W imię Prawdy! C. D. 249

2 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie słowa w książce pt. ,,Ofiara Mszy świętej”:

,,Co jest we Mszy świętej darem ofiarnym? Kościół wyjaśnił, że na ołtarzu składa się ,,zupełnie ten sam dar ofiarny” (una eademque hostia), który niegdyś został złożony na krzyżu. Na krzyżu zaś został złożony w ofierze Chrystus, Jego święte człowieczeństwo, Jego Ciało i Krew – a więc jest On również Barankiem ofiarnym naszych ołtarzy i na tych ołtarzach składa się nie mniejsza ofiara, aniżeli Bóg-Człowiek. Msza święta jest ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa. Niektórzy teologowie byli wprawdzie tego zdania, że chleb i wino należą również do przedmiotu ofiary eucharystycznej, to znaczy, że we Mszy świętej rzeczywiście się ofiarują z Ciałem i Krwią Chrystusa, ale zdanie to jest wyjątkowo niesłuszne.

Ani istota, ani postacie chleba i wina nie stanowią części składowej przedmiotu w naszej ofierze, chociaż są one niezbędnie potrzebne dla dokonania tej ostatniej. Istota chleba i wina ustaje, aby na jej miejsce mógł przyjść pod pozostającymi postaciami Boski Baranek ofiarny, tj. zostaje zmieniona w ,,ofiarę zbawienia”. Postacie czynią złożenie w ofierze Chrystusa ofiarą widzialną. Są one podpadającą pod zmysły powłoką, pod którą składa się w ofierze Ciało i Krew Chrystusową. Ciało Chrystusa niegdyś zabite i Krew Chrystusa niegdyś przelana na krzyżu – a więc cały Chrystus, który niegdyś był złożony w ofierze na Golgocie przez wydanie swego Ciała i przelanie Krwi swojej (por. Hbr 10, 10; 11, 12), jest również na ołtarzu darem naszej niekrwawej ofiary. ,,Pan Jezus leży złożony w ofierze na ołtarzu”, tam ,,oglądamy Go, jako zabitego i złożonego w ofierze baranka”, ,,Syna Bożego widzimy jako ofiarę w rękach kapłana”, ,,przed nim spoczywa baranek, który znowu składa się w ofierze” – tymi i podobnymi słowy określa św. Jan Chryzostom w swoich homiliach eucharystyczny dar ofiarny. Nie może być i nie da się pomyśleć wyższego i świętszego, lepszego i cenniejszego daru ofiarnego ponad Chrystusa Pana. Posiadanie tak wzniosłego Baranka ofiarnego jest dla nas nieocenioną łaską i nadaje nam niewysłowioną godność.

Kto jest kapłanem składającym ofiarę eucharystyczną?
a)Nie ulega wątpliwości, że Chrystus jest we Mszy świętej nie tylko Barankiem ofiarnym, lecz i kapłanem ofiarnikiem; albowiem, ,,jak niegdyś na krzyżu złożył On siebie w ofierze, tak też obecnie się ofiaruje na ołtarzu, w sposób jednak niekrwawy i przez posługę zastępujących Jego miejsce kapłanów (sacerdotum ministerio)”. Chrystus jest w Eucharystii zarówno złożonym w ofierze, jak ofiarującym. ,,Ponieważ człowiek sam musi być ofiarą dla Boga i nie może być ofiarą dla żadnej innej istoty duchowej, i ponieważ jest on ofiarą o tyle, o ile poddaje się i poświęca całkowicie Bogu, przeto Syn Boży przyjął naturę ludzką i stał się w ten sposób pośrednikiem między Bogiem a ludźmi – i chociaż w naturze Bożej odbiera ofiarę wraz z Ojcem, z którym jest jednym Bogiem, wolał jednak w postaci sługi być ofiarą, niż takową odbierać, aby ktoś nie był zniewolony pomyśleć, że można składać ofiary jakiemuś stworzeniu. Dlatego jest On też kapłanem, jest ofiarującym, jest też i darem ofiarnym”. Jako prawdziwy Melchizedech posiada Chrystus nieprzemijające kapłaństwo i sprawuje nieustannie swój urząd kapłański, wydając samego siebie codziennie na ołtarzu ,,jako obiatę i ofiarę Bogu na wonność wdzięczności” (Ef 5, 2), aby zbawić i uszczęśliwić tych, którzy przystępują przez Niego do Boga (por. Hbr 7, 25).
Jeżeli Chrystus we Mszy świętej prawdziwie składa ofiarę, i to przez widzialnych kapłanów, wynika stąd, że On jest przedniejszym ofiarnikiem. Aby zaś nim być w rzeczywistości, nie wystarcza tego, że Zbawiciel ustanowił ofiarę eucharystyczną i nakazał jej składanie, nie wystarcza również tego, że udziela jej wszelkiej siły i skuteczności. Musi On jeszcze współdziałać w dokonaniu ofiary eucharystycznej bezpośrednio przez swoje święte człowieczeństwo. Musi On zawsze i wszędzie, gdzie się odprawia Msza św., być czynny jako kapłan. Przez usta widzialnego kapłana Chrystus zamienia przygotowane chleb i wino w Ciało i Krew swoją, tj. przenosi Ciało i Krew, swoje człowieczeństwo, samego siebie w stan ofiary i kieruje jednocześnie tę czynność ku uczczeniu i przebłaganiu Boga, jak również ku ludzkiemu zbawieniu. Pan Jezus posługuje się wprawdzie widzialnymi kapłanami przy sprawowaniu ofiary eucharystycznej, lecz przede wszystkim sam wykonuje czynność ofiarną. Swoją duszą, swoją ludzką wolą i sercem wprowadza On przy odprawianiu każdej Mszy świętej wciąż na nowo w czyn swój nastrój kapłański, swoją niezmienną miłość ofiary, swe niewyczerpane poświęcenie dla czci Bożej i dla zbawienia świata.

Z tego, cośmy powiedzieli, można wysnuć kilka wniosków. Ponieważ Chrystus jest na ołtarzu najgłówniejszym ofiarnikiem, ponieważ przez swą czynność najwyższego kapłana sam dokonuje i składa ofiarę eucharystyczną, dlatego ofiara ta posiada tę samą nieskończoną wartość i nieskończoną doskonałość, co i ofiara krzyżowa, gdyż doskonałość ofiary zależy po większej części od godności i zasług ofiarującego. Wynika stąd jeszcze i to, że Eucharystia pozostaje zawsze i wszędzie nienaruszoną i nienaruszalną ofiarą, bo główny ofiarnik, Jezus Chrystus, zawsze jest nieskończenie święty, niezależnie jak bardzo niedoskonali i grzeszni byliby widzialni, usługujący Mu kapłani.

b)Jaki wieczny arcykapłan według porządku Melchizedechowego, nie przestanie Chrystus składać siebie w ofierze we Mszy św. Ojcu swemu niebieskiemu aż do końca świata; obecnie jednak ofiaruje On nie sam jeden i nie w sposób widzialny, jak niegdyś przy ostatniej wieczerzy i na krzyżu, lecz w sposób niewidzialny i przy pomocy zastępujących Go ludzi. Chociaż Chrystus przy ołtarzu jest najprzedniejszym ofiarnikiem, chociaż bierze pierwszy i najgłówniejszy udział w dokonaniu ofiary eucharystycznej, wykonuje jednak tę czynność nie sam jeden, tj. nie bez obcej pomocy, lecz używa w szczególny sposób upełnomocnionych do tego sług – wyświęconych kapłanów. Widzialny kapłan działa jako żywe i mające wolną wolę narzędzie Jezusa Chrystusa; dlatego dokonuje konsekracji, tj. właściwej czynności ofiarnej przy ołtarzu, wprawdzie tylko jako narzędzie, lecz jednak w sposób rzeczywisty. W czasie swoich święceń otrzymuje on wielką, nadziemską, boską moc zmieniania chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, tj. składania ofiary; bo tylko Pan Bóg może takiej mocy udzielić. Moc, jak w ogóle każda władza wypływająca ze święceń, jest nieutracalna i niezniszczalna; jak nic nie może zgładzić z duszy kapłana tego charakteru kapłańskiego, tak też nic nie może mu odjąć mocy składania ofiary. Każdy więc ważnie wyświęcony kapłan, i tylko on, może sprawować ofiarę eucharystyczną; zastępuje on przy tym zawsze osobę Chrystusa i nie tylko działa, lecz i mówi w Jego imieniu, jako upełnomocniony sługa. Na tym polega uprzywilejowane stanowisko i godność ofiarującego kapłana w przeciwieństwie do innych wiernych, którym nie przypadła w udziale ta niebieska władza składania ofiary.

c)Przy ołtarzu kapłan celebrujący działa nie tylko jako zastępca Chrystusa, lecz też w imieniu i z upoważnieniem Kościoła. Eucharystia jest własnością Kościoła katolickiego, któremu przekazał Pan Jezus ofiarę eucharystyczną, aby mógł zawsze okazywać Najwyższemu należną Mu cześć i uwielbienie oraz uszczęśliwiać swe potrzebujące pomocy dzieci pełnią i bogactwem wszelkich błogosławieństw.
Chrystus w nadmiarze Boskiej swej łaskawości i dobroci dał Kościołowi na własność i złożył w jego ręce, jako dar ofiarny, swoje Ciało i swoją Krew, siebie samego, wraz ze wszystkimi skarbami łask swoich, chcąc być przez Kościół składanym w ofierze. Przez Kościół rozumiemy tu wszystkich wiernych, o ile są oni ze sobą zjednoczeni i w łączności ze swoimi prawowitymi pasterzami stanowią jedną owczarnię i jedno królestw, jedno Ciało Mistyczne i jedną oblubienicę Chrystusową. Cały więc Kościół składa ofiarę eucharystyczną; jest ona publicznym i uroczystym aktem kultu, który stale się dokonuje w imieniu i dla dobra całego ludu Bożego. Lecz Kościół nie może składać ofiary bez kapłana, który jest postanowiony jako przedstawiciel ludzi (por. Hbr 5, 1) tj. aby jako pośrednik między Bogiem a ludem wykonywał i składał za wiernych ofiarę”.

W imię Prawdy! C. D. 248

2 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów:
«Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem».
Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» – zapytali Piotra i pozostałych apostołów. «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła».
W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: «Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!»
Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz”. Dz 2, 36-41

,,Słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci
i żywił ich w czasie głodu.
Dusza nasza oczekuje Pana,
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,
według nadziei pokładanej w Tobie”. Ps 33

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie słowa w książce pt. ,,Ofiara Mszy świętej”:

,,Ażeby podnieść już na tym miejscu niezwykle wielkie znaczenie omawianego przez nas przedmiotu, niech nam wolno będzie przytoczyć niektóre poważne głosy o ofierze Mszy świętej z czasów dawniejszych i obecnych. ,,Usuń z Kościoła codzienne sprawowanie pamiątki śmierci naszego Zbawiciela – tak pisze w XII wieku uczony opat benedyktyński Rupert z Deutz – a przekonasz się o słuszności słów Pańskich: ,,Cóż za pożytek we krwi mojej” (Ps 29, 10). Albowiem, jeśliby wygasła pamiątka Pańska, która teraz wszędzie żyje, ostygłaby również miłość, osłabłaby wiara i nadzieja. Gdy zaś z sercem gorącym święcimy tę wzniosłą pamiątkę, wówczas rozpala się miłość Chrystusowa, gmach wiary zdobywa trwalsze podstawy, a codzienne odpuszczenie grzechów daje nowy rozkwit nadziei”.
,,W tych to słowach wypowiada uczony i bogobojny opat z Deutz myśli i uczucia, którymi tajemnica ołtarza napełniała serca wiernych. Ze Mszy św. spodziewali się oni zaczerpnął łaski niebieskie, moc ducha do walk życiowych, obronę przeciw wszelkim niebezpieczeństwom duszy i ciała, pokrzepienie w życiu i w chwili śmierci oraz wybawienie z mąk czyśćcowych. Im głębiej było zakorzenione i im silniej opanowywało serca przekonanie o wartości i pełni łask zawartych we Mszy św., tym potężniej objawiała się pełna wdzięczności miłość wiernych, tym silniej pobudzało ich pragnienie udziału w łaskach tej Najświętszej Ofiary. Naród niemiecki w wiekach średnich był przejęty myślą religijną. Rozwijała się ona i ujawniała i ujawniała pod kierownictwem Kościoła, czerpiąc błogosławieństwo ze źródeł jego łask. Życie i męka Pana Jezusa, Najświętsza Ofiara Mszy św., sakramenty święte, poświęcenia, cześć świętych i prawdy ostateczne stanowią ośrodek, dokoła którego poruszają się kierowane ku rzeczom nadziemskim myśli, uczucia i czyny narodu. Wierni udawali się przed ołtarze, by stać się uczestnikami łask Najświętszej Ofiary. A nadużycia w tej dziedzinie nie mogły osłabić tej żywotności wiary i pobożnej gorliwości, z jaką lud się modlił przed ołtarzem, i znaczyły niewiele wobec potężnego potoku łask, jakie spływają z ofiary Nowego Przymierza do milionów serc wierzących. Jest to wszystko zapisane w księdze, która zostanie nam otwarta dopiero w dniu sądu ostatecznego, tu bowiem na ziemi tylko bardzo rzadko dowiadujemy się o cudownym a tajemnym działaniu łaski. Słońce łaski wysyłało ze Mszy św. swoje promienie w świat chrześcijański, aby zapalić serca, zachęcić je do wszystkiego, co wielkie i szlachetne, aby biednym pielgrzymom ziemskim w pałacu i lepiance, w samotnej celi klasztornej i gwarze miejskiego życia udzielić mocy i siły do pracy, poświęceń i cierpienia w jedności z Chrystusem”.

W imię Prawdy! C. D. 247

1 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,Golgota a życie dzisiejsze”:

,,Chyba też zbyteczną rzeczą byłoby przypominać sławnego Sobieskiego, pogromcę Turków pod Wiedniem, i kościół na Kahlenbergu, w którym król Sobieski słuchał Mszy św. i służył do niej wprzód , nim uderzył na nawałę turecką i rozbił ją w puch.
Teraz zobaczmy potęgę jednej Mszy św.
Wiemy z Biblji, że Jozue, wódz Izraelitów, zatrzymał modlitwą słońce, by dokończyć zwycięstwa, nad wrogiem…

Jeśli modlitwa zwyczajnego świętego człowieka dokonała tak niewiarygodnego cudu… to czegóż nie dokona modlitwa Samego Boga, Jezusa Chrystusa, we Mszy św.?
Nieraz słyszy się zdanie ludzi: Tyle grzechów i zła na świecie, tyle zbrodni, bluźnierstw, świętokradztw… tyle wprost otwartych wojen przeciw Bogu, jak np. w Rosji bolszewickiej, w Meksyku, w Hiszpanii… a kary Boskie nie zniszczyły jeszcze świata… A wiemy przecież z Pisma św., co spotkało aniołów w niebie za… jeden grzech. Znamy i dotąd odczuwamy skutki jednego grzechu Adama i Ewy w raju… Znamy doraźny sąd Boży, jaki spotkał Sodomę i Gomorę… zaś historyczny potop jest na zawsze strasznem ostrzeżeniem przed Sprawiedliwością Bożą karzącą.

Bóg wie, czy dzisiejsze bluźnierstwa i walka z Bogiem, bolszewizmu, masonerji… świętokradztwa i bluźnierstwa wielu katolików (niestety) nie przewyższają grzechów Sodomy i Gomory… a jednak Bóg nie spalił świata siarczanym ogniem i nie zalał nowym potopem… Dlaczego?
Bo mamy na ziemi Mszę św., a w niej słowa konsekracyjne Samego Jezusa Chrystusa: ,,To jest bowiem Krew Moja, która za was i za wielu będzie przelana… na co? – na odpuszczenie grzechów waszych.”
Przez to, że mamy w katolickim Kościele Sakrament do odpuszczania grzechów, czyli spowiedź – nauczyliśmy się wprost lekceważyć sprawiedliwość Bożą karzącą.

Nie będzie chyba zbyteczną rzeczą przypomnieć, co to jest grzech, a raczej, czego trzeba był ona zgładzenie jednego tylko grzechu, grzechu naprzykład pierworodnego.
Wiemy z Pisma św., że na zgładzenie grzechu pierworodnego, popełnionego w raju, nie wystarczyły łzy i pokuta pierwszych rodziców i pozbawienie ich raju… nie wystarczyły wszystkie łzy, jęki i cierpienia ich potomków… nie wystarczyły łzy sierot, wylewane na grobach ich ojców i matek przedwcześnie zmarłych… nie wystarczyły grozą przejmujące jęki ludzi powalonych chorobą, leżących po szpitalach… nie wystarczyły te mogiły, które pokrywały świat… nie wystarczyły modlitwy świętych Parjarchów… nie wystarczyły męczeństwa Proroków biblijnych… nawet modlitwy najświętszych aniołów były bezskuteczne – a co dziwniejsza, że nawet modlitwy i cierpienia Samej Matki Najświętszej okazały się za słabe wobec winy grzechu pierworodnego – a już prawie niewiarygodna, ale prawdziwa, że nawet modlitwy Samego Jezusa Chrystusa dopiero wtenczas obiegły Boski skutek, gdy zostały poparte krwią i śmiercią na Krzyżu na Golgocie.
Tak aż trgedji Golgoty z Bogobójstwem trzeba było, by zgładzić jeden grzech pierworodny.

Tu mamy odpowiedź, dlaczego świat istnieje mimo potopu grzechów. – Dlatego istnieje, a nawet cieszy się opieką Bożą i w dodatku tylu jeszcze cudami, jakie się niemal codziennie dzieją, choćby za przyczyną św. Teresy od Dzieciątka Jezus – że codziennie odprawia się Msza św. która jest ponawianiem Ofiary z Góry Kalwarji.
A teraz bardzo ważne pytanie: Kiedy możemy najpewniej spodziewać się, że Pan Bóg wysłucha próśb naszych?
Zdaje się, że podanie sposobu na to będzie nieocenionem wyjawieniem sekretu dla wszystkich.
Cieszylibyśmy się niezmiernie, gdybyśmy mieli tę pewność, że np. stale i codziennie modli się za nas taka stygmatyczka Teresa Neuman z Konnersreuth… a jeszcze więcej, gdyby nam się objawiła św. Teresa od Dzieciątka Jezus i zapewniła nas, że stale pamięta o nas w niebie… ale już za szczyt szczęścia poczytalibyśmy sobie, gdyby Sama Matka Najświętsza dała nam znać, że ciągle poleca nas Dobroci Bożej. Toby nas cieszyło niewymownie. – ale jakże bylibyśmy zachwyceni i ogarnięci niepojętą radością, gdybyśmy wiedzieli, że sam Bóg modli się za nas.
I właśnie jeżeli o czem, to o tem możemy być przekoani z nieomylną pewnością, że rzeczywiście modli się za nas Sam Bóg, Jezus Chrystus. – Gdzie i kiedy? – W kościele, gdy jesteśmy na Mszy św.
Tu mamy odpowiedź, kiedy możemy mieć niemal pewność, że Bóg wysłucha próśb naszych i przez co.
Tylko przez Mszę św., bo we Mszy św. modli się za nas już nie Najświętsze Stworzenie, jak np. Matka Najświętsza – ale Sam Bóg.
Jakżeż wiele tracimy i jak sobie strasznie lekceważymy Boga, gdy lekkomyślnie opuszczamy Msze św., lub gdy bezmyślnie i bez uwagi bierzemy udział we Mszy świętej”.

W imię Prawdy! C. D. 246

1 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści w książce pt. ,,Golgota a życie dzisiejsze”:

,,Jest jeden skarb na świecie, którego nawet niebo nie posiada, a który łatwiej zdobyć, niż te morgi, jakie okrążał ów nieszczęśliwy wieśniak rosyjski – a jest nim Msza święta.
Istotnie tylko sam Bóg mógł wymyśleć taki skarb nieocenionej wartości, jakim jest Msza święta.
Sobór Trydencki powiada o Mszy świętej: ,,Koniecznie musimy przyznać, że wierni nie mogą przedstawić Panu Bogu większego Dzieła nad tę prawdziwą Tajemnicę.”
Z rozmaitych objawień wiemy, że sam Bóg ocenia Mszę świętą jako najgodniejszy hołd dla Siebie.

Św. Małgorzata z Kortony, sławna pokutnica, uniesiona raz miłością ku Bogu i porwana chęcią złożenia Mu największej ofiary i najgodniejszego Jego, zawołała: ,,Ach czemuż nie mam tylu serc i tylu języków, ile gwiazd na niebie, ile liści na drzewach, ile kropli wody w oceanach, bym mogła najgodniej wielbić Boga mojego.” Na to dostała odpowiedź od Boga Samego: ,,Córko moja, pociesz się, bo przez jedną Mszę świętą, której pobożnie wysłuchasz, oddajesz mi nieskończenie większą chwałę, niż ta, o której marzysz.”

Poznajmy wartość jednej Mszy świętej.
Jedna Msza święta więcej oddaje Panu Bogu chwały, niż wszystkie cnoty, wszystkie modlitwy, wszystkie zasługi Świętych, więcej, niż wszystkie prace Apostołów, wszystkie cierpienia Męczenników, wszystkie hołdy chórów Anielskich… owszem, więcej, niż wszystkie zasługi i modlitwy nawet samej Matki Boskiej. – Dlaczego?
Bo to wszystko hołdy stworzeń, a choćby pochodziły z tak Doskonałej i Świętej Istoty, jak Sama Matka Najświętsza, to jednak są hołdami skończonemi, bo pochodzą od stworzeń… a chwała i cześć, jaką Bóg odbiera ze Mszy świętej, jest dlatego nieskończoną i najwyższą, że we Mszy świętej jest ofiarą – nie stworzenie, ale Bóg Sam, Jezus Chrystus.
Chyba teraz będziemy mieć inne pojęcie o Mszy świętej i jej wartości.

Naturalnie, że nikt chyba nie będzie tak naiwny, by sądził, iż przez to, że pójdzie na Mszę świętą, może sobie podarować wszystkie dobre uczynki, jakie powinien w czasie dnia spełniać. Właśnie Największa Ofiara Jezusa powinna nas przynajmniej do drobnych ofiar pobudzać, ,,by robić przyjemność Panu Jezusowi” – jak pięknie uczy św. Teresa od Dzieciątka Jezus, i wywdzięczyć się choć trochę za Największą Ofiarę.
Ludziom przeciętnym imponuje zazwyczaj to, co wielcy ludzie o sławie historycznej uznają i zachwalają.
Otóż posłuchajmy zdań kilku wybitnych osób, których nazwiska historja świata zapisuje z czcią i uznaniem.

Wielki kanclerz króla Henryka VIII, Tomasz Morus, znany był z tego, że mimo licznych i bardzo ważnych spraw państwa angielskiego nie opuszczał nigdy codziennej Mszy św. Raz w porze wyjątkowo wczesnej, właśnie w tej porze, kiedy był na Mszy św., zawezwał go król w bardzo pilnej sprawie. ,,Chwilkę cierpliwości”, rzekł Tomasz posłańcowi królewskiemu, ,,niech król poczeka, bo ja obecnie składam hołd najwyższemu Panu i jestem na posłuchaniu u Króla Nieba.” Ten najsławniejszy mąż stanu codziennie służył sam do Mszy świętej, mówiąc: ,,Uważam to sobie za największy zaszczyt, że mogę oddawać swoje usługi Monarsze wszystkich monarchów.”

Zaś słynny Francuz Bernieres powiedział te znamienne słowa: ,,Gdybym posiadał cały świat… to wolałbym go stracić, niż… jedną Mszę św. opuścić.”

Heretycka królowa Anglji, Elżbieta, wydała kategoryczny zakaz słuchania katolickiej Mszy św. i to pod grozą najsroższych kar – od pieniężnych aż do śmierci włącznie. Gdy dowiedział się o tem jeden zasłużony Anglik, poszedł do banku i wykupił tam najpiękniejsze i najwartościowsze złote monety portugalskie, na których był wyryty krzyż. Wszystkie te monety sam zaniósł do kasy rządowej, by zgóry zapłacić wszystkie kary za słuchanie Mszy świętych. Kasjerem rządowym był protestant. ,,Jakto?” pyta zdziwiony kasjer-protestant, ,,najpiękniejszemi i najwartościowszemi monetami złotemi płacisz pan karę?” – ,,Tak”, odrzekł katolik, ,,za takie szczęście, jak bywanie na Mszy św., muszę zapłacić najwartościowszem złotem, monetami oznaczonemi krzyżem, bo widzę między Mszą św. a krzyżem duchowe powinowactwo. Krzyż i Msza św. to są dwie najdroższe pamiątki miłości mojego Zbawiciela.”

Św. Ludwik, król francuski, znany był z tego, że nawet przy najważniejszych i najliczniejszych zajęciach nigdy nie opuszczał Mszy św. codziennej. Dworzanie i urzędnicy nieraz sarkali na króla, że nie załatwia pilnych spraw, a słucha Mszy św. w dnie powszechne. Król dowiedział się o tem i rzecze do urzędników: ,,Moi panowie, czemu wy pochwalacie, gdy tracę nieraz dużo godzin na polowaniach… a uważacie za wielką stratę czasu, gdy poświęcam kilkanaście minut na słuchanie Mszy św.?” Nie potrzeba chyba dodawać, jakie wrażenie zrobiły te słowa królewskie.

Znamy chyba wszyscy z nieśmiertelnego dzieła pt. ,,Krzyżacy” naszego Sienkiewicza, jak sławny król Jagiełło wysłuchał kilku Mszy świętych, mimo sprzeciwu Witolda i innych wodzów, nim uderzył w butnych Krzyżaków, którzy dzięki zwłoce króla, zajętego słuchaniem Mszy świętych, zajęli najlepsze tereny do boju… Histoja tego najświetniejszego zwycięstwa Jagiełły pod Grunwaldem nad Krzyżakami potwierdziła stare a piękne i głębokie przysłowie polskie: ,,Msza święta nie opóźnia – jak i jałmużna nie uboży.”

W imię Prawdy! C. D. 245

1 kwietnia 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego”. Mt 28, 8-15

,,Dlaczego się burzą narody,
czemu ludy żywią daremne zamysły?
Buntują się królowie ziemi
i władcy wraz z nimi spiskują
przeciw Panu i Jego Pomazańcowi:
„Stargajmy Ich pęta,
a więzy precz odrzućmy od siebie!”
Śmieje się Ten, który mieszka w niebie,
Pan się z nich naigrawa,
A potem do nich mówi w gniewie swoim
i w swej zapalczywości wzbudza w nich trwogę:
„Oto Ja ustanowiłem swego Króla
na Syjonie, świętej górze mojej”.
Wyrok Pański ogłoszę:
On rzekł do mnie: „Tyś jest moim Synem,
Ja dzisiaj zrodziłem Ciebie.
Żądaj, a dam Ci w dziedzictwo narody
i krańce ziemi w posiadanie Twoje.
Żelazną rózgą będziesz nimi rządził,
skruszysz ich jak gliniane naczynie”.
A teraz, królowie, zrozumcie,
nauczcie się, sędziowie ziemi:
Służcie Panu z bojaźnią,
z drżeniem całujcie Mu stopy,
Bo jeśli gniewem zapłonie, wejdziecie na drogę zagłady,
gdyż gniew Jego prędko wybucha.
Szczęśliwi wszyscy, którzy Mu ufają”. Ps 2

,,Panie, jak liczni są moi prześladowcy,
jak wielu przeciw mnie powstaje!
Mnóstwo jest tych, którzy mówią o mnie:
„Nie znajdzie on w Bogu zbawienia”.
Ty zaś, Panie, tarczą moją jesteś i chwałą,
Ty moją głowę podnosisz.
Głośno wołam do Pana,
a On mi odpowiada ze świętej swej góry.
Kładę się, zasypiam i znowu się budzę,
ponieważ Pan mnie wspomaga.
I nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi,
którzy zewsząd na mnie nastają.
Powstań, Panie, ocal mnie, mój Boże!
Bo zdruzgotałeś szczęki wszystkich moich wrogów
i połamałeś zęby grzesznikom.
U Pana jest zbawienie.
Nad Twoim ludem Twe błogosławieństwo”. Ps 3