządca świątyni wraz ze sługami i przyprowadził ich, lecz bez użycia siły: obawiali się bowiem, aby ich lud nie ukamienował”. Dz 5, 17-26

,,Bo Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego wydał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem Bóg nie posłał Syna swego na świat, aby świat potępił, lecz po to, aby świat przez niego był zbawiony. Kto wierzy w niego, nie ulega potępieniu; lecz kto w niego nie wierzy, jest już potępiony, ponieważ nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. A przyczyna potępienia jest taka: światło przyszło na świat, lecz ludzie więcej umiłowali ciemności niż światło, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła z obawy, aby nie wykazało się, czym rzeczywiście są uczynki jego. Kto zaś prawdę w czyn wprowadza, zbliża się do światła, aby się okazało, że uczynki jego są dokonane według Boga”. J 3, 16-21

,,Ja, Jan, usłyszałem Pana mówiącego do mnie: „Aniołowi Kościoła w Pergamonie napisz: To mówi Ten, który ma miecz obosieczny, ostry.
Wiem, gdzie mieszkasz: tam, gdzie jest tron szatana, a trzymasz się mego imienia i wiary mojej się nie zaparłeś, nawet we dni Antypasa, wiernego świadka mojego, który został zabity u was, tam gdzie mieszka szatan. Ale mam nieco przeciw tobie, bo masz tam takich, co się trzymają nauki Balaama, który pouczył Balaka, jak podsunąć synom Izraela sposobność do grzechu przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty. Tak i ty także masz takich, co się trzymają nauki nikolaitów. Nawróć się zatem! Jeśli zaś nie, przyjdę do ciebie niebawem i będę z nimi walczył mieczem moich ust.
Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna prócz tego, kto je otrzymuje.
Aniołowi Kościoła w Tiatyrze napisz: To mówi Syn Boży, Ten, który ma oczy jak płomień ognia, a nogi Jego podobne są do drogocennego metalu.
Znam twoje czyny, miłość, wiarę, posługę i twoją wytrwałość, i czyny twoje ostatnie liczniejsze od pierwszych, ale mam przeciw tobie to, że pozwalasz działać niewieście Jezabel, która nazywa siebie prorokinią, a naucza i zwodzi moje sługi, by uprawiali rozpustę i spożywali ofiary składane bożkom. Dałem jej czas, by się mogła nawrócić, a ona nie chce się odwrócić od swojej rozpusty. Oto rzucam ją na łoże boleści, a tych, co z nią cudzołożą – w wielkie utrapienie, jeśli od czynów jej się nie odwrócą; i dzieci jej porażę śmiercią. A wszystkie Kościoły poznają, że Ja jestem Ten, co przenika nerki i serca; i dam każdemu z was według waszych czynów.
Wam zaś, pozostałym w Tiatyrze, mówię, wszystkim, co tej nauki nie mają, tym, co jak mówią, nie poznali «głębin szatana»: nie nakładam na was nowego brzemienia, to jednak, co macie, zatrzymajcie, aż przyjdę. A zwycięzcy i temu, co czynów mych strzeże do końca, dam władzę nad poganami, a rózgą żelazną będzie ich pasł; jak naczynie gliniane będą rozbici – jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca – i dam mu gwiazdę poranną.
Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów”. Ap 2, 12-29

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce kardynała Bona pt. ,,O rozpoznawaniu duchów”:

,,Następnie należy zwracać uwagę nie tylko na to, czy czynności, do których się człowiek czuje pobudzonym, są same z siebie dobre i zgodne z przykazaniami Bożymi i kościelnymi, lecz także i na to, czy odpowiadają one łasce, światłu i innym natchnieniom Bożym, jakimi go Duch Święty zwyczajnie nawiedza i prowadzi. Czy się trzyma stale i wiernie drogi i porządku, jakie mu Opatrzność wytknęła, nie zważając wcale na siebie samego? Czy jest zgoda w jego postępowaniu między łaską a naturą i czy jest stały i niezachwiany w swoim powołaniu?
Różne bowiem są drogi, po których Pan Bóg nie tyle prowadzi, ile raczej ciągnie duszę ludzką do siebie. Kto zaś zbacza ze swej drogi, popada w niezliczone błędy. Jest to oznaką złego ducha, kiedy dusza słaba i chwiejna, niemogąca się utrzymać na niższym stanowisku, zrywa się do trudnych i wysokich celów bez powołania Bożego. Dlatego też upomina Apostoł: ,,W jakim stanie jest kto wezwany, niech każdy w nim trwa” (1 Kor 7,20); a na innym miejscu: ,,Zatem proszę was… abyście postępowali godnie według powołania, do którego jesteście wezwani, z wszelką pokorą i cichością, z cierpliwością” (Ef 4, 1-2).
Kto czuje powołanie do wyższego stanu, niechaj się nie opiera łasce Bożej, lecz niech się zarazem strzeże złudzenia.

Ponieważ nie możemy dokładnie przejrzeć myśli ukrytych i tajników serca, dlatego musimy się uciec do wnioskowania o ich wartości z zewnętrznych czynów. Pan Jezus bowiem powiedział: ,,Z owoców ich poznacie ich”, a za przyczyną tego podał, że ,,nie może drzewo dobre rodzić owoców złych, ani drzewo złe rodzić owoców dobrych” (Mt 7, 16 i 18).
Tak więc z owoców poznajemy drzewo, a człowieka – z uczynków. ,,Czynności zewnętrzne” – mówi św. Jan Złotousty – ,,znamionują duszę, bo przez uczynki objawia się na zewnątrz, cokolwiek rodzi się w kryjówkach serca”. Na ten sam znak powołał się także Zbawiciel wobec bluźniących przeciwko niemu żydów, mówiąc: ,,Same uczynki, które ja czynię, świadczą o mnie, że mnie Ojciec posłał” (J 5, 36). O czym dopiero wspomniany święty Jan Złotousty tak mówi na innym miejscu: ,,Nie można poznać na oko, kto ma ducha nieczystego, a kto Ducha Bożego. Przychodzi Manicheusz i mówi: ,,Mam Ducha Świętego”. Jednakże nie było to widoczne. Aby się wtedy nie dało wielu uwieść, powiedział Pan Jezus: ,,A gdy przyjdzie Pocieszyciel… Duch prawdy, który od Ojca pochodzi… nauczy was wszelkiej prawdy”. Gdyby wam tedy ktoś powiedział: ,,Mam Ducha Świętego”, a nie mówił według Ewangelii, ale swoje własne słowa, ten mówi od siebie samego i nie ma w nim Ducha Świętego.
Znakomicie – jak zazwyczaj – mówi o tym święty Augustyn: ,,Dlaczegóż mam uważać na brzmienie słów, skoro widzę, co mówiący myśli? Spytasz mnie może: jakże możesz widzieć, co kto myśli? Odpowiadam ci: uczynki to wskazują. Oko wprawdzie nie dosięga do tajników sumienia, lecz zwracam uwagę na uczynki, a z nich poznaję myśli. Owoc uwidocznia się w uczynkach. Wszak napisano: ,,Z owoców ich poznacie ich”.