W imię Prawdy! C. D. 604

2 października 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim. Jeśli będziesz wiernie słuchał jego głosu i wykonywał to wszystko, co ci polecam, będę nieprzyjacielem twoich nieprzyjaciół i będę odnosił się wrogo do odnoszących się tak do ciebie. Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebusyty, a Ja ich wygładzę.” Wj 23, 20-23

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.20. Anioła mego.
Michała Archanioła, przełożonego i opiekuna Synagogi.
W.21. Ani go lekce poważaj. Hebr. ani go wyzywaj do gorzkości. Wers grec. nie bądź mu nieposłusznym.
-Jest imię moje w nim.
On przedstawia imię, powagę i wolę moję. Imię często oznacza powagę i potęgę.”

,,W tym samym czasie przystąpili do Jezusa uczniowie z takim zapytaniem: ,,Kto też jest największy w królestwie niebieskim?” A on przywołał do siebie dziecko, postawił je wśród nich i rzekł: ,,Zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie staniecie się znów jako dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto zatem stanie się tak mały i pokorny jak to dziecię, ten będzie największy w królestwie niebieskim. A kto by przyjął jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje.
Strzeżcie się mieć w pogardzie jedno z tych najmniejszych! Bo powiadam wam: aniołowie ich w niebiesiech patrzą nieustannie na oblicze Ojca mego który jest w niebie. Bo Syn Człowieczy przyszedł, aby ocalić to, co zginęło.” Mt 18, 1-5. 10

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.1. W onę godzinę.
W tym czasie.
-Przyszli do Jezusa uczniowie.
Żeby dało się pogodzić to, co mają św. Mateusz w tem miejscu, Marek 9, 33, i Łukasz 9, 46, należy zrobić porządek dziejów, który był taki: przyszedł Pan, jak się powiedziało w rozdziale poprzedzającym do Kafarnaum: wstąpiła zaś, jak powiada św. Łukasz, w serca uczniów pyszna myśl o pierwszeństwie, o którem, jak jest u Marka, w drodze spór wiedli idąc do Kafarnaum, pytając siebie nawzajem, ktoby z nich był większym; przybyli do domu, jak powiada św. Mateusz: rozkazał Chrystus Piotrowi, żeby szedł do morza, ułowił rybę i zapłacił podatek: gdy powrócił, zapytał, jak ma św. Marek 9, 32: ,,Coście w drodze rozmawiali?” Oni zawstydzeni milczeli. Pan zaś usiadłszy wezwał ich. Tedy w onę godzinę, to jest, na ówczas przystąpili, jak powiada św. Mateusz, i dali pytanie nie o sobie, lecz ogólnie: ,,Kto mniemasz większy jest w królestwie niebieskiem?”
-W króleststwie niebieskiem.
W kościele, a potem w niebie. Sądzili, iż Chrystus naprzód będzie panował na ziemi, potem ze swoimi przejdzie do nieba, do królestwa wiecznego.
-Ktoli większy jest.
Tego pytania Apostołowie stąd przyczynę wzięli, iż widzieli Piotrowi zwierzchność daną nad wszystkimi, przez to że mu rzeczono: Tyś jest opoka. Tobie dam klucze, a wyżej: Daj im za mię i za się. Wszakże nie śmiejąc jaśnie spytać, przeczby Piotra nad insze przełożył: pytają z daleka, Ktoby był między nimi większym.
W.2. A Jezus wezwawszy dziecięcia.
Uczynił to dla tego, żeby, jak zauważył św. Chryzostom, nie tylko słowy, ale także i samymi rzeczami obecnemi, nauczyć pokory i prostoty.
W.3. Jeżeli się nie nawrócicie.
To jest od pychy i ambicyi. Jeśli nie odmienicie obyczajów, i nie przywdziejecie na siebie pokory i prostoty dziecięcej niejako.
-Nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego.
Uczniowie pytali o pierwszeństwie w kościele, a Chrystus odpowiada o królestwie niebieskiem, używając słów w dwuznacznem znaczeniu królestwa niebieskiego.
-Jako małe dziatki.
Pokora, niewinność, szczerość, a prostota jest nam tym przykładem dziatek zalecona
W.4. Jako to dzieciątko.
Nie należy tego rozumieć, jakoby się wymagało zupełnie takiej samej prostoty i pokory od wszystkich, jaka jest w dzieciach: ktoby bowiem wszedł do królestwa niebieskiego? Ale się podaje największy wzór tych cnót, abyśmy do niego, o ile zdołamy, jak najwięcej przybliżyć się usiłowali.
-Ten jest większy.
Im kto pokorniejszy, tem większy.
W.5. A ktoby przyjąć.
Ktoby dla mnie przyjął w gościnę, lub innym jakim sposobem dopomógł, ochronił i zabezpieczył tych pokornych, mnieby samego w niejaki sposób przyjął; bo co się im robi, uważam tak samo, jakby się mnie robiło.
W.10. Aniołowie ich itd.
A zatem łatwo mogą uprosić pomsty u Boga na tych, którzy nimi gardzą.
Wielka jest zacność dusze człowieczej, że każda z nich, od początku narodzenia, ma anioła stróża swego naznaczonego.”

W imię Prawdy! C. D. 603

1 października 2024 roku – ciąg dalszy

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Kiedy dobiegały końca dni, po których miał być zabrany z tego świata, wyruszył w drogę mając oczy zwrócone ku Jeruzalem. Wysłał więc posłańców przed sobą, a oni poszli i wstąpili do pewnej miejscowości samarytańskiej, aby przygotować mu gospodę. Lecz nie przyjęto go, ponieważ szedł w kierunku Jerozolimy. Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: ,,Panie, czy chcesz, abyśmy przywołali ogień z nieba, żeby ich pochłonął?” Lecz on odwróciwszy się zgromił ich mówiąc: ,,Nie wiecie, jakiego ducha jesteście! Syn Człowieczy nie przyszedł, aby zatracać dusze, lecz aby je zbawić.” Potem poszli do innej miejscowości.” Łk 9, 51-56

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.51. Gdy się wypełniły dni wzięcia jego.
W których miał być wzięty; w których miał powrócić do nieba, w których, jak powiada św. Jan 13, 1, miał przejść z tego świata do Ojca.
-Utwierdził twarz swoją.
Oznacza się, że Chrystus całą zewnętrzną postawą okazywał iż z pewnego i nieodwołalnego postanowienia ma iść do Jerozolimy.
-Posłał posły.
Zdaje się że to byli Jakub i Jan, ponieważ oni sami tylko w w. 54 wspominają się, iż rozgniewani pytali Chrystusa czy zezwoli na to aby ogień spadł z nieba na Samarytanów. Zapewne posłani byli uczniowie dla przygotowania koniecznych rzeczy, i może dla tego, iżby ich zaprawiać i przygotować do znoszenia krzywd i odmów.
W.53. Iż twarz jego była idącego do Jeruzalem.
Widzieli Samarytanie iż Chrystus i ci co za nim postępowali, szli na nabożeństwo do Jerozolimy (najprawdopodobniej bowiem że wtedy Wielkanoc zbliżała się, lub inne jakie święto); a więc przez nienawiść do religii, którą brzydzili się, nie przyjęli Chrystusa.
Samarytanowie byli odszczepieńcy od Żydów, i mieli kościół heretycki na górze Garyzym umyślnie dla tego, aby odwabiali ludzie od kościoła Bożego który był w Jeruzalem: gdzie tylko była prawdziwa chwała i służba Boża. I przetoż nie radzi przyjmowali do gospody naszego Zbawiciela, że widzieli, iż on często przebywał w Jeruzalem, a nigdy nie bywał w ich kościele.
W.54. Aby ogień zstąpił.
Na ukaranie krzywdy wyrządzonej przez Samarytanów
W.55. Nie wiecie czyjego ducha jesteście.
Nie wiecie że trzeba być innego ducha niż był Eliasz. Eliasz bowiem postępował w duchu srogości i sprawiedliwości; tak bowiem wypadało postępować z ludem owego wieku, stanu i położenia niewolniczego. Wy zaś, którzy jesteście pod Ewangelią i pod prawem synów Bożych powinniście się rządzić duchem łagodniejszym i naśladować mnie, który jestem cichy i pokornego serca.
-Zfukał je.
Nie zabraniać Pan sprawiedliwości, ani srogiego karania złych ludzi, ani gani uczynku Heliaszowego, ani postępków kościelnych, które heretyki choć na gardle karzą. Ale pokazuje, iż nic takowego dziać się nie ma przeto, aby się kto własnej krzywdy pomścił: ani bez rozsądku, i chęci zbawienia i polepszenia tych, które karzą dla przykładu innych. Przetoż i Piotr święty użył mocy swojej nad Ananiaszem i Safirą, skarawszy obydwu nagłą śmiercią, iż trochę pieniędzy ujęli kościołowi. Dz 5, 5.
W.56. Dusze tracić.
Życie wydzierać.
-Zachowywać.
Otwierając wstęp do wiecznego zbawienia.”

W imię Prawdy! C. D. 602

1 października 2024 roku

W tym dniu ważne były dla mnie poniższe treści z liturgii słowa:

,,Wreszcie Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień. Hiob zabrał głos i tak mówił:
«Niech przepadnie dzień mego urodzenia
i noc, gdy powiedziano: „Poczęty mężczyzna”.
Niech dzień ten zamieni się w ciemność,
niech nie dba o niego Bóg w górze.
Niechaj nie świeci mu światło,
niechaj pochłoną go mrok i ciemności.
Niechaj się chmurą zasępi,
niech targnie się nań nawałnica.
Niech noc tę praciemność ogarnie
i niech ją z dni roku wymażą,
niech do miesięcy nie wchodzi!
O, niech ta noc bezpłodną się stanie
i niechaj nie zazna wesela!
Niech ją przeklną złorzeczący dniowi,
którzy są zdolni obudzić Lewiatana.
Niech zgasną jej gwiazdy wieczorne,
by próżno czekała jutrzenki,
źrenic nowego dnia nie ujrzała:
bo nie zamknęła mi drzwi życia,
by zasłonić przede mną mękę.
Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona,
nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać?
Po cóż mnie przyjęły kolana
a piersi podały mi pokarm?
Nie żyłbym jak płód poroniony,
jak dziecię, co światła nie znało.
Teraz bym spał, wypoczywał,
odetchnąłbym w śnie pogrążony
z królami, ziemskimi władcami,
co sobie stawiali grobowce,
wśród wodzów w złoto zasobnych,
których domy pełne są srebra.
Tam niegodziwcy nie krzyczą,
spokojni, zużyli już siły.
Tam wszyscy więźniowie bez lęku,
nie słyszą już głosu strażnika;
tam razem i mały, i wielki,
tam sługa jest wolny od pana.
Po co się daje życie strapionym,
istnienie złamanym na duchu,
co śmierci czekają na próżno,
szukają jej bardziej niż skarbu w roli;
cieszą się, skaczą z radości,
weselą się, że doszli do grobu.
Człowiek swej drogi jest nieświadomy,
Bóg sam ją przed nim zamyka.
Płacz stał mi się pożywieniem,
jęki moje płyną jak woda,
bo spotkało mnie, czegom się lękał,
bałem się, a jednak to przyszło.
Nie znam spokoju ni ciszy,
nim spocznę, już wrzawa przychodzi»” Hi 3, 1-26

Do powyższego fragmentu Pisma świętego ważny był dla mnie komentarz z ks. Wujka:

,,W.1. Złorzeczył.
Począł narzekać, i nazywać siebie nieszczęśliwym.
-Dniowi swemu.
Życiu lub tak nędznemu swojemu położeniu, jakby rzeczono: Począł zwiększać niedolę położenia swego. Tak więc często w Piśmie świętym złorzeczenie, oznacza niedolę, a błogosławieństwo bierze się za pomyślność.
W.3. Niech zginie dzień.
Jakby mówił: lepiej byłoby gdyby ten dzień nie istniał. Doktor Hieronim twierdzi, że od tego wiersza aż do wiersza 7 ostatniego rozdziału, wszystko było pisano wierszami.
-W którym rzeczono.
Przez akuszerkę lub posłańca było powiedziano, począł się człowiek, to jest urodził się. Zdaje się, iż to jest powtórzenie tego samego zdania inszemi słowy, co się bardzo często spotyka w Piśmie świętym.
W.4. Obróci w ciemności.
Jakby rzekł: oby on nigdy był nie zaświtał. Albo, godzien był ciemności, i aby nigdy nie istniał. Jeśli bowiem dzień przemieni się na ciemność, już dnia nie będzie. Co też w tym samym wierszu powiedziano: i niech nie będzie oświecon światłością.
-Niech się o nim nie pyta Bóg z wysoka.
Niech on nie ma żadnej wagi u Boga. Jakby mówił: Niech zginie zupełnie, czyli aby był zaginął; całe bowiem to narzekanie ku temu zmierza, iżby pokazał, że tak wielce jest dręczony, iż lepiejby gdyby się był nie narodził.
-Z wysoka.
Z nieba gdzie przebywa.
W.5. Niech go zaćmią ciemności.
Powtórnie jest tegoż samego zdania, mówił bowiem: Niech się obróci w ciemności, niech nie będzie oświecon światłością itd. Powtarzanie jednegoż narzekania wielkości uczucia do ciemności.
-Ogarnion gorzkością.
Mgłą i ciemnością niech będzie otoczony, wtenczas bowiem dzień gorzki jest gdy mu braknie światła.
W.7. Opuściała.
Niech ludzie w niej niczem się niezajmują żadnego nieczynią zebrania, niech się nieudają w podróż, niech z domu niewychodzą itp., tak wreszcie wszyscy niech się znajdują jak gdyby nigdy owa noc nie istniała. Albo znaczenie jest: niech będą owa noc i ów dzień, od innych dni roku i miesiąca wyłączonemi, wyjętemi itd.
-Ani chwały godna.
Niech będzie smutna, nieszczęśliwa.
W.8. Którzy złorzeczą dniowi.
Płaczki i mężowie którzy się najmowali do pogrzebów dla płakania i wysławiania wielkich czynów umarłych; oni to złorzeczyli dniowi, w którym zszedł opłakiwany umarły.
-Gotowi wzruszyć Lewiatana.
Którzy wziąwszy zapłatę, gotowi są wzruszyć żałość swoją, to właśnie ma znaczenie wyraz Lewiatan, który to wyraz bez przekładu zostawił tłumacz łaciński, podobnie jak i inne niektóre, jak np. Hosanna, Racha, Maronatha: z tej sądzę przyczyny, że nie jedno tylko przypuszczały tłumaczenie, a nie chciał sam określić co najgłówniej znaczyły.
W.10. Iż nie zawarła.
Gdyż w tej nocy narodziłem się.
-Ani odjęła złego.
Bo gdybym przed przyjściem na świat umarł, od tego zła, jakie cierpię byłbym wolny.
W.11. W żywocie.
We wnętrznościach matczynych.
W.13. Śpiąc milczałbym.
Snem śmierci uśpiony spoczywałbym.
W.14. Z królami i rodami ziemi.
Znaczenie jest: Spoczywałbym z książęty i przedniejszymi w narodzie.
-Którzy sobie budują pustynie.
Znaczy: albo którzy sobie wspaniałe groby i pomniki budują, w którychby sami tylko byli pogrzebani; albo którzy jako bogaci i możni, miasta wznoszą tam, gdzie pierwej były pustynie, lub zniszczone wojną albo pożarem, odbudowują i odnawiają.
W.15. Którzy mają złoto.
Jest to rozciągły opis bogactw i potęgi książąt. Inni odnoszą to do skarbów jakie niegdyś z umarłymi w grobach się chowały, tak, napełniają domy swe. Toż samo będzie co groby swe.
W.16. Jako martwy płód.
Toż samo powtarza innym sposobem mówienia. Życzy bowiem sobie żeby życia nie skosztował, lecz zgasnął jak płód niedonoszony, który pierwej umiera nim na świat wydan będzie.
-Skryty.
Który się ukrywa lub w skrytości umiera, to jest, w żywocie matki.
W.17. Tam niezbożnicy przestali od trwogi.
W grobie: śmierć bowiem przynosi koniec nieprawościom i wrzawom, które niezbożni wzbudzają.
-Spracowani siłą.
Jest to perifraza możnych, których potęga i władza utrudza się wielkiemi i licznemi sprawami w czasie pokoju; wielkiemi zaś pracami i niebezpieczeństwy w czasie wojny. Albo znaczy: których moc i siły chorobą, lub trudami są wyczerpane.
W.18. I niegdy… związani.
Którzy będąc za życia sługami, byli łańcuchem wiązani, teraz umarli wolni już są od przykrości, ani słyszą głosu uciążliwych prac nadzorcy napędzającego ich grozą i chłostą do pracy.
W.19. Wolen od pana swego.
Nie bojąc się już jego.
W.21. Jako wykopywawszy skarb.
Jako bowiem szukający skarbu, tego najwięcej pragną żeby go znaleźć, podobnie nędzarze pragną śmierci, w którejby odpoczęli.
W.23. Którego droga skryta jest.
Który nie wie dokąd się obróci, albo jakim sposobem uniknie trudności które nań cisną.
-Ciemnościami.
Nędz i przeciwności, z których się wydobyć nie może.
W.24. Jako wzbierające wody.
Jęk i ryczenie moje, tak dalece są gwałtowne, iż możnaby je porównać do wód z wysoka spadających.
W.26. Mimo się nie puszczał. LXX mają: ani w pokoju byłem, ani w milczeniu, ani w odpocznieniu, przyszedł jednak gniew na mnie. Znaczy: obowiązku mojego nie zaniedbywałem, lecz jako dobry rządca spraw na mnie włożonych i publicznych zatrudnieni nie odbiegałem, a jednak nieszczęściem jestem dręczony. Podług zaś Wulgaty, znaczenie jest: Mimo się puszczałem.
-Milczałem.
To jest: w spokoju, łagodnie i łaskawie poddanymi rządziłem, i jeśli który z nich z niecierpliwości lub z innych pobudek mnie obraził, mimo siebie to puszczałem i cierpliwie znosiłem. Inni odnoszą to do pierwszych klęsk, gdy z bogactw i dzieci był ogołocony, milczał bowiem i zdawał się niezważać na to Hiob; owszem błogosławił Bogu, a jednakże przypadła nań choroba najdotkliwszych wrzodów, od stopu nóg aż do wierzchu głowy.”

W imię Prawdy! C. D. 601

30 września 2024 roku – ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie poniższe treści:

,,Rachunek sumienia z obowiązków stanu.
Oprócz obowiązków osobistych ma każdy człowiek obowiązki stanu, które również kierowane są zasadami etyki Chrystusowej.
Czy nie starałem się o urząd, nie mając do tego odpowiednich zdolności i przygotowania? Czy awansowałem ludzi, lub zlecałem im obowiązki odpowiedzialne bez ich odpowiedniej kwalifikacji, jedynie ze względów znajomości lub bojaźni? Czy nie uczyniłem czegoś, co jest niezgodne z przysięgą?
Czy nie zaniedbałem w moich obowiązkach czegoś, co w razie potrzeby wielkie przyniesie szkody narodowi? Czy z niedbalstwa lub lekkomyślności nie narażałem życia mych bliźnich podwładnych? Czy dbałem należycie o duchowe dobro mych podwładnych? Czy nie użyłem mego urzędu na szkodę Kościoła? Czy nie dawałem złego przykładu podwładnym: pijaństwem, karciarstwem, rozpustą, lenistwem, plugawą mową, lub czymkolwiek innym? Czy strzegłem należycie tajemnic urzędowych?
Jako sędzia: Czy nie wydawałem wyroków wbrew sprawiedliwości? Czy nie zaniedbałem należytego zbadania sprawy?
Jako lekarz: Czy należycie przygotowuje się do spełnienia obowiązków wobec chorych, którzy w me ręce składają los życia? Czy nie stosuję wobec chorych zakazanych etyką zabiegów? (procuratio, abortus, euthaniasia, sterilisatio, etc.).
Politycy powinni zapytać siebie samych, czy znają zasady moralne polityki chrześcijańskiej, czy czytają odpowiednie encykliki Papieży, czy nie zaniedbują się w nabywaniu cnót politycznych? Czy nie popierałem uchwał i postepowania sprzecznego z sumieniem? Czy nie byłem zbyt ustępliwy i lękliwy wobec zakusów wrogów Kościoła?
Największe obowiązki i odpowiedzialność połączone są z urzędami publicznymi i dlatego wymagają znajomości praw moralnych, kierujących tymi działaniami i specjalnych cnót kierowniczych. Popełnia ciężki grzech, kto dążąc do urzędu, nie stara się o nabycie odpowiednich wiadomości moralnych, zawodowych i cnót, którymi się posłuży przy wykonywaniu obowiązków. Należy więc poznać katechizm nie tylko postepowania osobistego, ale i publicznego. Nauka Kościoła ma wiele dzieł podręcznych dla publicznego życia chrześcijan.

Krótki rachunek sumienia dla osób często chodzących do spowiedzi.
Ty, który często szukasz usprawiedliwienia w Sakramencie Pokuty, rozważ czy częste spowiedzi robią cię istotnie sprawiedliwym przed Bogiem i lepszym względem bliźnich? Czy one nie stały się dla ciebie pobożnym, lecz bezpożytecznym dla duszy twej zwyczajem, jeśli na główne wady i na najczęstsze uchybienia twoje żadnego wpływu nie mają? Czy przeciwnie nie nabierasz pysznego przekonania o sobie, żeś pobożniejszy, wyższy duchowo od tych, co takim jak ty praktykom religijnym nie są oddani dla ciężkiej pracy, lub obowiązków swoich?
Czy zobowiązany do tych praktyk wypełniasz je sumiennie, z uczuciem, a nie tylko dla zwyczaju, bez zastosowania do nich całego postępowania i całego życia twojego? Czy zamiast budować nie gorszysz drugich takim powierzchownym tylko nabożeństwem? Czy dla miłych ci nabożeństw, dla odmawiania długich pacierzy nie zaniedbujesz swych obowiązków? Czy zamiast pociągać najbliższe otoczenie do Sakramentów świętych i na nabożeństwa, nie zniechęcasz ich właśnie do tego przez swe zachowanie wyróżniające cię od drugich w kościele, a ośmieszające najświętsze praktyki?
Czy miłość Boża jest w tobie miłością czynną, to jest wydaną na spełnienie Jego woli i na uczynki miłości względem bliźnich twoich? Czy pamiętasz o tym, że nad pacierze milsze są Bogu uczynki miłosierdzia i gorliwe spełnianie obowiązków swojego powołania i stanu?
Czy nie wpadasz w przesadę, nie męczysz swej duszy i swego spowiednika tysiącami drobnych skrupułów, które mącą twój spokój i oddalają od Boga będącego Bogiem pokoju? To nie On ci je podsuwa; Bóg nie sprawia takich wstrząśnień wichrzących w twym sercu; Bóg wtedy nawet, gdy grzeszącym wyrzuca ich błędy, czyni to z nieopisaną słodyczą, a potępiając pociesza nas zarazem. Bóg upokarza nie wnosząc w dusze trwogi, a pociąga ku sobie w ten sposób, że wstydząc się swej nędzy, nie tracimy przecież pokoju. Niepokoje mają zawsze swe źródło w miłości własnej; podczas gdy miłość Boża jest źródłem pokoju. Zresztą, co wiesz, że nie z twej woli wynikło, to nie jest ani grzechem, ani nawet niedoskonałością i nie bój się tego, czego bynajmniej nie chciałeś. Jeżeli ci zaś o grzechy powszednie chodzi, to trzeba się upokarzać za nie, trzeba zapłakać nad nimi, gdy się je spostrzeże, ale obżałowanie zależy już zostawić za sobą, a dążyć dalej ku Bogu, który nie jest nieprzyjacielem, czyniącym na nas zasadzki, lecz ojcem, który nas kocha i który nas chce zbawić.
Zastanów się dobrze, czy, czyniąc sobie skrupuły z jednej mimowolnej myśli, z niedokończonego pacierza, przełamanego dla bardzo ważnej przyczyny postu, ty, który się bardzo często spowiadasz z rzeczy nie wartych spowiedzi, czy czynisz sobie skrupuły z posądzeń, plotek niby niewinnych, na jakich drudzy cierpią; czy nie zostajesz, często przystępując do Stołu Pańskiego, niepojednany z tymi, z których może od dawna niepojednany jesteś z winy twojej? Czy czujesz te skrupuły, gdy bawisz się obmową nieobecnych i wydawaniem sądów surowych o ludziach za błędy, za które może ty sam odpowiesz kiedy przed Bogiem? Czy czynisz je sobie z tego wszystkiego, czym dobrowolnie rujnujesz swoje zdrowie? Czym zatruwasz pogodę myśli twojej, czym może szarpiesz zbolałe serce twoje? Czym łasce Bożej zagradzasz do duszy twej dostęp?
To są skrupuły, jakie mieć słusznie powinieneś, bo komu wiele jest dane, ten z wielu rachunek zdać musi.

Żal za grzechy.
Jest to boleść duszy i znienawidzenie popełnionych grzechów z mocnym postanowieniem niegrzeszenia więcej. Ten żal powinien być wewnętrzny, to znaczy nie tylko objawiać się w słowach, ale rodzić się w sercu. Powinien być również nadprzyrodzony, czyli wypływać z łaski i z pobudek nadprzyrodzonych. Ten żal wreszcie musi być powszechny i nade wszystko tzn. iż nienawidzimy wszystkie grzechy i bardziej niż wszystko inne.
Do wzbudzenia takiego żalu dopomoże nam odmówienie któregoś z pslamów pokutnych lub Confiteor.

Zadośćuczynienie za grzechy.
Kara wieczna, na którąśmy przez grzech śmiertelny zasłużyli, została nam zamieniona na lekkie zadośćuczynienie, które obejmuje kary doczesne, a w szczególności pokutę naznaczoną przez spowiednika. Intencja wypełnienia pokuty naznaczonej przez spowiednika, jest warunkiem koniecznym do ważności rozgrzeszenia. Bez niej Sakrament Pokuty nie byłby całkowity, bo chęć zadośćuczynienia, jest jedną z istotnych części Sakramentu. Obowiązek dopełnienia pokuty ciąży na penitencie dopóty, dopóki jej nie wypełni. Trzeba więc ją odprawić jak najprędzej by uniknąć zapomnienia.

Odpusty.
Odpust jest to darowanie przez Boga kary doczesnej za grzechu już odpuszczone co do winy. Przez odpusty darowuje Kościół tę karę w taki sposób, że żywym przez zwolnienie, a umarłym przez modlitwę, przydziela nieskończone zadośćuczynienia Jezusa Chrystusa i nieprzebrane zadośćuczynienia Najświętszej Maryi Panny oraz Świętych, stanowiące skarb duchowy Kościoła.
Odpusty są dwojakie: zupełne, czyli odpuszczenie całej kary doczesnej za grzechy i cząstkowe, czyli odpuszczenie tylko części kary doczesnej za grzechy.
Warunki, aby ktoś mógł zyskać dla siebie odpusty:
Aby ktoś mógł zyskać dla siebie odpusty trzeba:
a)aby był ochrzczony i nieekskomunikowany.
b)miał przynajmniej ogólną intencję ich dostąpienia.
c)należycie wypełnił przepisane uczynki.
d)był w stanie łaski przynajmniej na końcu przypisanych uczynków i nie był przywiązany do żadnego grzechu powszedniego, gdy idzie o uzyskanie zupełnego odpustu.

Kto nie może zyskać danego odpustu zupełnego, może go jednak dostąpić cząstkowo zależnie od warunków, które posiada.
W szczególności co do odpustów zupełnych należy odróżnić te, które można dostąpić tylko raz na dzień, lub raz w miesiącu i te, które można dostąpić, ilekroć spełniamy odpowiednie warunki.
Spowiedź wymaganą, dla niektórych odpustów można odbyć 8 dni przed dniem wyznaczonym lub podczas jego oktawy. Komunię zaś można przyjąć jeden lub dwa dni przed dniem wyznaczonym, lub podczas oktawy. Ponadto osoby, które zwykle spowiadają się dwa razy na miesiąc i co dzień, lub prawie co dzień przystępują do Komunii, nie są obowiązane dodatkowo się spowiadać, by uzyskać odpusty.
Co się tyczy modlitw na intencję Ojca świętego należy brać pod uwagę następujące zasady:
Jeżeli chodzi o odpust cząstkowy lub zupełny, który raz tylko w dniu otrzymać można, wystarcza odmówić tylko jedno Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, lub jakąkolwiek inną ustną modlitwę na intencję Ojca świętego. Jeśli zaś chcemy uzyskać odpust zupełny, kilka razy na dzień musimy za każdym razem odwiedzić kościół i odmówić 6 razy Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu na intencję Ojca świętego.
W wykorzystywaniu odpustów trzeba unikać skrajności: czy to lekceważenia z jednej strony, czy też uganiania się za nimi w sposób przesadny.”

W imię Prawdy! C. D. 600

30 września 2024 roku – ciąg dalszy

W tym dniu przeczytałem ważne dla mnie poniższe treści:

,,Przykazania Boskie
Twój stosunek do Boga i do rzeczy Bożych (I-III Przykazania Dekalogu):
Czy nie zaniedbywałem moich obowiązków w stosunku do Boga? (oddawanie Mu czci, pacierz codzienny, msze święte niedzielne i świąteczne), czy nie bluźniłem, szemrałem przeciw rozporządzeniom Bożym? Czy nie zaniedbywałem natchnień Bożych, pociągających mnie do czynów doskonałych? Czy nie spełniałem praktyk religijnych niepobożnie? Czy nie zaniedbywałem nauki wiary, stosownie do moich warunków? Czy nie wstydziłem się wiary świętej? Czy nie czytałem książek i pism przeciwnych wierze katolickiej? Czy nie dopuszczałem lekceważąco myśli przeciwnych wierze? Czy nie brałem czynnego udziału w nabożeństwach niekatolickich (np. śpiewając lub modląc się razem)?
Czy nie należę do towarzystw wrogich Kościołowi, (np. sekty masońskie, towarzystwa teozoficzne, lub inne, w których można zauważyć zwalczanie Kościoła)? Czy nie wierzyłem w zabobony, gusła, senniki, przesądy? Czy nie rozpaczałem przeciw miłosierdziu Bożemu? Czy z uwagi na łatwość otrzymania rozgrzeszenia, nie obrażałem Boga tym częściej? Czy nie szkodziłem sprawie Bożej przez swoje postępowanie (np. dawanie pieniędzy, które będą użyte na akcję szkodliwą dla Kościoła)?
Czy nie wymawiałem imion Boga, Najświętszej Panny lub Świętych bez uszanowania? Lekceważąco, lub bluźnierczo? Czy nie przysięgałem fałszywie, czy nie złamałem przysięgi lub ślubu (obietnicy danej Bogu pod grzechem)? Czy nie zaniedbywałem poparcia misjom katolickim, lub czy nie przeszkadzałem kapłanom w spełnianiu ich obowiązków? Czy im w tym pomagałem?

W stosunku do ludzi i do siebie samego:
IV Przykazanie.
Czy z należytym uszanowaniem odnosiłem się do rodziców, kapłanów, nauczycieli, przełożonych? Czy troszczę się o utrzymanie rodziców, według ich stanu i mojej możności? Czy nie zaniedbałem duchowych i doczesnych potrzeb moich dzieci i czy dbam należycie o ich wychowanie katolickie, o katolicką szkołę? Czy, jako przełożony, nie dawałem złego przykładu podwładnym i czy nie ubliżałem ich ludzkiej godności? Czy im nie szkodziłem?

V Przykazanie.
Czy nie chowam zbyt długo urazy do bliźniego? Czy nie wyrządziłem bliźniemu rozmyślnie ciężkiej przykrości i czy nie stałem się powodem bolesnych przeżyć? Czy nie biłem, kaleczyłem ich? Czy nie szkodziłem własnemu zdrowiu, przez nadużycie alkoholu, tytoniu, narkotyków, przez hulanki? Czy nie życzyłem sobie lub bliźniemu nieszczęścia i śmierci? Czy gorszyłem bliźnich, zwłaszcza młodszych i tych, którzy mieli do mnie szczególne zaufanie, lub byli ode mnie zależni? Czy nie zaniedbałem udzielić pomocy bliźniemu, będącemu w potrzebie? Czy mściłem się na bliźnich moich? Czy nie doradzałem spędzania płodu lub czy w jakikolwiek sposób w tym nie współdziałałem? Czy nie paczyłem sumienia bliźnich moich, zwłaszcza młodszych, złym przykładem lub błędnymi pouczeniami? Czy nie pomagałem do grzechu, lub będąc do tego zobowiązany, czy przeszkodziłem grzechowi?

VI i IX Przykazanie.
Bóg dał człowiekowi skłonność do zawierania małżeństwa i rodzenia potomstwa. Lecz ani uczuć, ani władz, ani żadnych sił, skłaniających obie płci do siebie, nie wolno nadużyć. Reguluje te sprawy specjalnie dany od Boga na to wstyd i zdrowy sąd rozumu. Wszystkie narody cenią panieństwo, ale szczególnie czyni to Kościół katolicki. Wejście w związki małżeńskie po chrześcijańsku pojęte uważać należy za służbę Bożą. Czystość obowiązuje nie tylko w stanie panieńskim (dla obojga płci) ale także w swoisty sposób, w małżeństwie. Praktyka życiowa wskazuje, że każdy, kto zachowa odpowiednią ostrożność, może dojść do małżeństwa w stanie dziewiczym, zwłaszcza jeśli prosi usilnie o pomoc Boga przez przyczynę Niepokalanej Dziewicy Maryi.
Uwaga: dla niektórych osób robienie drobiazgowego rachunku z tego przykazania jest niewskazane.
Czy nie rozbudzałem w sobie wyobrażeń, uczuć i myśli nieczystych i czy nachodzące mnie starałem się oddalić, lub nie doszukiwać się w nich zmysłowego zadowolenia? Czy nie przypatrywałem się rzeczom obrażającym wstydliwość, nie czytałem książek, nie oglądałem rycin, w których szukałem wrażeń bezwstydnych? (zwrócić należy uwagę na nieprzyzwoite żarty, opowiastki, listy i rysunki, słowa i porównania, jakich pełno nieraz w życiu, a jakie zupełnie nie godzą się z pojęciem chrześcijanina-katolika, a płyną przeważnie z bezmyślności i lenistwa duchowego, i prędzej czy później doprowadzają do życia bezwstydnego. Zazwyczaj są one jednak z takim życiem ściśle związane. Należy uszlachetnić swoją wyobraźnię i umysł). Czy nie dotykałem ciała własnego lub bliźnich dla wywołania uczuć bezwstydnych? (zwrócić uwagę na to, że pewne rodzaje grzechów nieczystych są szczególnie ciężkie np. zgwałcenie nietkniętej dziewicy, pożycie cielesne z cudzą żoną, grzechy sodomskie, grzechy nieczyste przeciw naturze. Grzechy te w szczególny sposób sprowadzają karę Bożą, jeszcze za życia, w postaci strasznych kar osobistych i społecznych). Osoby żyjące w małżeństwie niech nie używają małżeństwa w sposób przeszkadzający osiągnięciu celu małżeństwa.

VII i X Przykazanie.
Dobro materialne własne i cudze winno być chronione, bo jest owocem wielu trudów. O wielkości grzechu decyduje wartość rzeczy i inne okoliczności.
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, państwowej lub społecznej? Czy nie pomagałem złodziejowi przed odbieranie i przechowywanie lub kupno rzeczy kradzionej? Lub w jakikolwiek inny sposób? Czy oddałem rzeczy znalezione, pożyczone lub skradzione? Czy nie uszczuplałem, nie zatrzymywałem słusznego zarobku pracownikom? (jest to grzech o pomstę do nieba wołający). Czy nie zaniedbałem dopilnowania rzeczy będących własnością społeczną? Czy nie łaknąłem dobra cudzego? Czy nie zniszczyłem złośliwie dobra cudzego?

VIII Przykazanie.
Użycie mowy. Mowa jest wielkim darem Bożym i dlatego używać jej wolno tylko dla chwały Bożej i pożytku bliźnich. Na uczciwość w używaniu słowa, mówionego, czy pisanego, trzeba zawsze pilnie baczyć, bo przed sądem Bożym zdać nam przyjdzie rachunek, z każdego słowa. Nie wolno nam zapominać, że wszelkie kłamstwo wtedy tylko odpuszczone będzie, jeśli kłamca odwoła i naprawi krzywdę wyrządzoną kłamstwem.
Czy uczciwie używam daru mowy i pisma? Czy skłamałem i jaka z mojego kłamstwa wyszła szkoda dla bliźniego, narodu, Kościoła? Czy posądzam bez uzasadnienia? Czy bez potrzeby mówiłem o rzeczywistych wadach i grzechach bliźnich? (obmowa), czy ich nie przeinaczałem z krzywdą bliźniego? (plotki), czy nie głosiłem o bliźnim rzeczy złych a nieprawdziwych? (oszczerstwo), czy nie słuchałem bez potrzeby opowiadań o cudzych błędach, dla nierozumnej ciekawości? Jaką powyższymi rzeczami wyrządziłem przykrość lub krzywdę bliźniemu? (jest zobowiązany do naprawienia czci każdy, który ją bliźniemu odbiera przez głoszenie wieści niesłusznych, lub przez krzywdzące a nieprawdziwe doniesienia). Czy daję lekkomyślne obietnice? Czy dotrzymuję słowa? Czy bliźniego nie przeklinam? Czy używałem wyzwisk?

Przykazania kościelne.
Czy w dni, w które jest nakazane wstrzymywanie się od pokarmów mięsnych, nakaz ten zachowałem? Czy w dni, w które obowiązuje post, jadłem więcej niż raz na dzień do sytości? Czy w czasie Wielkiego Postu lub w Adwencie brałem udział w publicznych zabawach? Czy spełniałem swój obowiązek przyjęcia Komunii świętej w czasie wielkanocnym?”