W imię Prawdy! C. D. 183

9 lutego 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z Liturgii słowa i liturgii godzin:

,,Otwórz, Panie, nasze serca,
abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego”. Por. Dz 16, 14b

,,Nasz Pan, Jezus Chrystus, przychodząc na świat jako prawdziwy człowiek, nigdy nie przestał być prawdziwym Bogiem. Sobą samym zapoczątkował nowe stworzenie, a w swym narodzeniu dał człowiekowi duchowe oparcie. Jakiż umysł zdolny byłby zrozumieć to misterium i jakiż język potrafiłby godnie opowiedzieć tę łaskę? Oto nieprawość odnajduje dawną niewinność, starość wraca do młodzieńczości, nieznajomi dostępują usynowienia, cudzoziemcy otrzymują dziedzictwo.
Zbudź się, o człowieku, i poznaj swą godność! Wspomnij, iż zostałeś stworzony na obraz Boga. I choć w Adamie obraz ten uległ skażeniu, w Chrystusie jednak został odnowiony. Z tego, co cielesne, korzystaj we właściwy sposób, tak jak korzystasz z ziemi, morza, nieba, powietrza, źródeł i rzek. Za wszystko, co godne podziwu i piękne, sław i wielbij Stworzyciela.
Zmysłem wzroku obejmuj naturalne światło, ale też z całą gorącością ducha przyjmij to Światło, „które oświeca każdego człowieka, gdy na ten świat przychodzi”. O Nim to mówił Prorok: „Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością i oblicza wasze nie doznają wstydu”. Jeśli bowiem istotnie jesteśmy świątynią Bożą i Duch Boga mieszka w nas, zatem to, co się mieści w duszy każdego z wierzących, jest daleko ważniejsze niż to, co podziwiamy na niebie.
Ukochani, nie chcemy wam nakazywać albo zalecać, abyście gardzili dziełami Boga; nie chcemy, abyście sądzili, iż cokolwiek z tych dóbr, które dobry Bóg stworzył, przeszkadza w czymkolwiek waszej wierze. Chcemy natomiast, abyście każdym rodzajem stworzenia, każdym pięknem tego świata posługiwali się rozumnie i z umiarem. „To bowiem, co widzialne – powiada Apostoł – przemija; to zaś, co niewidzialne, trwa na wieki”.
Skoro więc rodzimy się do teraźniejszości, a potem odradzamy do przyszłości, nie przywiązujmy się zatem do dóbr doczesnych, ale podążajmy ku wiecznym. Myślmy o tym, co Boża łaska dała naszej naturze, abyśmy z bliska mogli oglądać przedmiot naszej nadziei. Posłuchajmy słów Apostoła: „Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy ukażecie się w chwale razem z Tym”, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków. Amen”. św. Leon Wielki

W tym dniu przeczytałem ciekawe treści w książce pt. ,,Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych. Mistyka objawień Matki Bożej w Fatimie. Część II”:

,,Wizja piekła była bez wątpienia jednym z najważniejszych doświadczeń w życiu duchowym Hiacynty. Jej przykład, jakże odległy od tego, co stara się nam wmówić ideologia modernizmu, traktując realność piekła i potępienia jako koncepty zbyt trudne do pojęcia przez małe dzieci, pokazuje nam, że nawet bardzo młodzi ludzie są zdolni do konfrontacji z twardą rzeczywistością. Kierując się prostą i niewinną intuicją, Hiacynta natychmiast pojęła, że te okrutne tortury w morzu ognia są niczym innym jak konsekwencją grzechów, które widziała na świecie. Realność piekła wzbudziła w niej nie tylko ogromną wielkoduszność, miłość oraz zrozumienie ludzkiej nikczemności, ale i Bożego miłosierdzia, które dało ludziom Niepokalane Serce Maryi, by wybawić biednych grzeszników od potępienia.

Życie i duchowe doświadczenia Franciszka i Hiacynty są kompletnych katechizmem, jeśli chodzi o zrozumienie tego, na czym polega tajemnica ludzkiej nieprawości. Franciszek otrzymał łaskę zrozumienia, czym dla Boga jest grzech natomiast Hiacynta uświadomiła sobie to, jak wielki jest jego zasięg: grzech niszczy duszę, tak cudownie stworzoną przez Boga i nie mniej cudownie odnowioną przez Chrystusa. Grzech zaprzecza wszystkiemu, co prawdziwe, dobre i piękne w sercu człowieka, Nade wszystko oznacza jednak śmierć, bo niszczy źródło życia i bytu. Najbardziej dramatycznym i wiecznym wyrazem, a jednocześnie konsekwencją grzechu jest samo piekło. To ostateczna i nigdy niekończąca się udręka duszy w oceanie ognia, tortura zaparcia się i wyrzeczenia się Boga, które są właśnie istotą grzechu. Zamiast piękna jest wieczna brzydota, zamiast miłości – wieczna nienawiść, zamiast zjednoczenia – wieczne oddzielenie, zamiast szczęścia – wieczna rozpacz, zamiast pokoju – wieczna męczarnia sumienia, zamiast wiecznej przyjaźni w niebie – wieczne tortury zadawane przez diabły i innych potępionych. Każdy szczegół wizji piekła z 13 lipca 1917 r. ukazuje inny aspekt tej okropnej rzeczywistości: ogień dręczący dusze od wewnątrz i od zewnątrz jest straszliwą karą za systematyczne i umyślnie niszczenie piękna tego duchowego sanktuarium, które Bóg nam dał jako wyjątkowy dar swej miłości.

Wieczna otchłań potępienia pomaga nam zrozumieć katastrofę, jaką jest grzech. Hiacynta jest dla nas wszystkich żywym przypomnieniem tego, o czym nie możemy nigdy zapomnieć: grzech prowadzi tak wielu, tak wielu ludzi do piekła! Nikt nie pragnie unieszczęśliwić się na zawsze, nikt nie chce przez całą wieczność płonąć w piekle, dlatego nie wolno nam grzeszyć! Grzech jest jedynym złem, ponieważ prowadzi do wiecznego potępienia”.

10 lutego 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe słowa z Liturgii słowa:

,,Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Mt 4, 4b

W imię Prawdy! C. D. 174

5 lutego 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z Liturgii słowa:

,,Przeprawili się na drugi brzeg i dotarli do Genezaret, gdzie przybili do lądu. Ledwo wysiedli z łodzi, ludzie zaraz poznali Jezusa. Poczęli więc rozbiegać się wszędzie po tej okolicy i gdy tylko dowiedzieli się, że gdzieś przebywa, znosili tam na noszach chorych. Gdziekolwiek zaszedł: do osady jakiejś, miasteczka lub zagrody, kładziono chorych na placach błagając, by zezwolił im dotknąć choćby strzępców swego płaszcza. A wszyscy, którzy ich dotknęli, odzyskiwali zdrowie”. Mk 6, 53-56

6 lutego 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z Liturgii słowa oraz liturgii godzin:

,,Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł: «O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca.
Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu.
Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz»”. 1 Krl 8, 22-23. 27-30

,,Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich,
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
gdzie złoży swe pisklęta: *
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Spójrz, Boże, Tarczo nasza,
wejrzyj na twarz Twojego pomazańca.
Doprawdy, dzień jeden w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące.
Wolę stać w progu domu mojego Boga
niż mieszkać w namiotach grzeszników”. Ps 84

W imię Prawdy! C. D. 169

1 lutego 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii godzin:

,,Zdumiewającym było, iż niewidomy od urodzenia odzyskał wzrok w sadzawce Siloe. Cóż jednak za korzyść mieli z tego niewidomi na całym świecie? Wielkim, zaiste, i niezwykłym wydarzeniem było wskrzeszenie Łazarza trzy dni leżącego w grobie. Jednakże łaska ta odnosiła się tylko do niego; cóż więc skorzystali ci, którzy na całym świecie pozostawali w śmierci grzechu?

Rzeczą przedziwną było, iż pięć chlebów, niby nie wysychające źródło, nasyciło pięć tysięcy ludzi; czymże jednak jest to wydarzenie, gdy pomyślimy o ludziach, którzy na całym okręgu ziemskim cierpieli głód wiedzy? Podziwu godnym było uwolnienie niewiasty, osiemnaście lat związanej przez szatana, lecz cóż to jest wobec nas wszystkich, krępowanych więzami grzechu?

Otóż właśnie chwała Krzyża zajaśniała nad tymi, których niewiedza pogrążyła w ciemnościach: wszystkich uwolniła spod władzy grzechu, odkupiła cały rodzaj ludzki.

Nie wstydźmy się przeto Krzyża Zbawiciela, ale raczej nim się szczyćmy, Krzyż wprawdzie dla Żydów jest zgorszeniem, dla pogan głupstwem, dla nas zaś jest zbawieniem: „Dla tych, którzy idą na zatracenie, jest głupstwem, dla nas zaś, dostępujących zbawienia, mocą Bożą”. Ten bowiem, który za nas umarł, był nie tylko człowiekiem, ale Synem Boga – Bogiem, który stał się człowiekiem.

Zabity zgodnie z nakazem Mojżesza baranek oddalał niegdyś anioła zagłady, Czyż nie o wiele bardziej potrafi uwolnić nas z grzechów Baranek Boży, który gładzi grzechy świata? Jeśli krew nierozumnego zwierzęcia przynosiła ocalenie, to czyż Krew Jednorodzonego Syna nie przyniesie daleko obfitszego zbawienia?

Nie umarł wbrew swej woli, ani też nie został ofiarowany przemocą, ale uczynił to dobrowolnie. Posłuchaj, co mówi: „Mam moc oddać swe życie i mam moc przyjąć je na nowo”. Z własnej woli przyjął na siebie Mękę, radując się tak wspaniałym dziełem, ciesząc się przyszłym triumfem i weseląc z powodu zbawienia ludzi. Nie wstydził się Krzyża, bo przezeń dawał zbawienie światu. A cierpiał nie ktokolwiek, ale Bóg Wcielony, zdobywający nagrodę za posłuszeństwo.

Niech więc Krzyż nie będzie radością dla ciebie jedynie w chwilach pokoju, zaufaj mu również w chwilach prześladowań. Nie chciej być przyjacielem Jezusa jedynie w czasie pokoju, a wrogiem w chwilach walki. Oto teraz otrzymujesz odpuszczenie grzechów oraz duchowe, wspaniałe dary twego Króla; gdy więc rozpocznie się wojna, walcz dzielnie dla swego Króla.

Jezus został ukrzyżowany dla ciebie – On, który nigdy nie popełnił grzechu .. A ty nie masz być krzyżowany za Tego, który z powodu ciebie zawisł na krzyżu? Nie ty ofiarowujesz dar, albowiem pierwszy otrzymałeś. Odwdzięczasz się jedynie i oddajesz dług Temu, kto za ciebie został ukrzyżowany na Golgocie”. – św. Cyryl Jerozolimski

W tym dniu ważne było dla mnie poniższe treści z Pisma świętego:

,,Bracia! Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Utrapienie, czy ucisk, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy prześladowanie, czy miecz? (Jak jest napisane: Bo nas dla Ciebie zabiją na każdy dzień, jako owce na rzeź poczytani jesteśmy). Ale w tym wszystkim zwyciężamy dla tego, który nas umiłował. Albowiem pewien jestem, iż ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani księstwa, ani mocarstwa, ani teraźniejsze rzeczy, ani przyszłe, ani inne stworzenie nie będzie nas mogło odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Rz 8, 35-39

,,Onego czasu rzekł Jezus uczniom swoim: Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Jeśli ziarno pszeniczne wpadłszy w ziemię, nie obumrze, samo zostaje; lecz jeśli obumrze, wiele owocu przynosi. Kto miłuje duszę swą, straci ją; a kto nienawidzi duszy swojej na tym świecie, na żywot wieczny zachowa ją. Jeśli kto Mnie służy, niech idzie za Mną; a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie. Jeśli kto Mnie będzie służył, uczci go Ojciec mój”. J 2, 24-26

W imię Prawdy! C. D. 166

29 stycznia 2024 roku ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie treści autorstwa ks. Leonarda Goffina:

,,Jakie są przymioty i tajemnice tego imienia (imienia Jezus)?
Brewiarz uroczystości dzisiejszej głosi po całym okręgu ziemskim słowa św. Pawła: ,,Ten jest kamień, który się stał na głowę węgła; i nie masz w żadnym innym zbawienia, albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którembyśmy mieli być zbawieni.” Odłączeni od Kościoła katolickiego bracia twierdzą, że katolicki Kościół wypiera Jezusa, jako wyłączonego pośrednika, przez Maryą i Świętych Pańskich. Na to odpowiada jeden z najgłowniejszych teologów niemieckich następujacemi słowy: ,,Niechaj zwolennicy innych wyznań chrześcijańskich zajrzą do czterech wielkich liturgicznych świąt Kościoła, t. j. mszału, brewiarza, rytuału i pontyfikału, a przekonają się, że Bóg i Chrystus jest źródłem, początkiem i końcem wszelkich modlitw Kościoła.”
W dalszym ciągu pisze tenże sam kapłan: ,,Chrystus w Swej prawdzie i łasce, w Swych cierpieniach i śmierci, w Swej niebieskiej i wiekuistej chwale jest w Kościele katolickim o wiele bliższym Swym wiernym; stosunki dusz wiernych do Chrystusa w obrębie Kościoła katolickiego są o wiele więcej bezpośredniej, głębsze, serdeczniejsze niż w jakiemkolwiek innem wyznaniu. W ofierze Mszy świętej zstępuje Chrystus Pan w tajemniczej chwili w własnej osobie na ołtarz, a dusza ożywiona wiarą, nadzieją i miłością tarzając się w prochu woła: ,,Jezu, dla Ciebie żyję, Tobie umieram. Jezu! Twoją jestem za życia i w śmierci!” ,,Panie, nie jestem godzien, abyś wstąpił do przybytku serca mego, ale rzeknij tylko słowo, a uzdrowioną zostanie dusza moja!” Jeszcze wznioślejszą jest chwila przyjęcia Ciała Pańskiego, w której rzeczywiście i istotnie spożywamy Ciało i Krew Pańską, tak, że z uniesieniem radości zawołać możemy: ,,Żyję, ale nie ja, lecz Chrystus we mnie żyje.” (Ga 2, 20) Wszystkie liturgiczne modlitwy kończą się słowami: ,,Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa”, albo też: ,,Przez Pana naszego Jezusa Chrysusa, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego jako Bóg od wieków do wieków, Amen.” – Prócz tego czyż nie rozpoczynamy litanii odmawianych na cześć Maryi i Świętych Pańskich od przyzywania Chrystusa i Trójcy Świętej, czyż nie kończymy ich imieniem Chrystusa? Na początku litanii mówimy: ,,Panie, zmiłuj się nad nami! Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas! Boże Ojcze w niebie, zmiłuj się nad nami! Boże Synu, Zbawicielu świata, zmiłuj się nad nami! Boże, Duchu Święty, zmiłuj się nad nami!” A na końcu: ,,Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie! Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas! Panie wysłuchaj nas!” Jakiemże więc prawem zarzucają Kościołowi katolickiemu, że Kościół ,,wsuwa się” przy modlitwie chrześcijanina-katolika ,,między wiernego i Boga” i że katolik nie modli się do Boga w imię Jezusa Chrystusa? Nie ma wątpliwości, że w katolickim Kościele daleko więcej się modlą w imię Jezusa Chrystusa do Boga Ojca, aniżeli w obrębie tych wyznań, które wraz z ofiarą Mszy świętej i z wiarą w obecność Chrystusa w przenajświętszym Sakramencie wyrzekły się owego ducha modlitwy, który ożywia i na wskroś przenika nasz Kościół. Jak Kościół jest królestwem łaski, tak też jest królestwem modlitwy, tchnącem jedynie tą myślą: ,,Niechaj wzniesie się do Ciebie, Panie, modlitwa nasza, i niechaj zstępuje na nas miłosierdzie Twoje!”

Kiedy i w jakim celu ustanowiono dzisiejsze święto (Najświętszego Imienia Jezus)?
Dawniej obchodzono to święto razem z Obrzezaniem Pana Jezusa. W roku 1721 przeniósł je Papież Innocenty III, w skutek prośby cesarza Karola VI na drugą niedzielę, po Trzech Królach, zwłaszcza ze względu na to, że kilku innych Papieży już przedtem pozwoliło niektórym zakonom święcić je w dniu powyżej oznaczonym. Stało się to dlatego, aby z jednej strony oddać powinną część świętemu Imieniu, z drugiej, aby wiernym przypominać wysokie znaczenie i zbawienna skuteczność tegoż Imienia, jako też polecić im gorące nabożeństwo do niego.”

,,Tedy Piotr, napełniony Duchem Świętym, rzekł do nich: Książęta ludu i starszy słuchajcie! Jeśli my dziś sądzeni jesteśmy o dobrodziejstwo przeciw człowiekowi niemocnemu, przez co by ten był uzdrowiony, niechże wam wszem jawno będzie i wszystkiemu ludowi Izraelskiemu, że przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, któregoście wy ukrzyżowali, którego Bóg wzbudził od umarłych, przez Tegoć ten stoi zdrowy przed wami. Ten jest kamień, odrzucony od was budujących, który się stał na głowę węgła. I nie masz w żadnym innym zbawienia; albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którembyśmy mieli być zbawieni.

Co znaczy tutaj wyraz: przez imię Jezusa?
Wysoka rada żydowska powołała apostołów po cudownem uzdrowieniu chorego przed sąd i zapytała ich: ,,Jaką siłą i w czyjem imieniu uczyniliście to?” Na to odrzekł Piotr, że się to stało w imię Jezusa, tj. mocą i siłą Pana Jezusa, którego imię nad chromym wymówili, powodowani silna wiarą we wszechmocne Bóztwo Chrystusa.

Czemu Chrystus zowie się ,,kamieniem węgielnym”?
Jak kamień węgielny tworzy podstawę, na której się opiera gmach cały, tak Jezus Chrystus jest fundamentem, na którym spoczywa prawdziwe królestwo Boże, żywa i duchowa świątynia Boża tj. Kościół Jego. On jest założycielem tego królestwa, On oswobodził świat z niewoli grzechu i szatana, On powrócił ludziom dostojeństwo dzieci Bożych. Kto przeto pragnie zbawienia, osiągnąć je jedynie może przez Chrystusa. Żydzi wzbraniali się uznać, że Jezus jest rzeczywistym, przez Boga zesłanym Mesyaszem i odepchnęli Go od siebie, śmierć Mu zadając; ale Bóg Jego i tylko Jego uczynił Zbawicielem świata.

Jak należy wymówić to Imię, aby doznać na sobie Jego siły?
Z żywą wiarą, z silną i niewzruszoną ufnością, z głęboką czcią i pobożnością; gdyż na imię Jezusowe mają się schylać wszelkie kolana niebian, mieszkańców ziemi i podziemnych. (Flp 2, 10) – Źle przeto i zdrożnie postępują ci, którzy to Imię wymawiają lekkomyślnie i lekceważąco. Zwyczaj nadużywania tego Imienia przy klątwach jest wymysłem prawdziwie piekielnym. Co czynią potępieńcy i djabli, to naśladuje człowiek, nadużywając występnie tego Imienia.

Czemu to najświętsze Imię okazuje się dzisiaj bezskuteczne?
Gdyż wiara między chrześcijanami coraz więcej słabnie, ufność wątleje a całkowite zdanie się na wolą Bożą jest coraz rzadsze. W miarę ożywienia wiary, utwierdzenia się ufności i zdania się na wolą Pana Boga, siła tego najświętszego Imienia w cudowniejszem okaże się świetle.(…)

Co znaczą słowa: ,,nie daj się zwyciężyć złemu”?
Wywzajemniając się za obrazę obrazą, dajesz się pokonać nie człowiekowi, lecz, co jest większą sromotą, nizkiej namiętności tj. gniewowi. Milcząc zaś, odniesiesz zwycięstwo. Tysiące poznają się na fałszywych zarzutach przeciwnika twego i przyznają ci palmę zwycięstwa. Zwyciężyć dokuczeniem i zemstą jest sprawą diabelską. W szkole walki Jezusa Chrystusa jest prawem, że nie bijący, lecz pobity osiąga koronę zwycięzką. Co u innych uchodzi za klęskę, jest tutaj tyumfem. Taka jest moc Boża, takie bojowisko niebieskie, takie widowisko aniołów. (Chryzostom w t. s. miejscu).”

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie słowa św. Pawła ( 2 Tym 4, 1-8):

,,Najmilszy! Zaklinam cię przed Bogiem i Jezusem Chrystusem, który będzie sądził żywych i umarłych, przez przyjście Jego i Królestwo Jego: przepowiadaj słowo, nalegaj w czas, nie w czas; karć, proś, grom z wszelką cierpliwością i nauką. Będzie bowiem czas, gdy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości nagromadzą sobie nauczycieli, mając świerzbiące uszy, i od prawdy słuch odwrócą, a obrócą się ku baśniom. Ale ty czuwaj, znoś wszelkie trudy, sprawuj dzieło ewangelisty, posługiwanie twoje wypełniaj. Bądź trzeźwym. Bo mnie już ofiarować mają, i czas rozwiązania mego nadchodzi. Potykaniem dobrym potykałem się, zawodu dokonałem, wiarę zachowałem. Na ostatek odłożony mi jest wieniec sprawiedliwości, który mi odda Pan, sędzia sprawiedliwy, w on dzień, a nie tylko mnie, ale i tym, którzy miłują przyjście Jego.”

W imię Prawdy! C. D. 157

23 stycznia 2024 roku

W dniu ważne były dla mnie poniższe treści z Liturgii słowa i Liturgii godzin:

,,Tymczasem nadeszła matka i braci jego. Zatrzymawszy się przed domem, kazali go przywołać. A wkoło niego siedziało dużo ludzi, gdy Mu doniesiono: ,,Matka Twoja i bracia stoją przed domem i pytają o Ciebie.” A On dał im taką odpowiedź: ,,Któż jest matką moją i braćmi moimi?” Potem spojrzawszy na siedzących wkoło siebie rzekł: ,,Oto matka moja i braci moi! Bo ten, który spełnia wolę Bożą, ten jest mi bratem, siostrą i matką.” Mk 3, 31-35

,,Jakiż język potrafi godnie opowiedzieć o Bożych darach! Zbyt wiele ich jest, by można je było policzyć. Ich wielkość tak niezmierna, iż wystarczyłby jeden, aby zobowiązać nas do ustawicznego dziękczynienia Dobroczyńcy.
A oto dar, którego – nawet gdybyśmy chcieli – nie wolno nam pominąć, którego nikt, jeśli tylko obdarzony jest zdrowym rozsądkiem i umiejętnością rozumowania, nie może przemilczeć; nawet wówczas, jeśli daru tego i tak należycie wysłowić nie potrafi.
Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje; uczynił go godnym poznania siebie i obdarzył rozumem spośród wszystkich stworzeń na ziemi. Potem gdy człowiek dał się zwieść szatanowi i popadł w grzech, a przez grzech w śmierć i związane z tym utrapienia, Pan Bóg go nie opuścił. Najpierw przekazał mu Prawo, by było dlań pomocą, wyznaczył aniołów, by pilnowali go i bronili, wysyłał proroków, aby piętnowali zło, a uczyli cnoty. Groźbami i karami powstrzymywał i poskramiał skłonność do złego, obietnicami zaś zachęcał do czynienia dobra. Na wielu przykładach wskazywał zawczasu, dokąd prowadzi droga cnotliwa, dokąd zaś droga występku. A kiedy nawet mimo to człowiek trwał nadal w swej przewrotności, Pan Bóg nie przestał się nim zajmować.
Boża dobroć nie opuściła nas ani też my sami nierozumnie wzgardziwszy zaszczytami, do których nas powołał, nie zdołaliśmy zniweczyć Jego ku nam miłości, mimo iż dopuściliśmy się zniewagi względem naszego Dobroczyńcy. Co więcej, zostaliśmy wyzwoleni spod władzy śmierci i powołani do życia przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Tutaj znowu sposób wyświadczenia dobrodziejstwa wywołuje szczególny podziw: „On będąc w postaci Bożej nie zechciał strzec zazdrośnie swej równości z Bogiem, ale wyniszczył samego siebie przyjąwszy postać sługi”.
On też „wziął na siebie nasze słabości, dźwigał nasze cierpienia, został zraniony za nas, abyśmy zostali Jego ranami uzdrowieni”. „Wykupił nas z przekleństwa, sam stawszy się dla nas przekleństwem”. Poniósł haniebną śmierć, aby doprowadzić nas do życia pełnego chwały.
Nie dość Mu było przywrócić umarłych do życia, ale ponadto powołał ich do uczestnictwa w swej Boskiej godności i przygotował wieczne szczęście przewyższające wspaniałością wszelkie wyobrażenie człowieka.
Cóż więc oddamy Panu „za wszystko, co nam wyświadczył”? Jest tak dobry, iż niczego nie domaga się w zamian za swe dary. Wystarczy Mu nasza wdzięczna miłość. Kiedy to wszystko rozważam – aby rzec szczerze – jestem oszołomiony i przerażony, iż z powodu mej lekkomyślności albo zajmowania się drugorzędnymi sprawami mogę stracić Bożą miłość i stanę się dla Chrystusa przedmiotem niechęci i odrazy”.- św. Bazyli Wielki