W imię Prawdy! C. D. 275

15 kwietnia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści autorstwa kardynała Bona w książce pt. ,,O rozpoznawaniu duchów”:

,,Dobre jest natchnienie do czynu zacnego, który nie zawiera w sobie nic złego, który nie przeszkadza w wypełnieniu wyższego dobra i nie sprzeciwia się stanowi osoby pobudzanej. Jednak w takim wypadku koniecznie potrzebny jest jak najściślejszy egzamin, bo dobroć każdego czynu zależy od dobroci całej sprawy, a nieraz trudno rozpoznać, na czym się zasadza powszechna i zupełna dobroć jakiejś czynności. Zresztą i natchnienia początkowo dobre wyradzają się niekiedy w dalszym rozwoju w złe – wskutek skażonej natury ludzkiej lub przez ułudę szatańską. Należy wtedy zważyć, czy początek, środek i koniec dzieła są zupełnie zgodne oraz czy wszystkie okoliczności wpływają pomyślnie na dobry tok sprawy.

Z dobrym duchem idzie zawsze w parze doskonała władza rozpoznawania duchów; a kiedy kogoś wprowadzi do piwnicy winnej, natychmiast rozrządza w nim miłość. Święty Bernard mówi, że jest to następstwem całkowicie koniecznym, ,,bo gdzie jest duch gorętszy i skorszy, tam potrzeba tym większej umiejętności, która by kierowała duchem i rządziła miłością. Władza rozpoznawania duchów wskazuje każdej cnocie należyty porządek, ten znowu domaga się użycia odpowiednich środków i prowadzi do ogólnej harmonii i niezmąconej trwałości. Stąd więc rozpoznawanie duchów nie tak jest cnotą, jak raczej kierownikiem i sternikiem cnót, dozorcą uczuć i nauczycielem obyczajności. Bez niej cnota zamieni się w występek, a przyrodzone uczucie poprowadzi do zaburzenia i zupełnego skażenia natury.
Miłość jednoczy wszystko i wszystkiemu nadaje jednaki kierunek, ale i sama musi być dobrze urządzona za pomocą rozpoznawania duchów. Kto bowiem nie kładzie tamy uczuciom, kto się daje porwać do występku, ten widocznie pozostaje pod wpływem tego ducha, w którym nie masz porządku, ale wieczny strach przebywa (Hi 10, 22).
Pewna pobożna niewiasta – według Gersona – zwykła była mawiać: ,,Niczego więcej nie podejrzewam jak miłość, nawet ku Bogu”. Im bowiem silniejszy jest zapał miłości, tym łatwiej zbacza z należytej drogi i tym trudniej nim pokierować. Kochający zwykli się kierować raczej ślepą skłonnością ku przedmiotowi miłości aniżeli rozumem, jeżeli się ich nie powściąga wędzidłem rozpoznawania. Ponieważ zaś miłość rodzi pewną słodycz i przyjemność, przeto pilnie potrzeba baczyć, aby z początku duchowa miłość nie przerodziła się w zmysłową. Często się bowiem zdarza, że nawet osoby dosyć ugruntowane w pobożności, z braku ostrożności w poskramianiu uczuć, dają się wtrącić w przepaść namiętności zmysłowej.
Tak więc widoczną jest prawdą, że nie ma mowy o cnocie prawdziwej, gdzie panuje duch gwałtowny i popędliwy.

Duch Boży, pobudzając do wielkich przedsięwzięć i cudownych dzieł, rozpoczyna pracę od wewnętrznego ustroju człowieka, napełniając go wspaniałymi darami, które też niebawem, kiedy już podstawa pokory jest ugruntowana, ukazują się na zewnątrz ku zbudowaniu drugich. Przeciwnie zaś, pokusa szatańska pobudza jedynie do czynów zewnętrznych, aby je świat podziwiał, a zaniedbuje zupełnie postęp wewnętrzny.

Duch dobry porusza dobrych łagodnie, a złych surowo, zły zaś schlebia złym, a dobrych uciska. Dlatego należy uważać na podobieństwo lub sprzeczność człowieka i ducha, porównując ich z przeciwnymi ludźmi i duchami.
Szatan podaje grzesznikom pragnienie rzeczy znikomych, budzi w nich próżną nadzieję miłosierdzia Bożego, aby odkładali pokutę na później, a brnęli dalej w grzechy. Sprawiedliwych zaś dręczy w sposób wprost przeciwny: budzi w nich skrupuły, zbyteczną trwogę i przeróżne utrapienia wewnętrzne, aby zniechęcili się do służby Bożej. Przeciwnie zaś, duch dobry ostro przemawia do grzeszników, budzi w nich wyrzuty sumienia, przejmuje ich trwogą na myśl o śmierci i o strasznym sądzie oraz zatruwa im każdą doczesną rozrywkę; dobrych zaś pociesza, wspomaga i rozwesela.

Tego to ducha ma na względzie święty Augustyn, kiedy w swoich Wyznaniach tak przemawia do Pana Boga: ,,Cóż to jest, co mi przyświeca i porusza serce moje, nie raniąc go bynajmniej? Pod wpływem jego i trwożę się, i zapalam! Zatrważam się, o ile jestem do niego niepodobnym; zapalam się, o ile w nim podobieństwo do siebie upatruję”.

Znakiem Boskiego natchnienia jest pobudzanie duszy do pokuty i do prawdziwego żalu. Kiedy dusza nagle się zapala i tak się zmienia, że może powiedzieć o sobie: ,,Ta jest odmiana prawicy Najwyższego” (Ps 76, 11); kiedy oschłość, małoduszność i zamieszanie duchowe nagle ustępują, a na ich miejsce przychodzi wewnętrzna pociecha, zapał i stanowczość – to wszystko może pochodzić jedynie od ducha dobrego. Słusznie też mówi święty Bernard: ,,Skutki, jakie Duch Święty w nas sprawia, najlepiej o Nim świadczą. Początkiem nawrócenia do Boga jest pokuta, którą bez wątpienia sprawuje duch, nie nas, lecz Boży – tego się domaga prosty rozum i tak naucza wiara. Któż zziębnięty, ogrzawszy się przy ogniu, będzie wątpił, że skądinąd, a nie od ognia otrzymał to ciepło, które go ogrzało? Podobnie i ten, kto dawniej był oziębłym grzesznikiem, a potem zapalił się żarem pokuty, nie powinien wątpić, że jest to sprawą nie własnego ducha, lecz cudzego, a mianowicie tego, który ducha własnego karci i rozsądza.

Ponieważ wskutek grzechu pierworodnego jesteśmy skłonni do zmysłowych rozkoszy, przeto należy za dobrego uważać tego ducha, który od zmysłowości odwodzi, a pociąga do pracy i do krzyża. Zatwierdza tę prawdę święty Paweł, mówiąc: ,,Dlatego mam upodobanie w słabościach moich, w potwarzach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa” (2 Kor 12, 10), a święty Bernard dodaje: ,,Wdzięcznym jest wzgardzony krzyż dla tego, kto nie jest niewdzięcznym dla Ukrzyżowanego”

Najpewniejszym zaś znakiem Ducha Boskiego jest miłość. Święty Augustyn słusznie powiada: ,,Poznajemy, że w nas mieszka. A po czymże to poznajemy? Po tym, że nam udziela ze swego Ducha. Skądże znowu to wiemy, że nam dał ze swego Ducha? Zapytaj się wnętrza swego. Jeżeli jest przepełnione miłością, masz Ducha Bożego”. Niżej zaś dodaje: ,,Którzy nie miłują, chociażby mówili językami ludzkimi i anielskimi, są jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. I chociażby mieli dar proroctwa i znali wszystkie tajemnice i wszelką umiejętność, i mieli wszelką wiarę tak, iżby góry przenosili; niczym są. I chociażby rozdali wszytką majętność swoją i choćby wydali ciało swoje tak, iżby gorzeli, nic im nie pomoże (1 Kor 13, 1-3). Miłość wyróżnia świętych spośród świata”.

Dodaj komentarz